Nie jestem ukrainofilem. To tak na wszelki wypadek.
A teraz zwrócę tylko uwagę na jeden mały szczegół.
W Kijowie za sprawą/rozkazem/poduszczeniem/wiedzą rządu Janukowycza strzelano do demonstrujących ludzi tak, żeby zabić - i zamordowano w ten sposób przynajmniej kilkudziesięciu.
To zbrodnia.
Czy można, czy wolno, czy trzeba układać się z jawnym zbrodniarzem? Może czasem trzeba. Może.
Ale przynajmniej nie można, ba, nie wolno dziwić się, że ktoś układu z mordercą ergo zbrodniarzem nie chce.
Morderca i zbrodniarz nie tylko bowiem godzien jest kary, ale i nie jest godzien najmniejszego zaufania. Pozostawiając go u steru, sankcjonuje się jego zbrodnie i ośmiela do następnych.
A tymczasem sportowcy jak gdyby nigdy nic występują, potem zaś defilowaćmająprzed poplecznikiem tego zbrodniarza. Czyli przed tym, który jest głównym odpowiedzialnym.
Jak to nazwać?


Komentarze
Pokaż komentarze (4)