Komu mogło najbardziej zależeć na śmierci Lecha Kaczyńskiego? Zastanawiając się dłużej, wyszedłem z założenia, że na pewno nie była to Rosja. Jaką „drzazgą” mógł być dla nich prezydent Lech Kaczyński? Czego mogli się obawiać z jego strony? Absolutnie niczego. Czego mogło się bać PO? PiS’u z miernym poparciem? Samego prezydenta, który oceniany był jako najgorszy prezydent od upadku komunizmu w Polsce, bez żadnych szans na ponowną kadencję?
Co mogło zyskać na zamachu PO skoro już rządzili, a ustąpienie ze stołka, Lecha Kaczyńskiego, było tylko kwestią czasu? Po co brudzić sobie ręce i organizować wielki, międzynarodowy spisek stulecia nie przynoszący żadnych korzyści? Czy Rosja, chcąc pozbyć się naszego prezydenta, bawiłaby się w strącanie naszego samolotu na swoim terytorium? Jak już nie raz można było zaobserwować, są oni w stanie załatwiać sprawy o wiele skuteczniej, profesjonalniej i bez wielkiego rozgłosu. Oczywiście, oprócz prezydenta leciało nim również wiele innych ważnych osobistości, ale czy naprawdę mogli budzić one aż takie zainteresowanie u naszych wschodnich sąsiadów? Tak szczerze, czego Rosja mogła się bać? Jakoś nie widzę spełnienia gróźb, aby rządzili teraz naszym krajem razem z Platformą Obywatelską, a Donald Tusk nie za bardzo wygląda na ich agenta. Zdecydowanie bardziej kieruje swe kroki na zachód niż na wschód, a polityka polsko-rosyjska żyje swoim dawnym życiem. Nihil novi…
Odpowiedzmy sobie na pytanie. Co na katastrofie w Smoleńsku mógł zyskać PiS i Jarosław Kaczyński? Jak widać, wszystko! Idealna, wymarzona dla nich sytuacja. Polski prezydent wraz z głównymi generałami i politykami ginie w wyniku katastrofy lotniczej, na terenie kraju który nie ukrywajmy, przeciętnemu obywatelowi Polski kojarzy się niezbyt dobrze. Rosjanin nasz odwieczny wróg! Teraz na ich terenie, w dodatku jeszcze przy okazji obchodzenia rocznicy związanej z masowym mordem w Katyniu, ginie głowa naszego państwa.
Od samego początku mamy „niejasne” okoliczności, sfałszowane czarne skrzynki, źle odczytane czarne skrzynki, wyciek z silnika, rozerwany w powietrzu samolot, który wcale nie uderzył w żadną brzozę, ślady trotylu, wybuchy w kokpicie, skradzione telefony, brak karetek, uściski premiera Tuska z Putinem, brak wraku, niekompetentną komisję, zakłamany raport Millera i mnóstwo innych wyssanych z palca tez, które obala, stojąc bohatersko na posterunku prawdy (co prawda posterunku w Polsce, gdzie pędem wrócił na niego w dniu katastrofy aby bacznie utrzymać go na dotychczasowej pozycji i zapewne w obawie o swoje życie) Antoni Macierewicz!
Osoba ta od razu wiedziała, że katastrofa nie była zwykła katastrofą. Ba! Od razu wiedział, że była to zbrodnia, po czym stwierdził, że odniesie się do tej tezy dopiero po przeprowadzeniu dochodzenia…
Z drugiej strony mamy postać Jarosława Kaczyńskiego. Z początku zagubionego i pogrążonego w żałobie, wzbudzającego uczucie litości i żalu, osamotniony brat bliźniak. Bardzo szybko jednak z tej postawy, stał on się u boku Antoniego Macierewicza, osobą która otarła łzy i postanowiła walczyć o prawdę! Walczyć że tak powiem, na całym froncie, wszystkimi dostępnymi środkami. Od pomówień, przez kłamstwa, zarzuty, po oskarżenia o mord i zamach. Na dowody trzeba poczekać… Na te niezbite, bo przecież poszlak jest co nie miara, jednak żadne „pewniaki” jak na razie na horyzoncie się nie pojawiają, ale trzeba dalej się starać. Ogólnie śledztwo zespołu Antoniego Macierewicza i PiS postawiło na uznanie zamachu za pewniak, a następnie zajęcie się udowadnianiem że to prawda. Może trwać takie udowadnianie w nieskończoność i co chwila będziemy mieć nowe „rewelacje”, a gdy zostaną one obalone, to przecież nie szkodzi, pojawią się kolejne. Ważne żeby „zamach był na wierzchu jak najdłużej się da.”
Skoro można oskarżać na lewo i prawo, nie bacząc na żadne etyczne dylematy z tym związane, skoro można wprost mówić że obecny rząd to reżim, który sam tudzież w zmowie z Rosją zamordował z zimną krwią prezydenta i 95 innych osób, to czemu nie zająć się stroną samych oskarżających? Wróćmy więc do wstępu i zadajmy sobie pytanie. Kto najwięcej zyskał na „zamachu” w Smoleńsku? PO, które już było u władzy i jedynie oczekiwało na wybory prezydenckie, czy PiS?
Ile wynosiło poparcie dla PiS w 2010 roku? W lutym 2010 roku było to 19%, PO cieszyło się prawie 40%. Już we wrześniu po katastrofie, PiS miał 25% poparcia, obecnie mało brakuje aby wyprzedził PO.
Nie tak wiele zabrakło również aby Jarosław Kaczyński na fali współczucia narodu po śmierci brata wygrał wybory prezydenckie. Oczywiście po wyborach mieliśmy pierwsze sygnały o reżimowej działalności partii rządzącej, czyli o rzekomym fałszowaniu wyborów… Niestety nic nikomu nie udowodniono.
Jarosław Kaczyński i Antoni Macierewicz zyskali bezgraniczne poparcie wśród środowiska skupionego wokół Radia Maryja i Tadeusza Rydzyka. Należy uwzględnić że jest to kilka milionów głosów w nadchodzących wyborach. Wykreowanie swoich sylwetek na prześladowanych opozycjonistów, wzbudzanie w ludziach poczucia strachu i przeświadczenia, że żyją w zniewolonym państwie przynosi swoje owoce. Jeśli dołożyć do tego proste czynniki takie jak zwiększenie podatków, nieudolne rządy PO, fatalna sytuacja gospodarcza i wzrastające bezrobocie tudzież afery typu Amber Gold, mamy sytuację wręcz wymarzoną dla PiS. Jak wygodnie być opozycjonistą, który wszystko może kwitować krótkim: „My zrobilibyśmy to lepiej. Patrzcie jak nami rządzą, nieudacznicy.”
Czy zrobiliby lepiej, śmiem wątpić, gdyż swoją szansę już kiedyś dostali i co z tego wyszło, widzieliśmy wszyscy bardzo dokładnie, jednak fakty są takie, że ludzie mają bardzo krótką pamięć.
Wymieniając dalej. Podgrzewanie atmosfery walki religijnej w Polsce, czyli ateizm i reszta świata kontra biedni, pokrzywdzeni i prześladowani katolicy, walka z krzyżem, tradycją, konserwatystami i wartościami, to też chwytliwe hasła, dobre na każdą okazję aby pobudzić do działania rozjuszony tłum moherowych staruszek czy „patriotycznych” środowisk kibicowskich zmartwionych niezmiernie przyszłą sytuacją normalnej polskiej rodziny i orientacją seksualną swoich sąsiadów. W dodatku zawsze to można pobić jakiegoś „milicjanta” albo rzucić w niego petardą i nie nazwą ich już wandalami tylko okrzykną patriotami walczącymi z pomiotem komunistów. Taka sytuacja jest cudownym środkiem na rozładowanie swoich frustracji, pozbycia się nadmiaru testosteronu i przy okazji poczucia się jak 30 lat temu, nasi ojcowie, walczący ze złym systemem. Może jak się trochę poszczęści to jakiś areszt się trafi. Mamy już przecież kilku więźniów politycznych, ze „Staruchem” na czele. Biedna ofiara, totalitarnej władzy…No i oczywiście kolejni sympatycy PiS, głaskani przez nich po główkach, nie potępiani, traktowani jako towarzysze w tej nierównej walce.
Na koniec mamy ludzi którzy jak przy każdym wyborach, chcą zmian, a jedynymi liczącymi się siłami w Polsce są PO i PiS. PO już przerobili, a o przerabianiu PiS'u zapomnieli. W dodatku ciągle ten strach, że coś jest w tym kraju nie tak. Zamachy, tajemnicze samobójstwa, prześladowania polityczne i religijne... Rządy PO nie będą kojarzyć się nikomu dobrze i nie chodzi tu tyle o sam sposób rządzenia co o czasy w jakich się odbywają i nie bez znaczenia jest tutaj równiez ogólny kryzys światowej gospodarki. Znowu, wymarzone czasy dla Jarosława Kaczyńskiego...
Przechodząc do tematu wpisu i odpowiedzi na pytanie, czy Jarosław Kaczyński mógł stać za śmiercią swojego brata i maczać palce w zamachu na TU-154? Oczywiście, że mógł. Tak samo jak mógł być to Tusk, Putin, Sikorski i Żydzi… Dlaczego jego osoba ma być wyjęta z wszelkich podejrzeń? Jeśli już mamy w Polsce przyzwolenie i normą jest wskazywanie palcem na ludzi, mówiąc że są mordercami, bez udowodnienia im jakiejkolwiek winy, bez jakiegokolwiek procesu, bez dowodów, to ja przyłączam się z chęcią do tej akcji… Jarosławie Kaczyński, przyznaj się póki jeszcze możesz, bo i tak kiedyś zostanie Ci to udowodnione! W jaki sposób i z czyją pomocą zorganizowałeś zamach na prezydencki samolot, w dniu 10 kwietnia 2010 roku? Czy to Antoni Macierewicz zestrzelił go z wyrzutni rakiet, ukryty w stroju maskującym przy pasie startowym, po czym pognał czym prędzej do Warszawy skryć się niczym przestępca ukrywający się przed wymiarem sprawiedliwości, czy sam zadzwoniłeś do kokpitu pilotów i wprowadziłeś ich w błąd, podając iż są na odpowiednim kursie i wysokości? To że jesteś sprawcą tego zamachu już wiem, a teraz cytując Antoniego Macierewicza: odniosę się do tego dopiero po przeprowadzeniu dochodzenia…


Komentarze
Pokaż komentarze (40)