Kielcz Blog
Życzę Polsce jak najlepiej
2 obserwujących
21 notek
13k odsłon
519 odsłon

1939. Polski atak na Prusy Wschodnie

Wykop Skomentuj4

Trudno w to dziś uwierzyć, ale przed wojną granica polsko - niemiecka przebiegała podobnie do obecnych granic województwa Podlaskiego i Warmińsko-Mazurskiego. Malutka, wręcz niepozorna rzeczka Wincenta była granicą Rzeczpospolitej z Prusami Wschodnimi. Do dziś jednak widać różnice w zabudowie wiosek po południowej i północnej stronie dawnej rzeki granicznej Wincenty. Na północ od niej zachowane do dziś zbudowane z charakterystycznej czerwonej, pruskiej cegły domy z łukowatymi oknami, pokryte dachówką - "gąsiorówką" i budynki gospodarcze z tego samego budulca oraz na obrzeżach każdej miejscowości zaniedbany cmentarz dawnych luterańskich mieszkańców kontrastuje z gdzieniegdzie istniejącymi jeszcze drewnianymi zabudowaniami po dawnej polskiej, południowej stronie rzeczki. Minęło już ponad 80 lat od tamtych wydarzeń, jednak w okolicznych miejscowościach trwa pamięć o jednym z nielicznych podczas wojny obronnej 1939 roku wypadzie polskiej armii na terytorium wroga. 

Wydarzenia z Sierpnia 1939 roku nie dawały już złudzeń co do przewidywanego napadu Niemiec na Rzeczpospolitą. Polityczne i dyplomatyczne zabiegi Niemców zwiastowały rychły koniec pokoju na świecie wraz z końcem upalnego i słonecznego lata. 

Do obrony północno wschodniej granicy z Prusami Wschodnimi została sformowana Samodzielna Grupa Operacyjna "Narew" pod dowództwem gen. Młot - Fijałkowskiego. W jej skład weszła Podlaska Brygada Kawalerii, która zostanie bohaterką tej opowieści. Na dowódcę brygady wyznaczono gen. Ludwika Kmicic Skrzyńskiego, pod którego komendą znalazły się:

- 5 Pułk Ułanów Zasławskich z Ostrołęki 

- 10 Pułk Ułanów Litewskich z Białegostoku

- 9 Pułk Strzelców Konnych z Grajewa 

- 14 Dywizjon Artylerii Konnej z Białegostoku 

oraz pomniejsze oddziały łącznościowe i kolarzy. 


Ostatnie dni sierpnia 1939 roku to czas przemarszu jednostek brygady w kierunku miejsc dyslokacji jej jednostek znajdujących się w bezpośredniej bliskości granicy polsko - niemieckiej. Pułki kawalerii rozlokowane zostały w okolicach jak też i samych miejscowościach dworskich o nazwach Kumelsk, Glinki, Grabowo. Był 31 Sierpnia, odnotowano naruszenie granicy polsko - niemieckiej na linii pomiędzy wsiami Glinki - Milewo na styku powiatów Kolno i Szczuczyn. Pięcioosobowy patrol niemiecki wtargnął na 100 metrów w głąb terytorium Polski, po czym niezwłocznie się wycofał. Nie było to zdarzenie odosobnione. W ostatnich dniach Sierpnia polska prasa codziennie donosiła o kolejnych hitlerowskich prowokacjach granicznych wzdłuż całego kordonu z Rzeszą Niemiecką. Niektóre z nich kończyły się śmiercią polskich lub niemieckich żołnierzy albo pograniczników. 

Nad ranem 1 Września niemieckie wojska najechały Polskę. Główne uderzenie z Prus Wschodnich w kierunku Warszawy poszło na Mławę, to w tamtym rejonie od granicy państwowej do Warszawy w prostej linii było zaledwie 100 km. Gdy ciężkie boje toczyły się podczas bitwy pod Mławą, rejon stacjonowania SGO Narew niepokoiły jedynie nieznaczne strzelaniny patroli Grenzschutzu i Landwehry z patrolami polskimi. Wobec tego dowództwo SGO Narew zdecydowało o przeprowadzeniu natarcia rozpoznawczego na północ od granicy państwowej. Podlaska Brygada Kawalerii otrzymała rozkaz uderzenia w kierunku miasteczka Gehlenburg (Biała Piska) w celu rozpoznania dyslokacji i liczebności sił niemieckich oraz pojmania jeńców. 2 Września gen. Kmicic Skrzyński wydał swoim oddziałom rozkazy przekroczenia granicy, podczas odprawy oficerowie otrzymali mapy topograficzne prawie całych Prus Wschodnich. 

W nocy z 2 na 3 Września szwadrony polskich pułków kawalerii prowadzone przez doskonale obeznanych w terenie funkcjonariuszy Straży Granicznej podeszły pod granicę. Żołnierze 10 Pułku Ułanów Litewskich dostrzegli niemieckie słupy i tablice graniczne. Las rąk rzucił się na te symbole teutonizmu. Słupy z łoskotem uderzyły o ziemię, a rozentuzjazmowani żołnierze z okrzykami: "Tu jest Polska i będzie Polska" o godz. 2 rano 3 Września wkroczyli na terytorium Prus Wschodnich. Polscy ułani atakowali wsie Sokollen (Sokoły Górskie), Kowallewen (Kowalewo Pruskie), Klein Brzosken(Brzózki Małe) i Tschiborren (Cibory). Zdobyto wieś Klein Brzosken, niemieckie oddziały Landwehry wycofują się, ucieka też ludność cywilna. Żołnierze we wspomnieniach opowiadali o dobrze utrzymanych zabudowaniach, w domach panował jednak nieporządek po ucieczce właścicieli. Gdzieniegdzie zostawiono na wpół ugotowany posiłek lub przygotowane do wypieku ciasto. W jednym z zabudowań polscy żołnierze odnajdują w piwnicy starca i dwie kobiety. Stary Mazur po polsku prosi składając ręce, jak do modlitwy  - ułanów,  o darowanie życia. Jakież było zdziwienie, gdy nikt nie robi mu krzywdy. Niemcy przecież opowiadali o strasznych okrucieństwach polskich żołnierzy, którzy niczym azjatycka dzicz mieli gwałcić, rabować i mordować. Żołnierze zniszczyli słup z niemieckimi napisami oraz urządzenie telegraficzne. W jednym z pomieszczeń, nad biurkiem zawieszony był portret Hitlera. Któryś z żołnierzy ściągnął go, a podobiźnie kanclerza wypalił papierosem oczy. Oficerowie kategorycznie zabronili rabunku i niszczenia mienia. Zakazano nawet łamania gałęzi drzew, żołnierzom zrywającym owoce, tłumacząc to tym, że po zwycięskiej wojnie te tereny przypadną Polsce. 

Wykop Skomentuj4
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura