Bandyta nadal trzyma wycelowanego w sąsiada kałasza, tyle że schował nagana,mówiąc że nagan był, ot tak, sobie wyjęty. I jak dotąd z kałasza nie plunął, tylko go przeładowuje, bawiąc się cynglem.
No i świat sie cieszy. "Putin kazał żołnierzom wrócić do koszar" ("Le Figaro"). A kędy indziej: "Rosja chce rozmawiać!" (to już polski tytuł). Tak, ale do koszar wrócili tylko żołnierze biorący udział w manewrach. Ci, którzy dokonali agresji - są tam, gdzie byli. Ich liczba, jak się zdaje, rośnie. A rozmowy mają być o tym, byśmy - w gruncie rzeczy - zdradzili Ukrainę. Byśmy zmusili wolnych ludzi do podania karku pod jarzmo.
Naiwność polityków? Niekoniecznie. Putin ma też tylko pewien zakres możliwości - i nie więcej. Dzieje się coś, co być może wskazuje na to, że on, Putin, rzeczywiście się przeliczył - i teraz będzie musiał odpuścić. Ale takie optymistyczne tytuły, takie westchneinie ulgi - jakby "no, a jednak nie taki on straszny..." śmieszą. O ile "smieszą" to dobre słowo, bo zarazem włos się jeży, każąc sobie uprzytomnić jeszcze lepiej niż tytuły alarmujące - gdzie żyjemy my, a gdzie żyją dziennikarze takiego "Le Figaro". Czyli nihil novi, w gruncie rzeczy.
NATOMIAST TRZEBA POWIEDZIEĆ JEDNO. TO NASI SĄSIEDZI UKRAIŃCY JUŻ TERAZ ZWYCIĘŻYLI. JUŻ TERAZ, JAKKOLWIEK MOGŁYBY SIĘ POTOCZYĆ LOSY EWENTUALNEJ WOJNY (BO PEWNIE NIEKORZYSTNIE DLA NICH) -TO JEDNAK ICH NIEUGIĘTA, NIEUSTRASZONA POSTAWA JEST GŁÓWNĄ PRZYCZYNĄ WAHAŃ, CZYLI W ZASADZIE ZACZĄTKU KLĘSKI PUTINA. ON PEWNIA MIAŁ PLAN DZIAŁAŃ DLA KAŻDEGO WARIANTU - A JEDNAK ZAWAHAŁ SIĘ. NIE SĄDZIŁ, ŻE NIE PÓJDZIE MU ŁATWO. ZACHOWANIE UKRAIŃCÓW WOBEC POTĘGI ROSJI JEST - JAK DOTĄD - WZOREM, NIESŁYCHANYM WZOREM DLA CYWILIZOWANEGO ŚWIATA.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)