22 obserwujących
1050 notek
432k odsłony
  106   0

Tajemne obcowanie - część XIX

Zygmunt Jan  Prusiński
Zygmunt Jan Prusiński

TAJEMNE OBCOWANIE - część dziewiętnasta
Dział: Kultura Temat: Literatura


Zygmunt Jan Prusiński


DOTYK - MODLITWA KOBIETY DO MĘŻCZYZNY

Bez żadnych ograniczeń
ukaż się pięknem niczym wyrzeźbionym
niech piersi uwolnione w moich rękach rosną.

Wiedziałaś że nie kto inny a ja
poeta z wąsami i czupryną
zahaczy o twą sukienkę w blasku
migotliwych gwiazdek nocą.

Połóż się na mnie
jakbyś płynęła gondolą -
a moje gitary i mandoliny zagrają
soczyste ballady w niebieskim sadzie.

Źródła obudzisz a w oczach jeziora
będą miały zapach trzcin od wczoraj

- właśnie zbudziłaś mnie do życia...




DOTYK - DROGA MIŁOŚCI POŚRÓD GWIAZD

Jeśli chcesz być moją kochanką to będziesz
w naszej książce napisanej ręką Boga.

Napisałem ci tyle o wspólnych cechach
to nie jest o tak tylko przyrzec a wiatr
złapał te dźwięki i porwał się na wiatraki.

Zaniosę cię do mojej krainy poezji
tam będziesz ze mną szczęśliwa.

Obrysuję na ziemi granicę miłości
gdzie masz się przytulić do mnie -
na pewno przy tej milczącej brzozie.

To będą znaki jak drogowskazy -
roztoczysz we mnie swój urok.

Zatańczymy i bossa novę i slow
przy zachodzie słońca rytmicznie
w nagiej otoczce ucałujesz usta.

Bo tak wygląda miłość z poetą -
bez ograniczeń w pieśniach wschodu.





DOTYK - DROGA MIŁOŚCI POŚRÓD GWIAZD

Jeśli chcesz być moją kochanką to będziesz
w naszej książce napisanej ręką Boga.

Napisałem ci tyle o wspólnych cechach
to nie jest o tak tylko przyrzec a wiatr
złapał te dźwięki i porwał się na wiatraki.

Zaniosę cię do mojej krainy poezji
tam będziesz ze mną szczęśliwa.

Obrysuję na ziemi granicę miłości
gdzie masz się przytulić do mnie -
na pewno przy tej milczącej brzozie.

To będą znaki jak drogowskazy -
roztoczysz we mnie swój urok.

Zatańczymy i bossa novę i slow
przy zachodzie słońca rytmicznie
w nagiej otoczce ucałujesz usta.

Bo tak wygląda miłość z poetą -
bez ograniczeń w pieśniach wschodu.




DOTYK - TWOJA SYPIALNIA

Dla nas zbudujesz sypialnię
będzie miała cztery metry
wystarczy łóżko i wazon kwiatów
może obrazek szpetnie namalowany
przez nieznanego malarza
ale i tak na niego zważać
nie musimy - możemy go odwrócić,
aha i lustro z dziewiętnastego wieku.

I to nam wystarczy poetko
jak w paryskich hotelikach
a za oknem zagra akordeonista
"Feelings" - to moja ulubiona piosenka
niech gra w tym rozkochaniu pożytecznym
byś była dla mnie kobietą do błękitnego świtu.

Graj swoim ciałem Joanno
możesz mnie udusić z miłości -
na wszystko ci pozwalam
tylko ty masz prawo czynić
ze mną nagie piękno - obłowić się
żyznym ogrodem intymnych nawoływań.

Otwórz okno
o poranku dwa gołębie z nieba przylecą.




DOTYK - NIE ODLECĄ PTAKI SPOD TWYCH RZĘS

Mówisz do mnie modlitwą
ujmującym dreszczem kochanki.

Rozumiem położenie ukrytych ech
budzisz jedno z nich - i zapala się iskra
bym tylko ja ją ugasił.

Jesteś naga jak bystry potok
co spływa radośnie z pstrągami.

Ręce trzymam na brzuchu
dopływam nimi do łona
bo tak chcesz nie mówiąc nic.

Masuję by artyzm był sztuką
poprawiasz zmianę pozycji
zbliża się czas ważny -

by tym potokiem wrócić z powrotem.




DOTYK - TWOJE BARWY CZASU ZE MNĄ...

Przyzwyczajasz mnie do swych rąk
umiejętnie dotykasz bom mężczyzna
z drzew stworzonych - i o tym wiesz.

Jesteś prawdziwa - to nie bajka,
podfruwasz i kradniesz pocałunki
jak zwinny motyl pomiędzy barwami
które się rozrastają w trawach.

Pieszczę twoje piersi - milczysz
jakbyś słuchała żywy wiersz w sobie.

Umiesz wyczuć kiedy mam wstąpić
instynkt rozbudza czułość - rozkochuję
to co masz dla mnie w książkach.

Czytasz mnie oczami - a twoje uda
wedle nut otwierają się bym został
w nich dłużej aż do skroplenia czasu.

I od tej pory piszesz poemat ciała
wiedząc o tym że na mnie czekałaś.




DOTYK - WYOSTRZONE SPOJRZENIE

Namiętność w niej płynie
prawie gorączka bardziej naciera
by dopłynąć do mnie łukiem słów

a wybrane miejsce rozsadza ją
jakby miała wulkan ukryty.

Te staranie o kobietę przyszło nagle
wystarczyło dopisać myśli
które idealnie się zgadzają -

nie wiedziałem że wybór zapisany
w przyrodzie padł na mnie.

Czy przerwie tę samotność
bym szczęśliwy w glorii u jej boku
zaszedł dalej niż droga prowadzi?

Jej biodra to czysta pieśń -
i od tej pory pisze poemat ciała
wiedząc o tym że mnie wybrała.

- Czy to nie jest sygnał z pól malowanych?



Wiersze z książki "Tajemne obcowanie"


____________________________________________________________________________


Piotr Wiktor Grygiel
„Na krawędzi wiersza…” Orzełek czy reszka...?

Poeci są ptakom podobni. Jakkolwiek spowszedniałe może  być to stwierdzenie, to niewątpliwie Zygmunt Jan Prusiński  nim jest! Niekoszykarskiego wzrostu, postać lotna, jakby  w piórach puchowych oblekła, z brakiem wyraźnego dotyku podłoża. Jego rozpostarte, wysrebrzone już mocno skrzydła, unoszą poetycko odrealnione kompozycje ponad licznymi szczytami, silących się na maksymalne wypiętrzenie pagórków, tudzież ambitnych, podrygujących dziarsko górek słowiczych. Kilkanaście lat temu przebiegł mi drogę i tak szybko jak podfrunął, zniknął, wpatrzony w cudowność umykającego przed nami, jeszcze szybciej od nas dwojga, obłoku. Zbyt obszerny płaszcz, którym był okrył u podnóża zroszone, łąkowe kwiaty, a jego całkowicie, wkrótce rozdawał jako władca nadmorskiego kramiku każdej, choć na chwilę przystającej obok niego dziewczynie. Jeśli kwiatów zbyt szybko zabrakło, a kolejna cud-dziewczyna tuż, tuż, spod krawędzi jego kapelusza wypadały (i nadal wypadają) świergocące, kolorowe, wierszowane układanki, które tymże na osobisty kredyt proponował. Wszystkie okrasza jasnym spojrzeniem, lekko przymrużonych, zaokrąglonych oczu oraz dyskretnie ukrytym, pod wydatnym wąsem, gościnnym uśmiechem.
„Cienie które mijam mają swoje nazwy. / Zapobiegliwy zamykam okienice / czuję w powietrzu nadchodzącą burzę / tylko gitara o deszczowych dźwiękach / otwiera słuchającym serca. // W moim mieście kobiety poruszają się muzycznie. / Ich biodra wołają o pamięć - / nie zawodzi i nie kruszeje a wręcz / zmaga się elastyczność drgań / na jedno pocieszenie strun w wiolonczeli. // Symbioza nie kaleczy kędy noszę koszyk wierszy. / Wiem, że czekają jak sikorki na mnie / bym rozdawał im po jednej zwrotce / zapisanej kilka razy przez kalkę - / może i powtarzam te zmiany w kobietach. // Moje miasto niczym ze snu / aprobuje łączenie namiętnych źródeł.” (Wiersz pt. „Kobiety i wiolonczele”.)

Lubię to! Skomentuj12 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura