Niezawodny Tomasz Terlikowski znowu zaskakuje. Stwierdził bowiem iż:
"Co gorsza, choć trudno sobie Wam to wyobrazić, chrześcijanin, jeśli jest rzeczywiście wierzący, to wie, że po śmierci stanie przed Panem, i On będzie go sądził nie z wierności Konstytucji, ale z wierności Swojemu Słowu, które zawarte jest w Biblii.
John Godson – choć zapewne w to nie wierzycie, nie będzie pytany po śmierci o to, czy był wierny Tuskowi czy podobał się „Gazecie Wyborczej”, ale czy był wierny Słowu Bożemu. Każdy, kto naprawdę wierzy w Boga wie, że Biblia jest od konstytucji o wiele ważniejsza. Ta pierwsza jest bowiem Słowem Boga, a ta drugą owocem lepszego lub gorszego kompromisu prawnego. "
Mało tu do komentowania, ale nie wiem jak osoba z tytułem doktora filozofii i uważająca i chcąca być uważaną, za osobę myślącą, może pisać takie brednie.
Panie Tomaszu, Polska nie jest krajem muzułmańskim. Tutaj nie ma szariatu. To nie Biblia ustala reguły i prawa, tylko właśnie konstytucja. To nie Bóg, tutaj sądzi, tylko sądy i sędzia. To nie Bóg wymierza karę za grzechy, tylko kodeks karny...
Obywatel Polski ma przestrzegać praw polskich i polskiej konstytucji, a nie stawiać sobie Biblię ponad nimi.
Biblia nie ma żadnego znaczenia w kontekście ustawodawczym i prawnym. Jest nic nie warta.
Przez takie myślenie, mamy później absurdy typu, święte oburzenie, gdy prawo chce wymagać od księdza, aby zdradzał na policji tajemnicę spowiedzi, gdy usłyszał o popełnieniu przestępstwa, bo według nich tajemnica spowiedzi jest WAŻNIEJSZA niż prawo kraju w którym żyją... No bez "jaj". Przecież to nawet szkoda komentować.
Jak chcecie prawa kościelnego to proszę bardzo, wszyscy wyprowadzajcie się do Watykanu.
Tu jest Polska, tutaj Biblia nie ustala żadnych reguł prawnych.
W kwestiach światopoglądowych, proszę bardzo, możecie kierować się Biblią, nikt tego nikomu nie zabroni, bo każdy z posłów tak naprawdę głosuje zgodnie ze swoimi prywatnymi poglądami, ale butą, zarozumialstwem i zwykłym chamstwem jest wmawianie ludziom, w świeckim kraju, że akurat ta jedna, jedyna, katolicka Biblia, jest ważniejsza niż nasza konstytucja. W dodatku wciska się nam jeszcze że przecież Biblia to słowa Boga, a konstytucja, to owoc lepszego lub gorszego kompromisu prawnego.
Po pierwsze, jakie słowo i jakiego Boga, bo żadnego nie spotkałem i o żadnym jeszcze nie słyszałem (takim, który faktycznie istniał i udowodnił że jest Bogiem, na co mamy niezaprzeczalne dowody). Jeśli mamy traktować jego słowo na równi z prawami nadanymi przez żyjących i istniejących ludzi, to najpierw udowodnijmy że ten Bóg w ogóle kiedykolwiek istniał i miał okazję wypowiedzieć jakiekolwiek "słowa".
Po drugie, kierujmy się Biblią zawsze i wszędzie. Kamieniujmy niewierne żony i zabijajmy innowierców.
Wprowadźmy prawa ze Starego Testamentu. Przecież konstytucja w porównaniu z nim jest nic nie warta...
Ciekaw jestem ile jeszcze niektórzy katolicy typu Pan Terlikowski, będą uczyć się, że nie mają już na nic monopolu, a ich marzenia o katolickiej dominacji to zwykłe banialuki. Przykro mi, pora zejść na ziemię.


Komentarze
Pokaż komentarze (37)