Zygmunt Jan Prusiński
- I TYM I TAMTYM ZAPOMNIANYM -
Świętej Pamięci - mojemu Przyjacielowi
Jurkowi Izdebskiemu
( ur. 6 Sierpnia 1947 r. w Ustce - zm. 4 Grudnia 2010 r. w Londynie )
Motto I: Policja nas biła - ( 7 Czerwca 2000 r. w Słupsku ) tylko za to,
że kochamy flagę narodową ! - autor Z.J.P.
Motto II: Mądrość trzeba rzeźbić jak strunę.
Największe zło to tolerować krzywdę. - autor Z.J.P.
Zygmunt Jan Prusiński
CZŁOWIEK MIASTA
Nazbierał szyszek leśnych
bo nie ma na węgiel
oszukany człowiek miasta.
Poświęcił życie - dla wiary,
tak ładnie mówił
pierwszy sekretarz Władysław Gomułka,
jeszcze lepiej namawiał Edward Gierek,
chytrzejszy był Wojciech Jaruzelski
- nie wypadało mu w mundurze zdrajcy
mówić tak samo o Eldorado w Europie,
na pograniczu dwóch rzek: Odry i Wisły.
Zresztą człowiek miasta był oczytany,
pisał też do siebie wiersze patriotyczne.
Świeczki w oknie ustawiał równo,
tych świeczek było coraz więcej -
parapet nucił ognistym płomieniem,
było widno od tej zorzy światła.
Każda ta świeczka to ktoś z odchodzących
ważnych ludzi,
dziś nie pamięta nikt
bo problemy zacisnęły się
w baranżach,
walka dnia taka sama do znudzenia,
człowiek miasta taki sam
od środka,
tylko posiwiał,
wyszczerbiał,
twarz podobna do dziadka...
Nazbierał szyszek leśnych -
człowiek
już lasu...
Zygmunt Jan Prusiński
A TY DOKĄD, POETO ?
Patrz Zbyszku na niebo,
masz swoje niebo w wierszach.
Kilka strof o księdzu Jerzym,
przylepiłeś na skrzydełkach mgły...
Jest taka pieśń w sercu -
daleko za wilgotnymi słowami.
Sunie trywializm nadziej
i gdzieś kropka w powietrzu.
Nie ma zdania są myśli
na talerzyku skromnym na stole.
Dzieci wybiegły w swój świat,
dorośli siedzą z żałobą w domu.
Polska i Solidarność dla Herberta,
to głośna książka nie zapisana.
- Na niej tylko kurz
i wstydliwe milczenie.
Zygmunt Jan Prusiński
CZERWONE KARALUCHY GRZECHU
Motto: Naród polski jest idealnym
materiałem na niewolnictwo.
W kraju, religijnej powinności, jedynie
kościół układa sobie spokój. Ważne jest to,
żeby naród wstawił się o wyznaczonej porze:
bogaci, mniej bogaci, biedni i nędzarze.
Komuniści też zaglądają teraz pod ochronę
Chrystusa, by im przebaczył za służbę,
nie dla swojej ojczyzny. Czerwone karaluchy,
wypędzeni dawno z własnych serc chcą
i Boga oszukać.
A ja, omijający ten spokój obserwuję
panoramę niewolniczej więzi, że to naród
jest winny, a nie karaluchy, a nie komuchy...
Oni obecnie kwitną w cichych ogródkach -
budując majątki za symboliczne pieniądze.
- Staczamy się w dół, już dno ciemne widać.
( wiersz prezentowany w radiu City w Słupsku, w programie "Jerzy Izdebski talk show" )
Zygmunt Jan Prusiński
DOKĄD IDZIEMY
Na mokrej desce, zwilgotniałej od wilgoci
serwuję myśli posępne jak sowa na warcie.
Nie modlę się często, bo modły są potrzebne
grzesznikom. W tej najtańszej pożywce
mitologii, chcę zrozumieć porażki polskiego
narodu, z bojaźliwym śladem wolności
w której jesteśmy tacy nieporadni...
Nie kruszeję jak wapień, nie wyginam się
jak ołów. Nurtem rzek rozmyślam o potędze
innych narodów, które odrzucają każdy
tani populizm czy poklask na firmamencie
władzy. - Czyżby stopień satysfakcji
uszczęśliwienia narodu był aż tak trudny,
jak pierwsza napisana przez dziecko litera "A"?
Dokąd zatem idziemy, odziani lumpeksową
łaską w tempie skłóconych dźwięków,
że i poskarżyć się nie ma gdzie !? Konstytucja
Stoltzmana zaprzecza sama sobie o wolności
słowa, bo nie ma wolności a tym bardziej słowa !
( wiersz prezentowany w radiu City w Słupsku, w programie "Jerzy Izdebski talk show" )
Zygmunt Jan Prusiński
W DIABELNYM MŁYNIE WARIATÓW...
W diabelnym młynie wariatów strzępi się głos
prawdy z ust ludzkiego bólu. Sadyści z tła PZPR
piekielnie bronią tajemnic - kradną z takim pietyzmem.
W tym całym bałaganie szukam tkanki żywej poezji,
by uratować kilka serc na poczet zdrowej Polski.
Gdyby to ode mnie zależało, to ten cały splendor
cwaniaków postawiłbym pod ścianę, a zdradliwe
nazwiska zmieszał, wymieszał z gównami w potoku
kanalizacyjnego dźwięku...
Czy żyzna byłaby ta ziemia gdyby nawóz ten
spoczął za miastem - nie wiem; ale mniej byśmy mieli,
komunistów !
( wiersz prezentowany w radiu City w Słupsku, w programie "Jerzy Izdebski talk show" )
Zygmunt Jan Prusiński
WYJAŁOWIONY Z BÓLU ISTNIENIA
Nie jestem z gliny i nie mam ołowianego umysłu.
Jestem łabędziem wytwornym, który broni
szlachetnej mowy o dawnej Polsce która istniała,
do momentu wkroczenia bolszewików
i komunistów z piekła Wschodu.
Wodzili nas podstępną przyjaźnią przy każdej
okazji - i młody człowiek musiał deklamować
w wojsku rotę przysięgi w obecności orła
białego bez korony.
Wodzowie cieszyli się jak dzieci w piaskownicy
uciech - oni z ograniczoną inteligencją,
organicznie przelewali swoje wyzwolenie
do swoich ust, by w pajęczynie zmienić się
w czerwonego pająka.
Te zniewolone lata utkały inwalidztwo czasu,
które teraz widać w narodzie. Polska jest chora
i okropnie dzika - kraj znerwicowanych tubylców
nie jest w stanie zapalić płomienia rewanżu,
które akurat we mnie płonie.
Bo najpierw jestem patriotą a później Polakiem -
nigdy nie odwrotnie.
( wiersz prezentowany w radiu Cityw Słupsku, w programie "Jerzy Izdebski talk show" )
Zygmunt Jan Prusiński
ZIMNE OGNIE W BLADEJ POWŁOCE
Choroba zawsze będzie szczególnie ta,
która łączy nas z bolszewizmem.
Do tej pory widać gdzie ustawiono naród,
by nie był w pierwszym rzędzie.
Komuniści stworzyli wianek pokoju
dla siebie, jedzą nadal rumiane golonki,
bo ich stać. W tej mozaice nie widzę Boga,
nie czuję tym bardziej sprawiedliwości.
Chłop babę bije z nawyku, wyrywa
z nerwów korzenie sadyzmu, słowo kurwa
leci niczym kamień i łączy się nagminnie
z plagą na ulicy.
Pytanie proste:
Kiedy tych bolszewików przeniesiemy
do wiecznego snu, by prawo wreszcie
służyło nam ?
( wiersz prezentowany w radiu City w Słupsku, w programie "Jerzy Izdebski talk show" )
Zygmunt Jan Prusiński
PAN AKOWIEC Z ORMO
Stał na baczność jak czapla na pomoście pomnika,
gdzie wyryty złotymi głoskami jest napis:
"Bóg, Honor, Ojczyzna".
Opaskę biało-czerwoną miał na lewej stronie ramienia,
z dwoma ważnymi literami AK.
Pan AK-owiec dopiero teraz czuje się na swoim miejscu,
skamieniały prawie - milczący za grzechy.
Silna to postać i ważna przy pomniku - choć w sercu krucha istota,
niczym dziwka dająca wszystkim splendoru ciała,
gdy mordę zapije nie wiedząc lub udając z kim spała.
Ta pornografia na fałszywej nucie podoba się panu AK-owcowi,
który do tej pory oszukuje i okrada państwo,
że waleczny z niego do dziś Zbowidowiec,
z taką śmieszną historyjką jaką sobie wmówił.
Onegdaj Konstytucję 3-Maja zwalczał jak zdziczały pies,
teraz sam już nie wie co jest śmieszniejsze;
czy z kamienia pomnik czy on sam we wraku zardzewiałego człowieka.
( wiersz prezentowany w radiu City w Słupsku, w programie "Jerzy Izdebski talk show" )
Zygmunt Jan Prusiński
NA LIŚCIE POLSKI
( IPN BU 0854/242 )
Mój numer nie jest numerem...
z Oświęcimia, czy z innych
obozów zagłady.
Mój numer nie jest zapisany
tuszem pod skórą białą -
by został do chwili rozkładu
(mojego własnego ciała),
w innym świecie -
w innej materii obrazu...
Otoczka koloru i pajęczynowej sieci
w kropelkach rosy na drobnym wrzosie
układa tuż za cieniem
miodowy piasek,
a w nim modlitwy i pieśni -
czasem udany mój napisany wiersz.
To nic motyle jesieni,
unoście skrzydełka wyżej niż drzewa,
wyżej aniżeli góry spadziste
wciąż mrukowate i szkliste,
choć ich stan stabilny
- a w żyłach -
krew życia płynie.
Mój numer nie jest złocisty,
nie jest nawet brązem -
to cichy numer.
Jak ten motyl który spada pod deszczem
by osiągnąć z jedwabiu
aksamitne światło lotu
do końca...
( wiersz prezentowany w radiu Supermova w Londynie, w programie
"Jerzy Izdebski talk show" )
Dopisek:
STAN WOJNY Z NARODEM SŁOWIAŃSKIM TRWA I DZIŚ...
Spisane: 12 Grudnia 2010 r.





Komentarze
Pokaż komentarze (27)