Zygmunt Jan Prusiński
Bratu Andrzejowi T. Prusińskiemu
Byliście dla mnie... bogami
26 lat wcześniej
Znam te twarze...
W Wiedniu zbierałem pieniądze dla Solidarności,
w stanie wojny na Stefan-placu.
Ze wszystkich turystów, Japończycy przeważali –
oni nie kochali tylko Fryderyka Szopena,
Solidarność także...
Nigdy nie byłem członkiem „S”,
ale byłem blisko z robotnikami.
Mój jedyny brat Andrzej pracował w Stoczni „Waryńskiego”,
donosiłem mu jedzenie, kiedy strajkował.
I tak róże rosły na piasku,
bo radość w sercu nie krwawiła drzew, ptaków, nieba.
Byliśmy przez jakiś czas jedną rodziną –
bo to Polska, Matka jedna !
Miałem wówczas 32 lata;
rok później wyrzuciła mnie na banicję,
esbecka łapa.
2.09.2006 Ustka





Komentarze
Pokaż komentarze