JÓZEF MACKIEWICZ – WIELKI PISARZ
Romuald Bury w artykule „Należy się nam cała prawda”, który ukazał się; „Polskie Jutro” (Numer 278, 3.9.2007) www.
polskiejutro.com czytam:
„Do tego nieprzyjaznego chóru włączył się pod koniec sam premier, krytykując zajadle niektóre propozycje i
nazywając Witolda Gombrowicza „największym polskim pisarzem XX wieku”. Czyżby ? To pan premier zapomniał
choćby o polskich noblistach Henryku Sienkiewiczu czy Władysławie Reymoncie, a już całkiem o Józefie Mackiewiczu,
który stał na całkiem innych pozycjach niż Gombrowicz a jeśli chodzi o urodę jego literatury, to Gombrowicz się do
niego nawet nie umywa... Ale cóż, znowu należy wspomnieć, że mamy do czynienia z pokoleniem PRL-owskim, które
zostało ukształtowane w kulcie tandety i antyindywidualizmu”.
Za to Paweł Lesiak napisał artykuł pt. „ZNP za cenzurą lektur szkolnych”, który ukazał się w „Rewirach Gajowego
Maruchy”. Chodzi tu o mądrą lub w całkowitej mądrości, bo można to odróżnić, więc chodzi o Tomaszewską Jadwigę.
W dniu 27 stycznia 2008 roku wpisałem się na Forum, dając tytuł „Antysemityzm jest we wszystkich lekturach”:
No i doczekaliśmy się burdelu całkowitego. Oto mordeczki krzywe jak najbardziej, podobne do księżyca – chodzi o
pewien kształt chcą, zaglądać nawet do jelit literackich przez odbyt literacki i powyrzucać ze stałych obowiązkowych
lektur szkolnych wszystkie polskie książki, mówiące o antysemityzmie w najdrobniejszych szczegółach ! No nareszcie
doczekałem się oryginału w umysłach, prędzej idiotów i wariatów, którzy widzą wszystko do góry nogami. To wszystko
posłuchałem w „Superstacji”, w Dniu Dziadka (22 stycznia 2008). Jakaś tam „tomaszewska” z miasta Łodzi, pewnie
żydówka jak talala i tratatata – specjalnie jej nazwisko piszę przez małe „t”, bo niewarta jest litery przez duże „T”, więc
od tej pory (nie dopieszczona) niewiasto pisz swoje nazwisko przez malutkie i miniaturowe „t”: tomaszewska. Weź
tomaszewska podnieść swe uda wysoko, przestraszę cię moją „Laleczką” – nie „Lalką” Bolesława Prusa a swoim
organem muzycznym, czyli organem intymnym...
Chciałbym podać fragment Pawła Lesiaka, który także niezły jest i w ironii i w dygresjach – przy tym robi to ze
smakiem:
„Proponuję, żeby zacząć nauczać w szkołach, że Jezusa ukrzyżowali Fenicjanie, no bo przecież nie Żydzi; Trocki,
Marks, Lenin byli Polakami, podobnie jak wszyscy nazistowscy zbrodniarze; żaden Żyd nigdy nie służył w
werhmachcie ani tym bardziej w UB; w Palestynie Żydzi nie prześladują ludności palestyńskiej, w akcjach
przeprowadzanych przez armię izraelską nie giną kobiety i dzieci, a wręcz przeciwnie wszystkie te akcje oraz
wybudowanie muru mają charakter pomocy humanitarnej; Prus, Reymont, Krasiński, Wyszyński to podli antysemici,
pełni ślepej nienawiści do biednych Żydów; a i najważniejsze to Polacy rozpętali II wojnę światową, budowali obozy
koncentracyjne. Tak z grubsza może wyglądać nowa wersja historii Polski i świata w wykonaniu łowców
antysemityzmu. ZNP moim zdaniem jest organizacją, która już dawno powinna zostać poddana procesowi lustracji i
dekomunizacji, a wtedy uniknęlibyśmy kolejnych kretyńskich wypowiedzi i pomysłów jej działaczy. Proponuję
zorganizować konkurs na największy kretynizm jaki są w stanie wymyślić łowcy polskiego antysemityzmu. Pierwszą
kandydaturę już mamy: pani Jadwiga Tomaszewska wiceprezes zarządu łódzkiego ZNP za pomysł cenzurowania
lektur szkolnych za zawarte w nich antysemickie teksty”. – Paweł Lesiak: www.pawellesiak.blog.onet.pl
__________*******__________
Gdzieś mi ten początkujący artykuł się zapodział, ale nic nie szkodzi i tak początek niezły; w ogóle co jest złego to my
wiemy. A żeby to wszystko podnieść z tych wrogich głów, to trzeba rozkleić kartki. O Józefie Mackiewiczu - jedynie -
piszą porządni ludzie. Ale jak to czasem bywa w rodzinie, jeden brat jest po stronie koloru białego, drugi po stronie
koloru czerwonego, (Stanisław Mackiewicz). Oczywiście że kolory nie są winne a ludzie. A z nimi różnie bywa. Przez
ostatni rok koresponduję z Mirosławą Marią Kruszewską, która wiele mi naopowiadała bo znała Wielkiego Pisarza,
jeszcze z czasów monachijskich kiedy to osobiście bywała w jego domu. Monachium znam, bo bywałem kilkakrotnie u
Antoniego Ryszarda Hajczuka. W stanie wojny z narodem przez "bohaterów" jaruzelów i kiszczaków, utworzył on
Niezależny Związek Pisarzy Polskich "Feniks". To tam właśnie debiutowałem autorskimi zeszytami literackimi,
redaktorem był Antoni R. Hajczuk. Najpierw powstała książeczka pt. "Słowo", potem "Oaza Polska" - rok 1987. Dzięki
Antoniemu zorganizowano mi spotkanie autorskie w niemieckim Caritasie. Kto był, ten chyba nie żałował tego
wieczoru. Po po pierwsze, nie jąkam się, a wiersze czytam przeponą, głośno i donośnie - chodzi o fonetykę,
melodykę i meritum także. - I tak blisko, w tym samym mieście, żył sobie w biednym stanie Wielki Pisarz Józef
Mackiewicz. No gdybym wiedział, wiem jakbym się zachował. Na pewno bym zapukał do Jego drzwi. Może i bywał On
w polskim kościele, szło się jakby pod górę, może i w tym samym miejscu na ławeczce przesiadywał co ja, myśląc o
Polsce - bo o Ojczyźnie zawsze myśleć trzeba.
Z Mirą czasem były zaostrzenia w wymianie uczuć i zaangażowania. Przy tych osobistych pobudkach zawsze wkręci
się jakiś robal i podszeptuje to i tamto, ale, przecież nie chodzi o to żeby jednym głosem rozmawiać. A cóż ja, żyjący
na prowincji tenor z górną barwą, wracający dość magnetycznie do wojennych pieśni, choćby sklejona przeze mnie o
taka sobie wiązanka mająca tytuł, "Kwaśniewskiego Blues". To śpiewam w trakcie monologów w moim autorskim
kabarecie "Ksywa Szczerbaty". Po prostu (jaja sobie robię), ze wszystkiego co jest mi wrogie. A żeby podążać za mną
i mnie zrozumieć, to trzeba mnie po prostu znać. Dlatego ludzie na forach nie umieją docenić tych polskich Dusz, iż
wiercą się jak na ławkach w szkolnych aspiracyj. Są niespokojni.
Pisarze, poeci, krytycy, czytelnicy - ilu czyta i przerabia intelektualnie Zapomnianego Pisarza o Wysokim Locie
Artystycznym ? Chodzi o język i narrację. - Co dziś znaczą te słowa; bo komercja uderzyła do głowy, bo byle jaki
paszkwilant wydaje książki, a "dzielna" Gazeta Wybiórcza rozsyła recenzje "czarnych wdów"... Jeszcze do tego ta
Nina Karsov-Szechter, co ona ma do spadku całej spuścizny pozostawionej przez Pisarza ? Przecież Józef
Mackiewicz przekazał swój dokument - Testament swojemu potomkowi, a jest nią córka Halina Mackiewicz. Hej, wy
tam rycerze z diabelnego okna, proszę nie wykradać biologicznego prawa córki do praw spadkobierczych, czyli i
autorskich jej ojca ! - Co ma wspólnego ta Szechterowa z rodziny odłamkowej znanego Adasia Michnika z domu
Szechter ? Stefan Kisielewski napisał o nim, że "Józef Mackiewicz - świetny pisarz, straszny antykomunista z
absolutną manią". To mam coś wspólnego z nim - chociaż w tej materii. Jan Lucjan Wyciślak pisze tak: "Obecnie by
pamięć o Józefie Mackiewiczu zanikła pilnują na mocy ukradzionych praw autorskich Nina Karsov Szechter, bliska
Adama Michnika". Tomasz Łysakowski w swoim artykule - komentarzy "Nekrocenzura" pisze tak: "Przechlapane jest
być w Polsce pisarzem. Zwłaszcza nieżyjącym. Jak nie zaweźmie się na ciebie minister edukacji, to zrobi to rodzina
Adama Michnika". Łysakowski dziwi się i ja go popieram, bo kim była i jest dla Pisarza ta kombinatorka, "która nie
tylko nie była z nim spokrewniona, ale także robi wszystko, by ów dorobek został wymazany z podręczników i
zamazany". Grzegorz Eberhardt - publicysta "Tygodnik Solidarność" w swoim artykule "Wszyscy wrogowie Józefa
Mackiewicza" pisze tak: "Pisarz miał potężnych wrogów, którzy nie ułatwili mu życia. W PRL praktycznie nie istniał.
Nawet powstanie podziemia wydawniczego nie pomogło. Gdy na zebraniu Nowej w 1981 roku któryś z uczestników
spotkania zgłosił chęć druku książki Józefa Mackiewicza, obecny tam Adam Michnik pomysł uciął kategorycznym: "Po
moim trupie, Mackiewicz nigdy". Podobno Józef Cyrankiewicz, ta kanalia i zbrodniarz z obozu koncentracyjnego
mawiał o Wielkim Pisarzu, że jest "renegatem". No tak, sobie to zawiesił listek niewinności i grał błazna z łysą pałą... I
tacy przeszli do komunistycznej historii, bo oni są i byli ważniejsi od prawdziwych autorytetów, jakim był nim
niepodzielnie właśnie Józef Mackiewicz.
A oto co pisze Jacek Trznadel w swoim opracowaniu pt. "Jeszcze o prawach autorskich po Józefie Mackiewiczu":
"W toku polemik i spraw procesowych o prawa autorskie po Józefie Mackiewiczu - wszyscy poniekąd zapomnieli, że
"istniał" jeszcze jeden testament J. Mackiewicza w marcu 1985 roku. Jego zawartość nigdy nie została unieważniona
przez żaden dokument, a zwłaszcza przez Barbarę Toporską, która go ogłosiła w swoim "Oświadczeniu z marca 1985
roku". Cytuję: "Zgodnie z wolą zmarłego Józefa Mackiewicza upoważnia się wszelkie nielegalne wydawnictwa w PRL,
do przedrukowania jego książek, pod zasadniczym warunkiem niedokonywania żadnych skrótów, adiustacji, ani też
opatrywania ich wstępami, komentarzami i itp. Z prośbą o przedrukowanie we wszystkich pismach". (Barbara
Toporska, "Kultura", Paryż, marzec 1985).
Primo: Jeśli Józef Mackiewicz życzył sobie wydań swoich książek i zezwalał na to w drugim obiegu w Polsce
komunistycznej, tym bardziej stosuje się to do Polski bez cenzury i komunizmu. Twierdzenie Karsov, że Mackiewicz
nie chciałby, aby jego książki były sprzedane w Polsce, o czym mówi treść jej ulotek, przyklejanych w książkach
Mackiewicza - jest więc sprzeczne z testamentem pisarza.
Secundo: Każdy egzemplarz książek Mackiewicza, wydawanych przez Ninę Karasov, został opatrzony ulotką
(naklejana lub drukowana na pierwszej stronie), komentującą domniemaną postawę i intencje zmarłego pisarza. Jest
to niewątpliwie "komentarz", którego właśnie pisarz zabraniał w swoim testamencie. Nina Karasov, każdym takim
egzemplarzem dzieł Mackiewicza z ulotką, łamie testamentową wolę Józefa Mackiewicza i narusza jego dobra
osobiste. Wszystko to oznacza daleko idące wykroczenie z punktu widzenia obowiązującego międzynarodowego, ale
także polskiego Prawa Autorskiego z roku 1994".
- Pytam się gwiazd nad ziemią polską, czy wszystkie dzieła narodowe nie są własnością narodu i chronienia ich przed
każdym złodziejem, który chciałby zniszczyć Wielkiego Pisarza, by następne generacje nie dostąpiły otwierania jego
książek tu, w Polsce, bez tych Michników - Szechterów i Karasovów - Szechterów ? Dlaczego akurat to żydowskie
nazwisko (Szechter - Schechter) nie daje spokoju człowiekowi, który tyle złego doświadczył w życiu, a teraz po śmierci
jakaś sztuczna i dzika opiekuńczość z ich strony się odbywa ! Jeśli nie ma ministerstwa edukacji to na pewno jest
prezydent w tym kraju, który z nakazu najwyższego urzędu w Polsce powinien zmienić ten bandycki proceder. Czy my
w ogóle żyjemy w XXI wieku, czy gdzieś na pograniczu Stepów Mongolskich z okresu średniowiecza ?
- Co ja mam wspólnego z Wielkim Pisarzem ? Może tyle, że chcę chociaż kilka milimetrów go bronić na tej całej
długości przestrzeni. Bo naród ma jak najbardziej prawo bronić swojego Pisarza. Tak. Bo ten Pisarz, Józef
Mackiewicz żył dla nas i nam się poświęcił każdego dnia i nocy swego życia. Więc dajmy mu wreszcie spokój po
śmierci...!!!
Piszmy petycje do Prezydenta Rzeczypospolitej.
A złodziei Jego Dzieł zamknąć tam gdzie powinni być, w więzieniu !
...Polska jest mu tego winna.
Zygmunt Jan Prusiński
27 Lutego 2009 r


Komentarze
Pokaż komentarze