Wczoraj na sali odbyła się makabrycznie długa sesja głosowań. Nikt nie zemdlał - ale pod koniec się zdarzyło, że przewodniczący ogłosił większość ZA (gdy wyraźna (80%) większość była przeciw. Raz też nikt nie zdążył podnieść ręki ani ZA ani PRZECIW - przewodniczący ogłosił, że poprawka upadła - i też nikt nie zaprotestował. Natomiast zdarzyło się, że panna Maryna LePenówna wyszła na chwilę z sali - a sąsiad za Nią zagłosował - i natychmiast jakiś życzliwy to dostrzegł i doniósł. Zrobił się skandal, bo jest to formalnie (nie wiem, dlaczego - ale jest...) zabronione i konsekwencje będą, jak sądzę, b.poważne.
A ja wskakuję w samolot i z ulgą wracam do kraju.




Komentarze
Pokaż komentarze (7)