Kot niniejszego bloga usiłował wytrwać w mocnym postanowieniu odcięcia się od rzeczywistości. I póki usiłował, póty dobrze mu było. Pani dawała kocisku do zabawy tylko kolorowe czasopisma i prace dyplomowe Paninych studentów. Fajne, bo z tych ostatnich kot niniejszego bloga nic nie rozumie. Targał i dobrze mu było.
Niestety, nie wytrwało kocisko w postanowieniu. Zajrzało do gazet, internetu, gadające pudełko się znów odezwało. Cat's labours lost.Jest, jak było, albo i gorzej.
Oto w kampanii wyborczej do E-Parlamentu (KNB nie wie, co to jest i nie chce wiedzieć) kandydaci z dumą podkreślali, że potrafią mówić i czytać. Chwalili się, że jak się im pozwoli pojechać za granicę, to będą umieli bez pomocy tłumacza zamówić kawę w restauracji.
Zdumiało się kocisko niemożebnie, bo to już wszelkie pojęcie przechodzi, żeby z banalnej umiejętności towarzyskiej czynić nadzwyczajną cnotę. Strach pomyśleć, co będzie, jak się ta maniera przyjmie. Kot widzi oczyma duszy fragment najbliższej kampanii wyborczej: Lista nr 13. MYJEMY NOGI!
Sąsiadka z innego kąta Salonu została potraktowana przez redakcję dużej gazety w wyjątkowo niesympatyczny sposób. W dodatku pan, którego tata pełni funkcję publiczną był łaskaw wystąpić wobec niej z pogróżkami. Kot niniejszego bloga cieszy się, że nikt go nie czyta, bo teraz aż strach się bać. Tym bardziej, że szef taty pełniącego funkcję nawet go nie poprosił o wyjaśnienia. (UWAGA: wszelkie podobieństwo do osób istniejących jest zupełnie przypadkowe. Dla kota wszyscy wygladacie tak samo).
Partia opozycyjna wynajęła aktorkę, która w poprzednim wcieleniu reklamowała partię rządzącą, żeby opowiedziała, jak jest rozczarowana działalniami obecnej administracji. Krytyka władzy spotkała się ze zrozumiałym odwetem ze strony zdrowej części społeczeństwa. W przeddzień wyborów ktoś ponoć aktorkę zwymyślał i pobił. Przypadkiem tak, żeby nie zostawić śladów. Ponieważ bicie nie wywołało naruszenia czynności narządów ciała na czas dłuższy niż dni siedem (czy jakoś tak), przybyła na miejsce policja powiedziała aktorce, że w takim razie może sobie sama napastnika łapać i oskarżać, bo oni nie muszą. Aktorka zrozumiała, że ma siedzieć cicho. Potem zarzucano jej kłamstwo bo nie pokazała ran. I rzecz jakoś sama ucichła.
Gimnazjaliści polegli gremialnie na teście. Reakcja - oczywista. Nie będzie się publikowało wyników egzaminacyjnych poszczególnych szkół. Po co obywatelowi taka wiedza. Po co w ogóle komukolwiek wiedzieć cokolwiek. Myślących obywateli nie potrzebujemy. Stąd nauczyciel zarabia tyle, co robotnik niewykwalifikowany, a profesor uniwersytetu tyle, co fryzjer (*). Pani minister od nauki chce dodatkowo zabronić uczonym pracy poza uczelnią (szczególnie dobry pomysł w przypadku lekarzy - po co im praktyka), obciąć pieniądze na badania, a studentom, którym coś jeszcze się chce - kazać płacić za drugi kierunek studiów. Kocisko czeka jeszcze, aż w ramach walki z dyskryminacją zaczniemy wydawać dyplomy studentom, którzy nie są w stanie zdać egzaminów. Współczynnik skolaryzacji wzrośnie.
Wraca kocisko do czasopism kolorowych. Świat tam jest prostszy i jakby mniej irytujący. W dodatku w "Pani w domu" jest przepis na zapiekankę z tuńczyka. Może jak ładnie zamruczę, to Pani upichci...
Miau!
*Na wszelki wypadek KNB pragnie podkreślić, że docenia pracę tak robotnika niewykwalifikowanego, jak i fryzjera.
PS
1. Źródeł kot nie cytuje, jak zapamiętał, tak podaje.
2. Janusz A. Zajdel popełnił był kiedyś powieść Limes inferior.Antyutopię. Jakoś się kotu niniejszego bloga wydaje, że jesteśmy coraz bliżej tej wizji świata.
KNB


Komentarze
Pokaż komentarze (3)