Zygmunt Jan Prusiński
W TAKI KWIETNIOWY DZIEŃ
Rozbieram swoje życie jak dziewczynę,
kiedy to było ? Żyję ze starymi obrazami
pamięci, kilka szczegółów zostawiłem
jako cień ku słońcu. Ale czy słońce istnieje ?
Na razie omija moją prowincję tak cichą,
że gody mew słyszę na dachach domów.
Zwierzęta wiedzą co to jest miłość,
wierność swoją malują każdym gestem.
Wybujałe mam kształty jako Prowincjusz,
chodzę ścieżkami poetów których nie ma –
wyemigrowali do innego świata, z biletem
w jedną stronę. Odchodzą roczniki
wcześniej narodzone; poznały i wojnę
i ten (zdradziecki – radziecki) komunizm.
To prawda, ta plazma weszła mi pod skórę,
żyję z nią nadal, a tu taka niewinność –
nawet dorwali się ponownie do władzy,
ale już w dziwnych zarządach gospodarki.
To oni są milionerami uciech, a ja nadal
biedny piszę wiersze na prowincji.
15.04.2008 - Ustka
__________*******__________
CIENIE SMUTASÓW...
A to są "bohaterowie" wszechczasów.
W nich pospolitość śmierdzi...
Judasze !
21 Kwietnia 2010 r.








Komentarze
Pokaż komentarze