LIST do mnie:
Dziękuję za ten tekst. Zawsze się zastanawiałem co było podstawą decyzji Wałęsy o przejęciu tylko insygniów. Ciekawa historia - warto ją przypominać.
Łażący Łazarz - antydziad.salon24.pl
2010-01-30
Edward Raczyński, spotkanie z nim w Londynie
Do
Łażący Łazarz: Dobry wieczór.
Muszę Panu przyznać, że i ja przeżyłem po swojemu ten artykuł historyczny: "Wielki Mistrz" - z cyklu zabroniona historia II RP. Zna Pan moją przygodę z premierem Wielkiej Brytanii z Winston'em Churchill'em - w związku z obsikaniem jego pomnika przy parlamencie w Londynie. Napisałem o tej przygodzie szkic pt. "Moja przygoda z premierem Winston'em Churchill'em"
W tym samym czasie a więc w marcu 1988 roku spotkałem prezydenta na Uchodźctwie hrabiego Edwarda Raczyńskiego, wychodzącego z kościoła św. Andrzeja.
Kościół ten jest za POSK-iem: Polski Ośrodek Społeczno Kulturalny przy 238-246 King Street Hammersmith W6 0RFKing Srte.
Akurat zauważyłem go przed kościołem. Widok niesamowity, wysoki mężczyzna, szczupły - już w poważnym wieku, szurał te swoje nogi, był poważnie chory - to nie był normalny chód. Podszedłem do niego mówiąc tak:
Chciałbym uścinąć Panu Prezydentowi dłoń. Jestem z Wiednia. Zaprosił mnie prof. Tymon Terlecki i Zygmunt Szatkowski. Wiele wiem o Polakach z okresu II Rzeczpospolitej, interesuję się Historią Polski. A on uśmiechnął się i podał swoją rękę.
Pięć lat później zmarł w roku 1993... Można o nim tak powiedzieć, był wzrostu 1,90 m., i przeżył te swoje 90 lat...
Piękny o Nim czytam fragment "Historia Parafii" http://www.zawada.tarnow.opoka.org.pl/hits.html
Edward hr. Raczyński był ambasadorem II RP w Londynie, a potem dwukrotnie sprawował funkcję prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej na Uchodźstwie. Był wielkim patriotą i czcicielem Matki Bożej. Codziennie z dziećmi odmawiał wspólny pacierz. Gdy dzieci dorosły, nauczył je modlitwy, którą odmawiał ze swoją matką:
"Boże Miłosierny dopomóż, abyśmy się poprawić zdołali z wad naszych i żyli w prawości i cnocie, spełniając obowiązki dnia każdego. Boże zmiłuj się nad nami, rodziną naszą i Ojczyzną naszą".
Dla nich też, pod koniec życia własnoręcznie napisał tę modlitwę. Jego córka, Wiridiana Rejowa nauczyła jej swoje dzieci.
Często czytał Pismo Święte. W Londynie, pod koniec życia, przez dwa lata, co niedzielę, ksiądz przynosił mu komunię św.
Po śmierci pochowany został w Rogalinie.
Zygmunt Jan Prusiński
30 Stycznia 2010 r.


Komentarze
Pokaż komentarze