Można się pośmiać.
Tomasz Terlikowski zastanawia się czy meteoryt nad Czelabińskiem, to przypadkiem nie znak zbliżającego się końca świata.
Do tego wszystkiego abdykuje Benedykt XVI. Kto teraz? Antychryst?
Pan Tomasz chyba zapomniał, że ten meteoryt, to nic nie znaczący banał w porównaniu do tego co już uderzało w Ziemię na przestrzeni miliardów lat.
Pomijam już nawet wyginięcie dinozaurów, które nastąpiło po zderzeniu z Ziemią asteroidy wielkości Manhatanu.
Księżyc! To dopiero było bum. Starcie z ciałem niebieskim o wielkości Marsa.
Paruzja jak "bum cyk cyk".
Faktycznie, te dwie opisane powyżej "katastrofy" z pewnością byłyby końcem naszego świata. Świata jaki znamy, ale czy świata w ogóle? Nie sądzę. Po setkach milionów lat, znowu wykształciłyby się nowe gatunki, zapewne zupełnie inne niż znamy obecnie.
Jaki to koniec świata? Koniec ludzkości, owszem. Koniec świata? Niezupełnie.
Nasza planeta od samego początku, była narażona na ogromnej skali zniszczenia, katastrofy, zderzenia, ruchy kontynentów, wykształcanie się masywów górskich, trzęsienia, potopy. Zapewne gdyby Pan Terlikowski sobie o tym poczytał, to uznałby że koniec świata nastąpił już setki razy, ale jednak świat trwa.
Czym będzie Apokalipsa? Nawet jeśli ludzkość miałaby zginąć na skutek zderzenia z ogromnym meteorytem, to gdzie tutaj jakikolwiek dowód i możliwość powiązania tego z planem Boga?
Takie "końce świata" w Kosmosie dzieją się zapewne częściej niż kilka tysięcy razy na sekundę, niestety Tomasz Terlikowski tego nie dostrzega, ponieważ jego świat jest mały. Zamknięty w kilkuset stronicach Pisma Świętego i Katechizmu Kościoła Katolickiego. Nie wybiega on w swoim myśleniu za daleko.
Kiedyś ludzie tacy jak on, tłumaczyli sobie, że Słońce, wznosi na nieboskłon Helios w swym rydwanie, rozpoczynając wędrówkę na wschodzie, a kończąc na zachodzie, gdzie kąpał swe cztery konie.
Terlikowski zachowuje się właśnie jak Ci, którzy w to wierzyli, jednak oni są usprawiedliwieni. Czasy w których żyli niezbyt pozwalały na odkrycie czym dokładnie jest Słońce i jak przebiega wędrówka naszej planety.
Niestety Pan Tomasz usprawiedliwiony już być nie może. Każde dziecko z podstawówki wie, że wędrówki ciał niebieskich, to rzecz jak najbardziej naturalna i że każdej planecie grozi zderzenie z którymś z nich. Niestety Terlikowskiemu tak przyćmiło zdrowy rozsądek, że zabrał się za dorabianie do tego ideologii apokaliptycznej...
Jednym słowem. Żenada.
PS. No i niech się Pan Tomasz tak nie martwi. Nasza planeta tak czy inaczej, niezależnie od "woli Boga" zostanie zniszczona, przez Słońce, za kilka miliardów lat. Znacznie wcześniej zrobi się tutaj tak gorąco, że nie będzie mógł tu istnieć żaden żywy organizm. Taka kolej rzeczy i natura Wszechświata.
Źródło: http://www.fronda.pl/a/znaki-przyrodnicze-trzeba-czytac-takze-eksplozje-meteorytu-nad-czelabinskiem,26236.html


Komentarze
Pokaż komentarze (17)