Spotykam znajomych, słucham o szkołach, do których chadzają ich dzieci.
W jednej szkole – dyrektorka ogłosiła, że z okazji halołynu nie będą obowiązywały mundurki. W zamian dzieci mają przyjść ubrane na czerwono lub czarno. Oburzone dziecko oburzonych przyjaciół poszło – w proteście – ubrane na biało i wzięto je za ducha.
W drugiej szkole, na tzw. Zajęciach Praktyczno-Technicznych (lub ich odpowiedniku – tak to się nazywało za dziecięctwa mego) zadano dzieciom na ocenę wykonanie lampiona z dyni.
W trzeciej szkole zorganizowano państwowe rozdawnictwo dyń wydrążonych.
W czwartej szkole ze strony dyrektorki (która właśnie wróciła z pielgrzymki do Lourdes!) padło w stronę katechetki poufne zalecenie, żeby w tym roku jasełka były „świeckie”. Dyrektorka sformułowała to może bardziej oględnie, ale sens polecenia był dokładnie taki.
A w piątej…
…uwaga!...
...w piątej szkole odbyła się rada pedagogiczna, podczas której jedna z nauczycielek głośno sprzeciwiła się halołynowi. Odbyła się krótka dyskusja. W rezultacie – w tej szkole halołynu nie było.
A w szóstej...
...uwaga!...
...w szóstej szkole – pewien „nawiedzony” rodzic napisał list do nauczycielki, która chciała halołyn zorganizować. List był nieoficjalny i nie został upubliczniony, bo nie chodzio o robienie afery. Tym niemniej nauczycielka zastanowiwszy się – halołynu nie zorganizowała. A teraz ów list ma podobno moc argumentu w zamkniętych dyskusjach grona pedagogicznego.
MORAŁ
Ten halołyn to oczywiście tylko przypadkowe hasło. Taki symbol lemingradu ogólnego.
Bo jeszcze chwila, zdawałoby się, a utracimy Państwo i Naród – opuściwszy nosy na kwintę (Kościoła nie utracimy, ale tylko dlatego, że Pan Bóg przepowiedział, iż bramy piekielneKościoła nie przemogą; tym niemniej możemy Kościół skutecznie wycofać z naszego Państwa i Narodu).
Nie dlatego, że lewactwo jest liczniejsze. Dlatego, że głupota ludzka niebywała bywa, a myślopotworność tworzy strupieszałą skorupę na polskim duchu. Wystarczy jednak chuchnąć na te skorupę – a martwica ożywa. Nie straciliśmy jeszcze Państwa i Narodu, są sojusznicy, są nawet pośród (nieświadomych!) lemingradzkich wyznawców halołynu. Trzeba ich tylko uświadomić: że są sojusznikami.
I że lewactwo (cokolwiek to oznacza) należy tępić. Z wrodzoną delikatnością, lecz bezwzględnie.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)