13 Kwietnia:
Światowy Dzień Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej
13 Kwietnia 1940 roku
NKWD masowo deportuje polską ludność cywilną na Syberię - mówi się o 300 tys. osób.
13 Kwietnia 1943 roku
Radio berlińskie poinformowało o odkryciu masowych grobów w Katyniu, oskarżając o zbrodnie władze sowieckie.
13 Kwietnia 1990 roku
Po 50 latach władze ZSRR przyznały się do popełnienia zbrodni katyńskiej.
___________________________________________________________________
Agata Kalinowska-Bouvy
- wierszem przez łzy -
KATYŃSKIE RANY
Dziś lamentem płaczek odbija się echo
A ból z polskiej piersi wydobywa wycie
Serca nasze krwawią solidarną raną
Po tych co stracili w katastrofie życie.
Na tej obcej ziemi co krew polską znała
Na której oprawca zbrodniczy przed laty
Haniebnym swym czynem przeciwko ludzkości
Pomordował nam męże i ojce i braty.
W zawierusze wojny czarnych kart historia
Zapisała zbrodnie którą ukrywano
Latami długimi żył Polak w nadziei
Że prawda wypłynie choć ją zakopano.
I oto nadzieja prawdę wyłoniła
Dziś szeptem w trwodze nie mówią imienia
Wolnym gromkim głosem wymawiamy Katyń
Gdzie prawda historii spojrzenia odmienia.
I na tym to polu tysiącom Polaków
Siedemdziesiąt lat już jest ziemia mogiłą
Dziś nowa krew wsiąka rodaków bez winy
Gdzie los ich powalił przeznaczenia siłą.
Przypadek okrutny wina katastrofy
Lecieli by klęknąć w hołdzie złożyć kwiaty
Wystarczyła chwila by polski kalendarz
Tragedię dopisał do kwietniowej daty.
Francja. 12 kwietnia 2010 r.
__________*******__________
Lech Makowiecki
OSTATNI LIST (KATYŃ 1940)
Skreślam dziś do ciebie kilka słów,
chociaż wiem - nie dojdą pewnie znów.
Piszę stąd do ciebie ten ostatni raz…
Żegnaj już kochanie, na mnie czas…
Nocą wciąż te samie miewam sny.
Piękną panną młodą jesteś w nich.
Synek pewnie urósł, za mnie przytul go…
Teraz jeszcze trudniej odejść stąd.
………………………………….
Teraz jeszcze trudniej odejść stąd.
W takiej jak ta chwili chce się żyć.
Wszystko jest nieważne, byle być,
Lecz wyboru nie dał dobry Bóg…
Stoję dziś u kresu moich dróg.
Każą nam wysiadać, to już tu.
Ten brzozowy lasek to mój grób.
Jeszcze tylko westchnę jeden raz…
Jeszcze myśl ostatnia… - kocham was.
__________*******__________
Jacek Kaczmarski
KATYŃ
Ciągnie się do światła niby warstwy skóry
Tłok patrzących twarzy spod ruszonej darni
Spoglądają jedna znad drugiej - do góry
Ale nie ma ruin. To nie gród wymarły...
Raz odkryte - krzyczą zatęchłymi usty
i lecą przez ręce wypróchniałe w środku
W rów, co nigdy więcej nie będzie już pusty
Ale nie ma krzyży. To nie groby przodków...
Sprzączki i guziki z orzełkiem ze rdzy
Po miskach czerepów - robaków gonitwy
Zgniłe zdjęcia, pamiątki, mapy miast i wsi
Ale nie ma broni. To nie pole bitwy...
Może wszyscy byli na to samo chorzy ?
Te same nad karkiem okrągłe urazy
Przez które do ziemi dar odpłynął Boży
Ale nie ma znaków, że to grób zarazy...
Jeszcze rosną drzewa, które to widziały
A ziemia pamięta kształt buta, smak krwi
Niebo słyszy język komend, co padały
Nim padły wystrzały, którymi wciąż brzmi
Oto świat bez śmierci. Świat śmierci bez mordu.
Świat mordu bez rozkazu, rozkazu bez głosu.
Świat głosu bez ciała i ciała bez Boga.
Świat Boga bez imienia, imienia - bez losu.
__________*******__________
Stanisława Wiatr Partyka
ŻYCIORYS
Powiem wam jak było
Najpierw zabrakło ojca
Została rozpacz, ból, strach
Potem zniknął dom
Zostało parę tobołków
I chora matka
Następnie rozpłynęła się Ojczyzna
A w zamian był step
I wszystko obce
Potem nie było już nic
Zapomniałam jak wygląda jabłko
Jak się pisze „rz”
Jak się je widelcem
Wyrastałam jak kiełek w piwnicy
Na pohybel sobie]
Powiem wam co było potem
Ojciec wrócił
Nazwiskiem na liście katyńskiej
__________*******__________
Wiktor Gomulicki
NIE ZAPOMNIMY O WAS
( parafraza )
Nie zapomnimy o was smutne leśne groby,
Nawet kiedy przeminą chmurne dni żałoby.
Nie rzucimy za siebie szat znoszonych czerni,
Nawet gdy z głów zdejmiemy wieńce ostrych cierni.
Nikt się z nas nie wyrzecze po przodkach spuścizny,
Nie zawstydzą nas nigdy rany ani blizny.
I pamiętać będziemy starych pieśni dźwięki,
Nasze wnuki usłyszą wieszczów smutne jęki.
Nikt nie wypleni z serca dumy i godności,
Nawet gdy czas w proch zetrze naszych ojców kości.
Ale weźmiemy rozbrat z sercem jadowitym.
Rozstaniemy się z gniewem, ze złością i zgrzytem.
Ale się odżegnamy od zemsty płodzenia,
Od pragnienia odwetu, od krwi i płomienia.
I obsypiemy kwieciem smutne leśne groby,
I rozjaśnimy wiarą chmurne dni żałoby.
I powierzymy Bogu swe ziemskie zatargi
I zaniesiemy w dani swe jęki i skargi.
I poczujemy w sercach naszych ojców wiarę.
I znów ojczyźnie z życia złożymy ofiarę.
(a gdy ojczyzna wezwie złożymy ofiarę)
Nie zapomnimy o was smutne leśne groby,
Nawet kiedy przeminą chmurne dni żałoby.
__________*******__________
Feliks Konarski
KATYŃ
Tej nocy zgładzono Wolność w katyńskim lesie...
Zdradzieckim strzałem w czaszkę pokwitowano Wrzesień.
Związano do tyłu ręce, by w obecności kata
Nie mogły się wznieść błagalnie do Boga i do świata.
Zakneblowano usta, by tej katyńskiej nocy
Nie mogły błagać o litość, ni wezwać znikąd pomocy.
W podartym jenieckim płaszczu martwą do rowu zepchnięto
I zasypano ziemią krwią na wskroś przesiąkniętą.
By zmartwychwstać nie mogła, ni dać znaku o sobie
I na zawsze została w leśnym katyńskim grobie.
Pod śmiertelnym całunem zwiędłych katyńskich liści,
By nikt się nie doszukał, by nikt się nie domyślił
Tej samotnej mogiły, tych prochów i tych kości -
Świadectw największej hańby i największej podłości.
Tej nocy zgładzono Prawdę w katyńskim lesie,
Bo nawet wiatr, choć był świadkiem, po świecie jej nie
rozniesie...
Bo tylko księżyc niemowa, płynąc nad smutną mogiłą,
Mógłby zaświadczyć poświatą, jak to naprawdę było...
Bo tylko świt, który wstawał na kształt różowej pochodni,
Mógłby wyjawić światu sekret ponurej zbrodni...
Bo tylko drzewa nad grobem stojące niby gromnice
Mogłyby liści szelestem wyszumieć tę tajemnicę...
Bo tylko ziemia milcząca, kryjąca jenieckie ciała,
Wyznać okrutną prawdę mogłaby - gdyby umiała.
Tej nocy Sprawiedliwość zgładzono w katyńskim lesie...
Bo która to już wiosna ? Która zima i jesień
Minęły od tego czasu, od owych chwil straszliwych ?
A sprawiedliwość milczy, nie ma jej widać wśród żywych.
Widać we wspólnym grobie legła przeszyta kulami -
Jak inni - z kneblem na ustach, z zawiązanymi oczami.
Bo jeśli jej nie zabrała, nie skryła katyńska gleba,
Gdy żywa - czemu nie woła, nie krzyczy o pomstę do nieba ?
Czemu - jeżeli istnieje - nie wstrząśnie sumieniem świata ?
Czemu nie tropi, nie ściga, nie sądzi, nie karze kata ?
Zgładzono Sprawiedliwość, Prawdę i Wolność zgładzono.
Zgładzono w smoleńskim lesie pod obcej nocy osłoną...
Dziś jeno ptaki smutku w lesie zawodzą żałośnie,
Jak gdyby pamiętały o tej katyńskiej wiośnie.
Jakby wypatrywały wśród leśnego poszycia
Śladów jenieckiej śmierci, oznak byłego życia.
Czy spod dębowych liści albo sosnowych igiełek
Nie błyśnie szlif oficerski lub zardzewiały orzełek,
Strzęp zielonego munduru, kartka z notesu wydarta
Albo baretka spłowiała, pleśnią katyńską przeżarta.
I tylko pamięćzostała po tej katyńskiej nocy...
Pamięć nie dałasię zgładzić, nie chciała ulec przemocy.
I woła osprawiedliwość i prawdępo świecie niesie -
Prawdę o jeńców tysiącach zgładzonych w katyńskim lesie.





Komentarze
Pokaż komentarze