Klikam GazWybor i czytam nagłówek:
„U Lisa mocne uderzenie w <<zespół Macierewicza>>”
Ciekawe. Klikam znów, ciekaw argumentów użytych przez prof. Paweł Artymowicza, aby „mocno uderzyć” w zespół M. Przekonuję się, że mocne uderzenie polega na stwierdzeniu, iż uczestniczący w konferencji naukowcy prawdopodobnie świadomie mówią brednie. A dlaczego są to brednie? Dlatego że
„chyba wszyscy wiemy, co się stało”.
Zaznaczam, że ów tok rozumowania rekonstruuję na podstawie notki w GazWybor. Prof. Artymowicz użył więc, jak na astrofizyka przystało, bardzo głębokiego argumentu – odwołał się do wiedzy powszechnej vel potocznej. Podobnie jak dziennikarze GazWyboru, którzy konstruowali sąsiedni smoleński tytuł:
„Agent Tomek znów donosi: <<W Rosji trzymali naszego agenta – i to w szopie>>. A jak było?”
Otóż to. Wszyscy wiemy, jak było na lotnisku w Smoleńsku. Sposób argumentacji zdradza nam fakt, że dziennikarze GazWyboru to zapewne astrofizycy. Ale klikam także i tę druga notkę, na wszelki wypadek, i czytam, że
„Służba Kontrwywiadu Wojskowego zdecydowanie zaprzecza wersji przebiegu wydarzeń w Smoleńsku dot. wymienionego oficera, która została przedstawiona przez posła Tomasza Kaczmarka w materiale Panoramy”.
Ciekawe. Wszyscy zatem wiemy, jak było, więc może po prostu wszyscy jesteśmy w Służbie Kontrwywiadu?
Nie, myślę raczej, że po prostu – w szopie był sam profesor Artymowicz. I dlatego, wszyscy wiemy, co sie stało i jak było.
A może coś mi się pomyliło? Ta logika, ta logika.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)