| Adwent w Wandei |
Dwudziesty pierwszy grudnia, Francja, Wandea, Puy du Fou – park historyczny. Miejsce o którym głośno nie tylko tutaj, odwiedzane rocznie przez półtora miliona ludzi.
| teatr Corneille’a i Racine’a |
Przyjechaliśmy w gronie kilku Polaków w Adwencie, aby obejrzeć Bożonarodzeniowe przedstawienie. Nie jasełka, lecz właśnie wielkie, monumentalne przedstawienie – coś pomiędzy oratorium a operą, zrealizowane w wielkim budynku „Grand Théâtre Puy du Fou”. Poszczególne wejścia noszą miana Corneille’a, Racine’a, Molière’a etc. Widownia ma być podstylizowana mniej więcej na wiek XVII, tyle jest że ogromna; scena mierzy dziewięćdziesiąt metrów szerokości (i pod tym względem jest podobno, jak się tu chwalą, największa na świecie).
| widowisko |
Zaczyna się. Na pierwszym planie orkiestra symfoniczna z Pragi gra antologię popularnych utworów klasycznych i hitów filmowych. W przestrzeni brzmi głos popularnego we Francji aktora, który czyta fragmenty Ewangelii i Listów Apostolskich. Zaczyna od „Na początku było Słowo”. Uszom nie wierzę, ale potem także brzmią jedynie: Ewangelia i Listy Świętego Pawła. Rozkosz.
Tymczasem wokół orkiestry na planie pierwszym i za nią, na planach drugim i trzecim – przewijają się sceny z historii Zbawienia. Od wyjścia Izraelitów z Egiptu po hołd Trzech Króli. Przez scenę jedzie faraon – i ginie w odmętach Morza Czerwonego, galopują rzymskie rumaki, Archanioł zwiastuje Marii Pannie, potem Maria Panna z Józefem jedzie na osiołku, pasterze prowadzą prawdziwe baranki, królowie przybywają z wielbłądami.
W tym roku przedstawienie miało swoją premierę. W Adwencie wystawiano je kilkanaście razy; na widowni – nieodmiennie zasiada kilka tysięcy ludzi. Przyjeżdżają i z bliskich okolic, i z daleka.
Owacja na stojąco.
| gratulacje dla Polaków |
Po widowisku podchodzą do nas współorganizatorzy wydarzenia, Francuzi. Wiedzą, że jesteśmy Polakami. Pytają, czy się podobało. Gratulujemy. Zaraz potem jeden z nich gratuluje nam naszych biskupów. „To prawdziwi biskupi” – mówi.
Trochę się dziwimy, trochę nie. Nie wiemy, czy rzeczony Francuz wie o liście polskiego episkopatu w sprawie „ideologii gender”, czy o to chodzi? Chyba nie. Natomiast pikanterii jego wypowiedzi dodaje fakt, że – jak się dowiedzieliśmy – na przedstawienie nie przybył zaproszony biskup francuski. Miał podobno rzec, iż przedsięwzięcie to zbyt jednoznacznie afirmuje wiarę chrześcijańską, przez co mogłoby urazić, na przykład, muzułmanów. A tymczasem nasza wiara ma być otwarta, n’est-ce pas?
Obaw biskupa w żaden sposób nie potwierdza bezkrytyczne zachwycenie widzów. Co ciekawe, są to przecież bez wątpienia i w znacznej większości – ateiści. To wszak Francja. Zachwycają się bezinteresownie i areligijnie, artystycznie i literacko. Dziś siedział pośród nich zachwycony reprezentant świeckiej Republiki – sam prefekt miejsca (odpowiednik naszego wojewody). I niczym nie był zaniepokojony…
A czy któryś z francuskich widzów docenił przesłanie religijne, uparcie i świadomie podnoszone przez organizatorów parku w Puy du Fou? O tym nikt tutaj głośno nie rozmawia. Ale kto wie, może w ciszy domowego ogniska?...
I to by było na tyle tej adwentowej, trochę smutnej, a trochę, ba, bardzo zachwyconej refleksji ze słodko-gorzkiej Francji.
...


Komentarze
Pokaż komentarze (5)