DRZEWA I SŁONECZNIKI - część szósta
Dział: Kultura Temat: Literatura
Zygmunt Jan Prusiński
UKRYCI POD PALMAMI
Izabeli Jarzynce
W cichej izdebce siedzi na fotelu poeta,
pisze coś na skrawku gazety - znalazł miejsce.
Jest tajemniczy, nic nie mówi, pisze i głową
rusza na boki. Komary brzęczą i atakują,
odpędza te odważniejsze, kilka zostało
wgniecionych na gazecie, szeleści w głębi
izdebki bosa Izabela. Obserwuje jej nogi,
są jakby z motylowym temperamentem,
tak jakby tańczyły - podłoga się cieszy.
- Co poetę zachwyca w takiej scenerii?
Oczywiście kobieta w jego wierszu -
więc pisze ze szczegółami już dla siebie,
popija czarną kawę, plącze rzeczywistość
z fantazją maniaka, skrobie pusty talerz
paznokciem, skraca oddech by zbliżyć
ekstrawagancję z głodem intymnym. -
Jak pamięta ostatnią datę to było dawno,
nawet i imię kobiety znikło z pamięci.
Poeta pragnie kochać, i mgłę i tęczę.
Może z bosonogą kobietą pod palmami
zagości na dłużej w jej ramionach.
17.08.2010 – Ustka
Wtorek 20:57
TE USTA I MALINY
Wnoszę pierwszeństwo dzisiaj
co najwyżej jutro
maliny przyniosę do domu
słodkie na pewno
jak twoje usta
tylko malować według ust twoich
nacieszyć się chwilą
Berry White coś wykombinuje
zaśpiewa Can't get enough of your love baby –
a ja w tym czasie będę malował i usta i maliny
w lustrach – niech bal rozpocznie
intymne tajemnice tańca
niech się oczyści daleka gwiazda
i zapuka w okno
dobre wino czerwone
smak zapamiętać
a przed północą maliny ułożyć
na twym nagim ciele…
23.01.2021 – Ustka
Sobota 10:58
POD WIECZOROWE SCHLEBIANIE
Agacie Julii Chrapek
Dojdź do moich myśli.
Akurat wracam z pól
chabrowych,
kilka kwiatów niosę
dla ciebie.
Dzwony w wiejskim kościółku
zamilkły.
Szerzy się ciemność
na ziemi,
gdzieś ogniska palą –
echo spóźnione powraca.
Jeśli usłyszysz moje wołanie,
przybądź pod te trzy jabłonie -
zaświecę ci słowami miłości...
Przytulimy się chmurami
w nagim lustrze oswobodzeni -
nie będziesz Agato samotna.
Tej nocy
pieśń w tobie popłynie.
17.08.2010 – Ustka
Wtorek 16:36
TWOJE PIERSI W MOICH DŁONIACH
Magdalenie Lipińskiej
To złote piersi.
Żywe jak z pąków kwiaty -
pozwalam sobie na ich dotknięcie,
jestem kochankiem niewidzialnym jak wiatr.
Pastwiska o świcie natężone rosą.
W tych piersiach pieśni układam,
tak według koloru podróżowania...
Magdaleno o złotej nucie na pięciolinii,
bądź gotowa w naszych roślinnościach
ułożyć powroty do Kolczastego Lasu.
Zagram ci rycerskiego bluesa,
w czeluści korytarzy gwiazd na niebie -
zabłyśniesz głosem wdzięczności.
- Nie odchodź od tego wiersza -
stwórz Oazę dla nas i dla ptaków.
17.08.2010 - Ustka
Wtorek 14:49
Wiersze z książki „Drzewa i słoneczniki”



Komentarze
Pokaż komentarze