Już jako młodzian posiadłem bardzo skromną, ale chyba właściwą wiedzę wywiedzioną wprost z nauk rekolekcyjnych – o tym, że diabeł, który nie znosi Prawdy, najczęściej mąci Ją nie tyle głosząc kłamstwa w stanie czystym, co – półprawdy.
Wczoraj, doceniając sukces „Egzorcysty”, uległem pokusie – i nabyłem drogą kupna (wspierając groszem swym Agorę, czyli diabła, niestety) „Tygodnik Powszechny” (nr 33 / 2013) – ów numer z egzorcystą na okładce. Byłem ciekaw, jakie też argumenty padną przeciwko. I nie zawiodłem się: ujrzałem półprawdy. A podczytawszy parę zdań – zacytowałem rodzinie na głos. No i niestety – nie ja, ale dzieci moje natychmiast zwróciły uwagę na to, że coś nie tak. Kilka charakterystycznych fragmentów pozwalam sobie zacytować.
1.
„Jezus nie walczył z demonami, tylko je wypędzał” (Ks. Jacek Prusak, „Celebryci od szatana”, s. 3)
Ta ekwilibrystyka komentarza nie wymaga.
2.
„Jeśli [chrześcijanin] głosi, że szatańskie niebezpieczeństwo czai się w zaklętych przedmiotach, w muzyce, w wypowiadanym, czy usłyszanym bądź przeczytanym słowie, w noszonym ubraniu, w homeopatii, ćwiczeniach jogi, w obiektach afrykańskich kultów, w jasełkowych diabłach – to czy nie jest już w świecie magii?” (ks. Adam Boniecki, „Tylko modlitwą i postem”, s. 2)
Typowe pomieszanie obaw słusznych z niesłusznymi – mające zaciemnić obraz. Nota bene „Jasełkowe diabły” to zapewne Nergal. Osobliwa sprawa.
3.
„Jezus uczył, że skutecznie walczyć z diabłem można tylko modlitwą i postem (Mt 17, 21)” (ks. Adam Boniecki, „Tylko modlitwą i postem”, s. 2)
Ksiądz Boniecki pisze wprawdzie wcześniej, że „nie kwestionuje” roli egzorcystów. Tym niemniej za pomocą powyższego zdania, użytego także jako tytuł wstępniaka, sugeruje nieprawdę – bo cytowane zalecenie Pana Jezusa odnosiło się do niektórych przypadków („ten rodzaj” diabła, Mt 17, 21). Rozumiem, że słówko „skutecznie” miało uratować wypowiedź ks. Bonieckiego. W kontekście całości raczej słabo ratuje.
4.
„W Nowym Testamencie wszystkie opętania dotyczą jednak pogan, a nie uczniów Jezusa. Wolno sądzić, że bycie chrześcijaninem oznacza bycie zbawionym, a kto jest zbawiony, jest chroniony przed opętaniem” (Ks. Jacek Prusak, „Celebryci od szatana”, s. 3)
Ks. Prusak powołuje się w tym twierdzeniu na „niektórych egzegetów”. Nie trzeba być „niektórym egzegetą”, żeby wiedzieć, iż samo bycie chrześcijaninem nie daje gwarancji zbawienia – takie twierdzenie to herezja. Dużo też trzeba włożyć złej woli w udowodnienie, że wszyscy ewangeliczni opętani byli poganami. Przykłady pierwsze z brzegu: czy poganinem (a zatem nie-Żydem) możemy nazwać Judasza, w którego „wstąpił diabeł” (Łk 22, 3; J 13, 27) albo Marię Magdalenę, z której Pan Jezus wypędził siedem złych duchów (Mk 16,9; Łk 8,2)?
5.
„[PYTANIE:] Czy diabeł może opętać za grzechy krewnych? Ksiądz Sawa mówi o takim zagrożeniu, np. w przypadku aborcji czy samobójstwa w rodzinie? [ODPOWIEDŹ:] […] Grzech międzypokoleniowy nie istnieje. Możemy odczuwać tylko jego emocjonalno-psychologiczne skutki będące pozostałością przeżytego bólu. Wmawianie duchowego zagrożenia komuś, kto w rodzinie doświadczył tragedii samobójstwa czy aborcji, jest po prostu duchowym nadużyciem” („Strachy duchowe”, wywiad przeprowadzony przez Artura Sporniaka z o. Tomaszem Francem OP, s. 7)
Pytanie i odpowiedź wymijają się. W pytaniu nie chodzi bowiem - o ile dobrze rozumiem - o „grzech pokoleniowy”. Pytający i odpowiadający mylą bodaj (bezwiednie?) świadome przyjęcie diabła od wejścia złego ducha do czyjegoś wnętrza – to ostatnie zaś nie musi być koniecznie wynikiem śmiertelnego grzechu osoby tym nieszczęściem dotkniętej.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)