KOSIKOSI KOSIKOSI
475
BLOG

Bartosz Arłukowicz i cała ta śmieszna "służba zdrowia..."

KOSIKOSI KOSIKOSI Polityka Obserwuj notkę 14

Będzie wpis emocjonalny ;)

Żona zachorowała. Czy poważnie, raczej nie. Czy są powody do obaw? Są.

Skierowanie do neurologa. Krótka rozmowa z poradnią specjalistyczną w miejskim szpitalu:

 

 

- Dzień dobry! Chciałbym zapisać żonę na najbliższy termin. Dostała skierowanie na badanie u neurologa.

- Witam. Już sprawdzam. Najbliższy termin na koniec maja, początek czerwca. Wpisać?

- Pani sobie żartuje prawda?

- Proszę Pana, ja nie żartuję, tu jest poradnia specjalistyczna, tutaj są kolejki i trzeba tyle czekać. Wszędzie tak jest.

 

Rozłączyłem się, bo nie chciałem przeklinać i obrażać damy. Trzeba iść prywatnie...

 

Niby każdy z nas miał taką sytuację. Czy chodziło o dentystę, okulistę, gastrologa albo innego "loga". Niby każdy się z tym pogodził i dla każdego jest to normalne więc dlaczego ciągle się dziwię?

Co do cholery, pytam się grzecznie, dzieje się z moimi podatkami. Czemu słyszę u lekarza, gdy chcę zapisać się na wizytę, że "limit się wyczerpał", jak w życiu jeszcze u niego nie byłem i żadnego limitu nie wyczerpałem? Co mnie obchodzi że inni wyczerpali? Ten cały system oparty na wzajemnym fundowaniu sobie leczenia, jest chory, tak samo jak chorzy są ludzie, którzy czekają miesiącami na pomoc.

Zdrowi finansują leczenie chorych, a następnie, w bardzo szybkim tempie, dla nich samych w momencie choroby nie ma miejsc, nie ma dla nich czasu, brakuje możliwości.

Zlikwidować ten cały, złodziejski NFZ, który co miesiąc ochoczo sięga po kilka stów z mojej wypłaty. Oddajcie mi te pieniądze. Część przeznaczę sobie na wizyty prywatne, bez kolejek, a część na dobre ubezpieczenie.

Na cholerę, za przeproszeniem mi NFZ, skoro i tak płacę później za wizyty prywatne i mam najlepiej zdechnąć w kolejce, żeby nie było już ze mną problemu?

 

Tak, wiem, że to co opisuję, jest oczywiste, ale ta właśnie oczywistość i ten fakt, że wszyscy się już z tym pogodzili, boli mnie najbardziej. Tutaj trzeba wściekłości i agresji.

 

Sejm odrzucił kilka dni temu wniosek o wotum nieufności dla Bartosza Arłukowicza. Jak dla mnie to sejm powinien właśnie rozmyślać nad wysłaniem Pana Arłukowicza na księżyc razem z tą całą jego złodziejską służbą zdrowia, ale co ja się tam znam. Pan Arłukowicz pewnie ma każdą wizytę od ręki i nie zdarzy mu się zdechnąć w kolejce do lekarza. Tak, piszę zdechnąć, bo to jest już zwierzęca, a nie ludzka śmierć. Najlepiej, na podłodze, w poczekalni...

 

Panie Arłukowicz. Kilka słów do Pana. Idź Pan w choinkę i nie wracaj. Gdybym miał być ministrem tak funkcjonującej służby zdrowia to bym się chyba sam ze wstydu powiesił. Niestety ludzi z jakimkolwiek honorem nie ma wśród polityków tego kraju.

Dobrowolna dymisja i może zapomnę o Pana istnieniu i wybaczę po latach. A przed zatrudnieniem nowego darmozjada, gruntowna reforma służby zdrowia. Pisząc gruntowna, mam na myśli więcej niż upiększenie logo "NFZ".

To logo powinno na zawsze zniknąć z naszych oczu i pamięci.

 

Tymczasem dzwonię zarejestrować się prywatnie do neurologa, który pewnie i pracuje też w szpitalu do którego przed chwilą dzwoniłem. Kolejna banda, która wiecznie nie ma czasu i możliwości, a jak wyciągniesz stówkę, nagle wszystko jest możliwe. Za jakie grzechy ja sie pytam?

KOSIKOSI
O mnie KOSIKOSI

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (14)

Inne tematy w dziale Polityka