12 obserwujących
177 notek
134k odsłony
1366 odsłon

Koreańczycy z Północy budują w Szczecinie

Wykop Skomentuj

37 robotników z Północnej Korei pracuje przy budowie statków dla holenderskiego armatora na terenie byłej papierni w Skolwinie. Pracują przez cały tydzień, niezależnie od warunków pogodowych.


Przez wiele lat w Skolwinie działała papiernia, która teraz jest w stanie upadłości. Sześć lat temu wydzierżawiła ją duńska spółka Norhaven, która po trzech latach zamknęła produkcję. Teraz podobno ma ją wznowić. W międzyczasie Duńczycy kupili od syndyka nabrzeże nad Odrą. Na jednej części powstała marina, a na drugiej buduje się statki. Teren ten dzierżawi od Duńczyków spółka „Partner Stocznia” z Polic. To właśnie tu budowane są statki dla holenderskiego armatora. Jak widać na zdjęciu, prace trwają przy nabrzeżu, gdzie zamontowane są niezbyt typowe dźwigi jak na stocznię. Wykorzystuje się także suwnicę bramową, która niegdyś służyła do rozładunku miału do tutejszej kołtłowni.

Koreańczycy, jak się okazuje pracują na rzecz „Partnera” już dawno. Przyjechali tu na początku br. z północnej Korei pod opieką „generała”, czyli człowieka, który jest okiem i uchem tamtejszego reżimowego systemu. Ma on do dyspozycji samochód deawoo nexia na szczecińskich numerach rejestracyjnych. Koreańczycy mieszkają w widocznym na zdjęciu budynku, który w przeszłości był przyzakładową przychodnią. Teraz jest własnością spółki „Partner”, która adaptowała go na hotel dla najemnych pracowników. Słowo „adaptowała” jest zbyt szumnym określeniem. Jedna toaleta na parterze, kuchnia wyposażona w mikrofalówkę i pralka stojąca na korytarzu. W pokojach łóżko przy łóżku, ale przecież naraz wszyscy mieszkańcy się nie spotykają. Kiedy jedni pracują przez 12 godzin, inni mają wolne, a potem ich zmieniają i idą do pracy. Ich pracę koordynują polscy fachowcy.

Jak nam powiedziano w Urzędzie Wojewódzkim koreańscy stoczniowcy mają zgodę na pracę. Wysokość wynagrodzenia ustala zapraszający, który musi to określić w piśmie do urzędu. Niestety, Jecek Szlachcikowski – prezes spółki i jego zastępca Andrzej Mączka nie mieli czasu na rozmową z „Kurierem”. Wiele razy łączyłem się z sekretariatem firmy, gdzie informowano mnie, że prezesi są nieosiągalni, a numery ich telefonów komórkowych są dla dziennikarzy niedostępne. Nawet sekretarka nie potrafiła połączyć się z właścicielami spółki, by przekazać im prośbę o rozmowę.

Można by rzec, że szczecińscy stoczniowcy nie mają pracy, a prywatna firma zatrudnia Koreańczyków. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że płaci im zapewne grosze, które jednak dla nich są dużymi pieniędzmi. Tajemnicą zapewne jest to, ile z tych pieniędzy pobiera „generał” (taka sytuacja miała miejsce w Trójmieście), który twardą ręką trzyma całe towarzystwo.

Całkiem inną sprawą jest łamanie kodeksu pracy przez polskiego pracodawcę, który zmusza egzotycznych robotników do 12-godzinnej pracy. Praca w sobotę to normalka, a często także i w niedzielę.

Źródło: Mirosław Kwiatkowski, 24kurier.pl

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale