DRZEWA I SŁONECZNIKI - część jedenasta
Dział: Kultura Temat: Literatura
Zygmunt Jan Prusiński
CISZA W CISZY...
Ninie Zalewskiej
Jestem w tobie oburącz zachłanny,
jakbym zrywał chrust z krzaków leśnych.
Nikt akurat o tej porze nie jest odważny
tej ciszy przerwać - sunie deszcz po rynnie.
Stoisz Nino naga w oknie, kokietujesz niebo,
akurat z piosenką nową szedłem, dłoń otwarta
jakby chciała w locie dotknąć ciebie dla sprawdzenia.
Nie uciekasz od światła - odbija się dźwięk właściwy.
Okoliczności błądzą, ale i tak kierujesz oczy na mnie
z zapowiedzią wtulenia się w moje ramiona na mchu.
Brzozy za tobą śpiewają Erotyczny Blues - akurat
kremuję twoje ciało, konie skądś pognały przestraszone.
Biorę twe usta i całuję jak pierwsza nuta o świcie.
Lekka unosisz się, jakby powróciły na Złotą Polanę
zielone motyle - zakołysał się rytm ciała,
wzięłaś ode mnie to co dawno pielęgnowałem ściszony.
Jutro powtórzymy trochę inaczej; bądź mokra i podniecona.
22.11.2010 - Ustka
Poniedziałek 20:11
W OBRĘBIE TEGO CZASU OD NASZEGO...
Joannie Maziarz
Kołysanka z moich słów
przy tobie staję się mężczyzną,
potrafisz wiele
twoje kamienie nie milczą.
Warto z inteligentną kobietą rozmawiać
o metafizyce - jesteś we mnie
naga czy ubrana -
oswobodzona bez chodnikowej filozofii.
Joanno, poruszam cię wierszem
czujesz moje drżenie?
Jestem bez pamięci
odbiorcą twego piękna.
Biorę tylko to co mi się należy
ze świata kobiety -
poszanuj ten podarunek
z ręki nieba.
Zostań wilgotna...
jak jabłko w sadzie.
12.11.2010 - Ustka
Piątek 9:26
UCIEKASZ OD HAŁASU
Joannie, nie od Aniołów...
Odpoczywasz, odpoczywasz na torach.
Pociągi dawno nie wracają,
zardzewiałe marzenia - jednak kobiecość
składasz mi w ofierze.
Przylegam do twojej piersi,
czasem schodzę poniżej, walczę
jak sokół na wietrze.
Przylegam do twego uda,
jest mi cieplej, podnoszę ręce
a ty je chwytasz i kładziesz na łono.
Joanno! Razem zasypiamy,
i czekamy na powracające pociągi.
4.11.2010 - Ustka
Czwartek 9:35
A TA ŁAWECZKA I MOJA MUZA
Martynie Sopli
Obejmuję lirycznie to spokojne miejsce,
kiedy leżysz na ławeczce -
wybijam się na pierwszego obserwatora
w przyrodzie, lubię oglądać niebo.
Ty wiesz że mam słabości do piękna,
kobieta czuła to skarb -
roznoszę po domach dobre wieści,
jako kronikarz ofiarowuję wiersze.
Czasem Federico Garcia Lorca
podpowiada mi rym do wiersza;
mistrz hiszpańskiej poezji rozumie
moje zakłopotanie wiary w miłości.
Czy mówiłem Martyno że masz ładne oczy? -
Wiekuistość celebrowana na szkle i rysunki
malowane, tylko nie pamiętam gdzie ta ławeczka
stała, gdy odważyłem się całować twoje usta.
Zapraszam cię jutro do nowego wiersza -
wypieszczę wszystkie bóle w tobie...
5.12.2010 – Ustka
Niedziela 10:24
Wiersze z książki „Drzewa i słoneczniki”




Komentarze
Pokaż komentarze