METAFORY ZE SNU - część osiemnasta
Dział: Kultura Temat: Literatura
Aforyzmy Zygmunta Jana Prusińskiego
* * *
Na odległość to można dwa mury połączyć
popluskać się w kałużach jak wróble
zawołać do starego dębu: "jak leci stary" -
tak życie nie lubi marudzenia skądinąd.
* * *
Kupiłem dzisiaj rower "Shimano 18 Gang"
na razie trzymam go w mieszkaniu
mam tyle ogrodów że rower jest potrzebny
przywieźć owoce nie moje i kwiaty.
* * *
A tak to się dobrze czuję bo na parapecie
po południu napisałem wiersz "Garbus poeta"
i opisuje w nim o Stefanie Millerze z Łupawy
i o Alinie lub Celinie siedzącą z książką w parku.
* * *
Odbierz ode mnie kwiaty
nauczymy się żyć po nowemu
w kielichach wino koloru krwi
i kosa śpiew poranny na gruszy.
* * *
Potajemny zew nie głuszy
gitara zdjęta ze ściany
oparta o jaśki poduszki -
opiewa we mnie instynkt
olśnionej elegancji wierzby.
* * *
Wpierw przytul mnie pośród
stada myśli w zbiorze motyli -
ułóż akord bym mógł zanucić
wstęp do kochania wydłużonym
pieszczotom - a Paco de Lucia
w tle zaspokoi nas muzyką.
* * *
Wobec czasu który wczoraj minął...
Urodziny są deserem życia -
zobacz zmierzch się zbliża.
* * *
Co chciał jeśli nie żyje i nie wiem gdzie jest,
ale to prawda że nad ranem w dniu (21 kwietnia)
rozmawiałem z nim przez telefon.
W końcowej fazie rozmowy nawet miał pretensję -
mieliśmy gdzieś się udać i coś załatwić społecznie,
jak to bywało w rzeczywistości kiedy żył.
* * *
Margot znalazła stronę Gazety Kaszubskiej,
znałem ten zapis: "Odszedł Jerzy Izdebski,
słupski muzyk, dziennikarz i bojownik o prawa
biednych i bezrobotnych. Po ciężkiej chorobie
zmarł w hospicjum w Londynie. Nie zdążył
wrócić do Polski."
- Nikt nie przewidzi kiedy sam stanie się świętym,
odchodzimy czasem tak zwyczajnie i po cichu...
* * *
Miałaś przyjechać dzisiaj ale powiadamiasz
że w czwartek na pewno - och to na pewno
idę kupić flaszkę i zmieszam swoje myśli.
* * *
Usiądę pod morwami zaklepię ścisk zapachów
wydobędę kajecik i pióro - erotyk napiszę.
* * *
To bezpieczniejsze od wołania w pustą przestrzeń
gołębie się zlecą ponarzekają jak ja - ech
lepiej nic nie zgubić jak ostatnio zegarek...
* * *
Wiesz na czym polega mój nastrój w przyrodzie?
Kiedy ciebie czuję obok - na sobie - na tobie...
* * *
Widoki są różne.
Czasem zatrzymuje mnie kamień w polu,
rozmawiam o jego samotności – sam będąc samotnym.
* * *
Widoki są różne.
Stawy bezimienne a w nich żaby rechoczące,
czy liny, karasie, karpie – ten jeden wodny koncert
i mój solisty zabieg piękna kiedy śpiewam o kobiecie z Otwocka.
* * *
Widoki są różne.
Spalam kalorie biegnąc do Śródborowa,
lub do Karczewa lasem – ile to ja miejsc odpoczynku zostawiłem
we wrzosowiskach; do dziś słyszę szum sosnowych gałęzi.
* * *
Widoki są różne.
Karolina szykuje dla mnie kolację,
dwie świece zapali w saloniku smukłe jak prośba – zatańczę
z nią nagą noc w Otwocku na Matejki 3; rozkocham cienie...
* * *
Jeśli to dar to nie dziękuję
jeśli ktoś z przodków był poetą
to też mu nie dziękuję,
wystarczająco poznałem trud powstawania wierszy -
opisywać codzienność nie jest łatwo.
* * *
Kojarzę leśną ścieżkę
cnotliwość jak kwiaty lnu błękitom sprzyjają,
nie widzę człowieka.
Ale to ścieżka ma przyjaciół po dwu stronach drzew -
i to są tendencje dla mnie bliższe
od mijających ludzi na betonowych chodnikach.
* * *
Jedyny powód to ty Margot
kontynuuję ten różowy zapis by się zmieścić w wierszu,
złożyć hołd przyrodzie w stylu pocieszenia
za miłość w której rozpalam instynkt odnowy
w boskiej obsadzie ról -
jakby ów intymny świat był ważniejszy od spowiedzi.
_________________________________________________________________



Komentarze
Pokaż komentarze