Redaktor Tomasz Terlikowski w ramach "żartu" namawia dzieci do dziurawienia prezerwatyw swoich rodziców. O ile nie oburzają mnie takie żarty, bo wątpię że dzieci czytają Frondę, a nawet jeśli to wybiorą się grzebać w szafkach rodzicieli z igłami w dłoniach aby zapewnić sobie rodzeństwo, o tyle sam sposób rozumowania redaktora Terlikowskiego mnie przeraża.
Otóż Pan Tomasz, odkrył Amerykę i uznał że bez dzieci ZUS padnie i emerytury też padną... Cóż za nowość?
Jakie jest wyjście z tej sytuacji według Pana Tomasza? Płodzić, płodzić i jeszcze raz płodzić. Każdy niech ma najlepiej trójkę albo czwórkę dzieci, to uda nam się uratować przed kryzysem emerytalnym i uratujemy nasz chory system. Tylko po "kiego grzyba" go ratować?
Ja to raczej z utęsknieniem czekam na dzień kiedy to wszystko padnie w cholerę i będzie można zacząć od nowa, z normalnym systemem. Niech ten ZUS zdycha czym prędzej. Mam jeszcze bezmyślnie "produkować" więcej i więcej dzieci, po to żeby ktoś miał emeryturę? Gdzieś mam Wasze emerytury za przeproszeniem. Już dawno zrozumiałem że sam muszę co miesiąc odkładać prywatnie ile się da, żeby w przyszłości nie umrzeć z głodu, co każdemu innemu również polecam.
Jakie to pełne katolickiej miłości. Rozmnażajcie się, albo będzie mało kasy na starość...
W dodatku Pan Tomasz chyba nie za bardzo ma kontakt z rzeczywistością, bo od dawien dawna każdy normalny człowiek wyśmiewa tego rodzaju pomysły, aby mnożyć się na potęgę. Kto te dzieci później wykarmi, ubierze i zapewni im godne warunki do życia? Państwo? Tomasz Terlikowski? Pan Bóg?
Jak oderwanym od życia trzeba być aby twierdzić, że każdego stać na gromadkę potomków? Czy ten człowiek widzi co się dzieje w tym kraju i na świecie? Słyszałem już tego rodzaju brednie od wielu katolików. Najpierw dzieci, a jak będą dzieci to i środki na nie się znajdą... Mistrzowie planowania, nie ma co. Dziękuję, postoję.
Może zamiast dziurawić komuś gumki lepiej zabrać się za głosowanie na polityków, których celem jest zniesienie tego chorego systemu emerytalnego i zastąpienie go normalnym albo na tych, którzy w trosce o zwiększenie populacji zaczną pomagać rodzinom i finansować te dzieci, bo skoro mają one później tyrać do końca życia na nich i na ich chore urzędy, to niech najpierw dadzą coś od siebie. Wtedy możemy porozmawiać o "robieniu dzieci", bo wątpię że wielu jest samobójców, którzy rzucą się na brzuchy swoich kobiet po przeczytaniu histerycznych apeli Terlikowskiego na temat emerytur.
PS. Na dzieci decyduje się z miłości do nich, a nie dla kasy na emeryturze.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)