| Meble Kowalskich to moje rodzeństwo – ich twórcami byli moi rodzice Bogusława i Czesław; stąd temat i przedbramie publikacji & wystawy – zapraszam na czwartek 29 maja br. do galerii ForForm przy ul. Paderewskiego w Poznaniu, z okazji dni dizajnu | z tej okazji powstała strona www Mebli Kowalskich | i Fanpage Mebli Kowalskich | Poprzednie segmentowe odcinki tegoż bloga – zobacz TU.
Kiedy Meble Kowalskich (nie noszące jeszcze tej nazwy) wygrały konkurs na zestaw do mieszkanka M-4, nikt ich nie znał i niemal nikt o nich wtedy w prasie nie wspomniał. Za to na początek zagrały w swego rodzaju teatrze: wystawiono je bowiem w ramach targów krajowych „Wiosna 62” w Poznaniu w osobnym pawilonie – w którym zaczęło się prawdziwe przedstawienie, czyli…
… pokaz meblarski. Wybudowano na targach domek i ten domek został wyposażony naszymi meblami. Wypożyczyłam nawet naszego sąsiada, młodego Marka […], który grał na tej wystawie synka rodziców; a rodzicami byli aktorzy. Zabawa polegała na tym, że oni wchodzili do tego mieszkania, rozbierali się, chowali łóżka, składali pościel, rozkładali stoliki – on znowu przychodził niby ze szkoły, wyjmował książki, rozkładał biureczko – pokazywali, jak się w tym mieszka, przez cały dzień. [cytat ze wspomnień Bogusławy]
Teatr to dobry kontekst dla Mebli Kowalskich. Stanowiły przecież ruchomą scenografię mieszkania – kolejne pory dnia przynosiły odsłony poszczególnych aktów. Nic dziwnego, skoro Czesław i Bogusława zaczęli zawodową karierę od współpracy z teatrem – i od awangardowych, a na poznańskiej niwie nawet nowatorskich scenografii do „Godiwy” Staffa w roku 1956.
Kiedy trwał konkurs na meble i powoli przecierały się drogi Mebli Kowalskich na świat (w latach 1961-1963), Czesław był już od kilku lat etatowym scenografem – wpierw w poznańskim Teatrze Polskim, a po sławnym zwolnieniu całej ekipy Byrskich z Byrskimi na czele – w teatrze w Zielonej Górze. Dlatego moja Mama mówi nawet o tworzeniu scenografii jako doświadczeniu nieobojętnym dla późniejszej kariery meblarskiej. Wygrana w konkursie przyszła zresztą jakby przypadkiem, z boku – i przekreśliła dotychczasowy teatralny dukt życia. I stąd o teatrze nie raz tu jeszcze wspomnę. Jest o czym.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)