Trzeba, żeby jakieś parę tysięcy ludzi czy tam kilkanaście tysięcy, a może milion - założyło koszulki z nadrukiem w postaci zdania, za które właśnie skazano redaktora Terlikowskiego.
Bo krąg się zacieśnia. Bo duszno się robi. Smieszno a straszno.
Od dawna nie pisałem na blogu, ponieważ to, co - jak mi się zdawało - przewidywałem, nadeszło i nie było już czego komentować. Koń jaki jest, niby każdy widzi. Rzeczy tak oczywiste - skaczą do oczu, są zresztą powszechnie i dosadnie komentowane.
Aczkolwiek widzimy, że ci, którzy nie widzą, jeszcze mniej widzą. Lemański rozwija skrzydła, Mądel podobnie. Strzelanie do Kościoła przy pomocy "księży patriotów" i wszelkich możliwych broni masowego rażenia, od armaty do szpilki - stało się fajtem dokonanym.
I ważne, że odpowiedź powszechna na to strzelanie wydaje się całkiem mocna i spora. Ale najgorszym z dotychczasowych zjawisk jest jednak to, że czerwonym udało się uczynić owo bluzganie na Kościół pewną normą - wedle norm Goebbelsowskich. I że ci, którzy tego nie widzą, nadal nie widzą. I do bluzgów się dobluzgują. A redaktora Terlikowskiego się skazuje.
I właśnie nie pisałbym w ogóle dalej, gdyby nie to, że wydano na Terlikowskiegowyrok. Niby wiemy, że jakoś nazbyt często zdarzają się w Polsce wyroki niesprawiedliwe, wydawane przez podobno niezawisłe sądy - ale kiedy sie człowiek przekonuje o tym aż tak namacalnie, to ma ochotę trzepnąc pięścia w stół, robić "rewolucję", "powstanie". Bo to dotyczy wszystkich nas. Ale jak to robić? Za chwilę ktoś zacznie donosić do prokuratury, że powtarzam znajomym, albo, co gorsza, nauczam moje dzieci - iż ta pani, która zrobiła aborcję, po prostu zabiła dziecko. Powiadam, za moment tak będzie, że kto zechce nie być na bakier z prawem, to morda w kubeł. Dwóch, trzech dyzyrnych oszoomów zostawi się na wierzchu dla pokazania, że jest wolność. Co najwyżej pójda raz czy drugi na 48 godzin w areszt. Conajwyżej zabierze sie im dzieci. Reszta zaś bedzie musiała publicznie chwalić zboczeńców, bo brak pochwały i pieszczot publicznych dla ocenione zostaną jako nietolerancja i zbrodnia nienawiści.
Więc co robić? Chyba jednak trzeba, aby tych parę tysięcy ludzi, a może milion, założyło koszulki z nadrukiem w postaci zdania, za które skazano redaktora Terlikowskiego. Albo... ?
"Frondo", co ty na to? Ktoś udostepni taki wzór? Albo ktoś rozpowszechni konkurencyjny, lepszy pomysł? Za sprzedawanie takich koszulek pewno będzie można pójść za kratki. Przepraszam - zapłacić jakąś gigantyczną grzywnę. Ale prywatna inicjatywa powinna się obronić.- Czyż nie?


Komentarze
Pokaż komentarze (3)