Nieprzypadkowo zestawiam w tytule te trzy słowa. Jak donosi portal LifeSiteNews.com (Poland Pressured on Abortion and Sexual Orientation by UN Human Rights Committee
http://www.lifesitenews.com/ldn/2008/apr/08042501.html) podczas dokonanego przez UNHRC przeglądu stanu ochrony praw człowieka w Polsce zarzucono nam, że prawo polskie nie zapewnia należytej ochrony homoseksualistom i nie promuje aborcji. Rekomendacja polegała na "ułatwieniu dostępu do aborcji kobietom kwalifikującym się do >>zabiegu<< wg. polskiego prawa" oraz wprowadzaniu przepisów wyraźnie penalizujących dyskryminację ze względu na orientację seksualną. Za niewystarczający uznano ogólny zakaz dyskryminacji ze względu na płeć, orientację czy poglądy. Z niewiadomych przyczyn konkretna orientacja seksualna zasługuje na wyodrębnienie do osobnego przepisu. Rozumiem, że dyskryminacja z tej przyczyny jest w opinii UNHRC czymś innym, niż dyskryminacja ze względu na płeć, narodowość czy wyznanie. Jeśli tak, to dyskryminowanie geja jest zdaniem UNHRC czymś mniej czy bardziej godnym pogardy niż dyskryminowanie np. świadka Jehowy ze względu na jego poglądy?
Delegacja słoweńska wezwała dodatkowo Polskę do zniesienia przepisów "karzących za
propagowanie homoseksualizmu w oświacie."
Kot niniejszego bloga chciałby wiedzieć, o jaki konkretnie przepis chodzi. Czy może delegat słoweński po prostu wziął za dobrą monetę wypowiedź urzędnika resortu edukacji sprzed paru lat.
Wiadomość o krytyce przestrzegania praw człowieka w Polsce przez, bądź co bądź, ważny organ Narodów Zjednoczonych na LifeSiteNews pojawiła się wczoraj. Kot nie śledzi pilnie newsów, ale nie zauważył jej jak dotąd w mediach. Czyżby to drobiazg bez znaczenia był taki?
Komentarze
Pokaż komentarze (1)