Popołudniem 1 sierpnia Autor odbywał serię spotkań w lokalu konspiracyjnym w „Prudentialu” przy Placu Napoleona. Ostatnie ze spotkań dotyczyło przejęcia redakcji czasopisma podziemnej partii Zjednoczenie Demokratyczne przez Stanisława Poznańskiego, dotychczasowego redaktora „Głosu Ojczyzny”.
[Poprzednie odcinki – tu]
W czasie gdy omawialiśmy sprawy organizacyjne oraz w ogólnym zarysie treść pierwszego numeru, usłyszeliśmy silne detonacje, a zaraz potem nawałę ogniową z broni ręcznej i maszynowej. Wysłałem na zwiad jedną, a potem drugą z obecnych łączniczek, które przybyły z wiadomością o jakichś incydentach na Placu Napoleona (dzisiaj pl. Powstańców). Strzelanina nie ustawała, a raczej wzmagała się. Próbowaliśmy zorientować się w sytuacji patrząc z okna naszego lokalu na jakimś bardzo wysokim piętrze.
Z obserwacji tych doszedłem do wniosku, że jest to chyba jakaś zorganizowana akcja podjęta przez oddział Armii Krajowej i coraz bardziej się upewniałem, że jest to początek godziny „W”. Nazwa „powstanie” została wprowadzona dopiero następnego, a może trzeciego dnia. […]
Widząc co się święci, zeszliśmy z kolegą Poznańskim na ulicę, która była dość wyludniona. Jedynie przy bramach zauważyliśmy spore grupki czegoś wyczekujące. Wszyscy wiedzieli, że na Placu Napoleona coś się święci. Wygląd ulicy, strzelanina, grupa wojskowych, jaką zauważyłem przy wylocie z ulicy Świętokrzyskiej w ulicęNowy Świat – to wszystko potwierdziło moje przypuszczenia o rozpoczęciu zorganizowanej, powszechnej akcji zbrojnej przeciwko okupantowi, zmierzającej do wyzwolenia Stolicy […]
Wszystko wskazuje na to, że Autor był w „Prudentialu” na rogu Placu Napoleona i Świętokrzyskiej. „Prudential” został po 17.00 zdobyty przez powstańców. Nie znając szczegółów operacji przeprowadzanych 1 sierpnia, zastanawiam się od razu, czy nie chodziło jednak o lokal konspiracyjny przy Świetokrzyskiej pomiędzy Placem Napoleona a wylotem Nowego Światu?
Doszedłem do wniosku,że trzeba jak najszybciej znaleźćsięw swoimmieszkaniu [przy ulicy Żurawiej]. Akcja może sięrozszerzać, nie będę mógłzajśćdo siebie i pozostanę na ulicy bez dachu nad głową, co może mnie narazić na niebezpieczeństwo ze strony Niemców.
Ale jak tu wyjść?
Ciąg Dalszy : DZISIEJSZYCH 7 ODCINKÓW O GODZ. „W” – CO DWIE GODZINY
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Autor: Stanisław Michałowski (Kórnik 1903 – Kórnik 1984), przed ‘39 m.in. wiceprezydent Grudziądza, poseł na sejm i działacz Związku Zachodniego; podczas wojny w podziemiu, do 1944 roku oficer KG AK (m.in. w Biurze Informacji i Propagandy), w powstaniu – żołnierz-wywiadowca radiostacji „Anna”, w roku 1945 podsądny „Procesu szesnastu” w Moskwie ‘45, w PRL więziony w latach 1948-1952, po 1970 wrócił do rodzinnego gospodarstwa, w latach 1980-1981 założyciel i działacz NSZZ „Solidarność” Rolników Indywidualnych.
Opracowano: na podstawie maszynopisu pt. „Osobiste sprawy życia mego” oraz nagrań zarejestrowanych w ostatnich latach życia Autora przez jego wnuka, czyli niżej podpisanego; wszystkie powyższe materiały są tegoż podpisanego własnością i w części dotyczącej powstania (prócz kilku drobnych fragmentów przywoływanych w internecie) nie były jeszcze publikowane. Wybór, którego tu dokonałem, jest arbitralny i niekoniecznie respektuje kolejność oryginału. Wszelkie opuszczenia zaznaczam trzykropkami w nawiasach kwadratowych; teksty umieszczone w takowych nawiasach są moimi uzupełnieniami & objaśnieniami; drobniejszych poprawek redakcyjnych nie sygnalizuję; zastrzegam, że z aparatu krytycznego zrezygnowałem, przeważnie nie sprawdzam, na ile autora wspomnień zawiodła pamięć – z wyjątkiem wybranych szczegółów. | Jacek Kowalski |





Komentarze
Pokaż komentarze