Panowie z PiS'u już "jęczą i stęczą". Donaldowi Tuskowi udało się odnieść sukces. W czsach, gdy wszyscy myślą o tym jak zacisnąć "pasa" i jak znaleźć oszczędności, wynegocjowanie ponad stu miliardów euro, to niewątpliwy sukces premiera.
Co na ten sukces ma do powiedzenia PiS?
TO MINIMUM!!
"- Biorąc jeszcze pod uwagę inflację, to lepiej by było, gdyby minister spraw zagranicznych zamiast pisać na Twitterze, jeździł po Europie i szukał poparcia innych państw. Te, które negocjowały w sposób bardziej stanowczy, wynegocjowały więcej - stwierdził Błaszczak."
Pan Błaszczak na Twitterze by nie przesiadywał i tak stanowczo by negocjował, że i 200 miliardów euro by się znalazło. Ba! Nawet trzysta. Biliard!
Słabo mi się robi jak słucham tych wiecznie niezaspokojonych stękaczy z PiS'u. Donald Tusk mógłby wynieść z płonącego sierocińca i ze sto sierot na własnych rękach, a i tak Pan Błaszczak, czy Kaczyński, stwierdziliby że cienias z niego, bo kota sprzątaczki nie dał rady uratować.
Nazywajmy rzeczy po imieniu. Kiedy PO "daje ciała", to się ich krytykuje. Nie przepadam za nimi w ogóle, ale na litość, trochę obiektywizmu. To jest SUKCES i należy się z niego cieszyć, a nie na siłę i na chama, byle sobie na złość uszy odmrozić, iść w zaparte i twierdzić, że to porażka. Porażką, to są kompromitujące wypowiedzi Pana Błaszczaka.
Panowie z PiS. Naród Wam nie ufa, to nie Wy rządzicie. Jak na razie jesteście znani i bazujecie tylko i wyłącznie na katastrofie pod Smoleńskiem i tym się dalej zajmujcie, bo najlepiej Wam to wychodzi, a politykę zostawcie tym, którzy się na niej znają.


Komentarze
Pokaż komentarze (23)