KOSIKOSI KOSIKOSI
383
BLOG

Polityka jednego dziecka.

KOSIKOSI KOSIKOSI Polityka Obserwuj notkę 3

Wybrałem się ostatnio autostopem do znajomych. Jak za starych, dobrych lat. Zostawiłem żonę z dzieckiem w domu i ruszyłem na podbój akademików, na swojej starej i ukochanej uczelni. Już po pięciu minutach wystawania trafiła mi sie pierwsza okazja. Trochę nawet żałowałem bo pogoda była piękna i liczyłem na to że aż tak łatwo nie będzie, ale w sumie, skoro jest transport to się nie wybrzydza. Wsiadłem.

Za kierownicą bardzo sympatyczny, młody facet. Rozmowa kleiła się od początku. To o studiach, to o pracy, to o dzieciach. Mój kierowca dzieci jeszcze nie posiadał, ale miał zamiar niebawem to "naprawić". W końcu zeszło na temat antykoncepcji. Powiedziałem że zdecydowanie się pilnuję i zabezpieczam, bo więcej dzieci mieć nie chcę, na co on odpowiedział że chce trójki. Droga wolna, pomyślałem. W sumie sam miałem podobne zdanie, ale po narodzinach córki zmieniło się. Uznałem, że jedno wystarczy w zupełności.

Mój kierowca był katolikiem. Stwierdził że antykoncepcja owszem, ale ta "naturalna", czyli kalendarzyk, żeby się całkowicie, nie zamykać na życie, bo im więcej dzieci tym lepiej...

To zamykanie się na życie, zapadło mi w pamięć. Nie zrozumiałem za bardzo, dlaczego to miałbym się na to życie nie "zamykać"?

Przecież ja tego właśnie chcę. Wręcz pragnę. Jestem "zamknięty na życie" tak że już bardziej się nie da. Mam do tego prawo. Sam zdecyduję ile będę mieć dzieci i skoro jedno mi wystarczy, to znaczy że "zamykanie się" na każde kolejne jest naturalną sprawą. Owszem, gdyby doszło do tak zwanej "wpadki" to tak samo jak przy córce, wziąłbym za to odpowiedzialność i otoczył je miłością, ale dopóki będzie możliwość, będę takiej sytuacji unikać jak ognia.

Nie chcę. Jest mi wygodnie. Jest wygodnie finansowo, jest wygodnie pod kątem czasu który można poświęcić i dziecku i zachować go jeszcze trochę dla siebie, jest wygodnie wychowawczo, jest wygodnie w ogóle...

Chcę żeby było wygodnie nadal, dlatego też nie planuję powiększania rodziny.

Czy jestem egoistą jak twierdzi wielu, gdy mówią o ludziach którzy na dzieci się nie decydują lub są rodzicami jedynaków? Niby dlaczego? Jak ktoś chce mieć piątkę dzieciaków, to proszę bardzo, jego sprawa. Ja chcę mieć jedno i nikomu nic do tego. Dlaczego więc nazywa się takich jak ja egoistami? Dbam o swoje dziecko, kocham je, ale nie chcę już kolejnego. Czy egoistą w takim razie jest ten, kto ma piątkę dzieci i powie że nie chce już szóstego? Gdzie jest granica?

Dlaczego mam mieć więcej dzieci? Ze względu na czyjeś emerytury lub ich brak? Nic mnie to nie obchodzi. Niech się każdy sam martwi o swoją przyszłość.

Pomijam już bzdury na temat tego jakie to jedynaki są pokrzywdzone przez los i jak cierpią z powodu braku rodzeństwa. Może i cierpią, jeśli rodzice się nimi nie zajmują, to faktycznie, rodzeństwo by się przydało żeby uzupełnić braki.

 

W każdym razie zamykanie się na życie jest dobre. Planowanie wielkości rodziny jest dobre i konieczne. Podziwiam głupotę ludzi Kościoła, którzy twierdzą wręcz wprost że mamy się mnożyć, mnożyć i mnożyć... Kto później te wszystkie buzie wykarmi? Pan Bóg?

KOSIKOSI
O mnie KOSIKOSI

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka