W Islandii minister spraw wewnętrznych ma zamiar opracować projekt całkowitego zakazu oglądania treści pornograficznych w internecie. Szczerze mówiąc, zapewne jest to projekt który przejdzie bez większego echa, ponieważ jakoś nie wydaje mi się by uzyskał on wystarczające poparcie aby wejść w życie, ale odłóżmy tę kwestię na bok.
Minister jest bardzo zły na pornografię ponieważ uzależnia, szkodzi dzieciom, młodzieży i kobietom (a mężczyźni?). W każdym razie tak pisze niezawodna Fronda.pl.
Odkrywcy Ameryki, że tak powiem. Tak, owszem. Pornografia uzależnia, a raczej nie tyle pornografia, co masturbacja. Jest to fakt powszechnie znany. Zbyt częsta masturbacja w połączeniu z oglądaniem pornografii, jest szkodliwa. Prowadzi do konfliktów, braku zainteresowania realnym partnerem, poszukiwania seksu takiego jak w filmach porno, rozczarowania normalnym współżyciem, szukania zaspokojenia tylko i wyłącznie przed ekranem monitora etc.
Wbrew temu co wypisują katolickie media, nie jest ona sprawcą gwałtów, pedofilii czy innego rodzaju zwyrodnień, ale owszem, dla osoby z zaburzeniami psychicznymi, skłonnej do gwałtu, może ona być bodźcem pobudzającym (tak samo jak i ładna kobieta). To ludzie są sprawcami gwałtów, to ludzie są odpowiedzialni za pedofilię i to ludzie mają wszelkiego rodzaju zaburzenia seksualne.
To wszystko prawda, tylko co z tego? Alkohol uzależnia, papierosy uzależniają, narkotyki uzależniają, kawa uzależnia, jedzenie uzależnia, leki uzależniają... Czy wyjściem z sytuacji jest blokowanie ludziom dostępu do pornografii?
Pornografia jest, w normalnych ilościach, oglądana od czasu do czasu, jak najbardziej pozytywna i nikomu nie szkodzi. Tak samo jak nikomu nie zaszkodzi wypicie raz w tygodniu dwóch piw, zapalenie skręta, czy zjedzenie ciastka z kremem. Należy jedynie korzystać z niej w sposób rozsądny.
To nie pornografia ponosi winę za uzależnienia, tylko winni są ludzie, którzy nie potrafią z niej korzystać.
Czy pornografia szkodzi dzieciom? Brzmi jak zrzucanie winy na wszystko dookoła, tylko nie na rodziców. To rodzice wychowują dzieci, nie pornografia i nie telewizja. Jeśli rodzice mają całymi dniami w głębokim poważaniu co ich pociecha robi przed komputerem, a później gdy pojawia się problem, zrzucają winę na treści jakie to dziecko przeglądało w internecie, to chyba coś jest tutaj nie tak, prawda?
Czy pornografia szkodzi kobietom? Zapewne i taka, w której aktorki nie występują z własnej woli, owszem, dlatego nie należy wspierać pornografii z niepewnych źródeł. Są wydawnictwa znane na całym świecie, chociażby taki "Hustler", w którym nie zobaczymy nikogo innego, jak zawodowych aktorów porno. To tak samo jak z alkoholem. Kupujemy go w sklepie, z akcyzą, a nie na rynku, od handlarza, który ma go z okradzionego tira. Wtedy mamy pewność, że się nie zatrujemy i tak samo przy pornografii, mamy pewność że żadnej kobiecie nie stała się krzywda.
Czy pornografia szkodzi komukolwiek? Nie. Po raz kolejny trzeba jasno podkreślić, to nie pornografia jest tutaj zła. To ludzie są źli, nierozsądni, nieznający umiaru. Przestańmy wreszcie za wszystkie niepowiedzenia na świecie obarczać "przedmioty martwe". Ktoś zmusza kogokolwiek, do sięgania po film porno 5 razy dziennie? Ktoś wciska Wam paczkę papierosów każdego ranka? Czy ktoś Wam wódkę na siłę do gardła wlewa?
Jeśli jesteście uzależnieni, to winni jesteście WY! Nie film, nie fajki, nie wódka i nie marihuana, tylko właśnie WY!
Pora zacząć brać odpowiedzialność za to co się robi, a nie ustawiać się wiecznie w roli ofiary.
Tak więc drodzy katolicy, przeciwni pornografii. Nie chcecie, to nie oglądajcie, Wasza decyzja, ale uwierzcie mi że zakazywanie komukolwiek wejścia na stronę z filmami porno, to nic innego jak zapędy totalitarne, mające na celu ustawianie każdemu życia, według własnych, śmiesznych zasad.
Moim zdaniem religia szkodzi ludziom, ale nie blokuję nikomu wejścia do kościoła, tak więc niech się inni odstosunkują od filmów pornograficznych i nie chodzi tu o to czy ja je oglądam, czy nie, bo to moja prywatna sprawa. Chodzi tu o tak prostą i logiczną sprawę jak WOLNOŚĆ, do decydowania o tym, jaki film chcę obejrzeć, jakiej muzyki słuchać i czego się napić. Nie potrzebuję nikogo, do myślenia za mnie i narzucania mi swoich własnych upodobań. Jestem dorosły i bardzo bym chciał żyć w świecie, w którym katolicy szanują fakt, że nie każdy zgadza się z ich punktem widzenia na rzeczywistość. Wiem że to dla niektórych trudne, ale jednak. Chociaż się postarajcie. Będę wdzięczny.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)