Zygmunt Jan Prusiński
W TYCH PIERSIACH ZAKOŁYSAŁ WIATR
Marcelinie Kownackiej
Jędrność w blasku dnia.
Ruszasz biodrami tańcząc,
przyglądam się chmurom.
Zaczepiam twój urok mijania,
słyszę dźwięk gorących piersi.
Pozwolisz że będę je całował -
obolały blues wraca z lasu.
Marcelino z koszykiem truskawek,
zatrzymaj swój cień na brzegu rzeki.
W trzcinach ukryjemy naszą nagość.
Ułożę jędrne piersi w swych dłoniach,
będą grzeczne jak ciche dzwonki.
One się naprawdę cieszą - a ty
odbierasz mnie polnym szmerem.
18.06.2010 - Ustka
Piątek 21:28


Komentarze
Pokaż komentarze