Pan Premier zepsuł onegdaj majówkę sobie, współpracownikom i kotu. Orędziem i zebraniem. Kotu zepsuł dlatego, że włączył sobie zwierzak TV i obejrzał orędzie (na co innego liczył, ale i tak obejrzał i się męczył).
Z przekazu tego i następnych dowiedziało się kocisko, że Pan Premier odwołał rząd z urlopu po to, żeby oszczędności zrobić w budżecie. Ministrowie usłyszeli, że każdy ma natychmiast się zadeklarować, ile zaoszczędzi się w jego resorcie. Jakby który nie chciał oszczędzać, albo zaproponował zbyt mało, to się go wyrzuci z rządu. Znaczy, pardon,
na własną prośbę odejdzie.
Kot niniejszego bloga chciałby wiedzieć, czy stan finansów Państwa jest
naprawdę tak opłakany, że trzeba było w trybie pilnym ministrów odwoływać z urlopów, żeby szukali groszowych oszczędności, bo inaczej do pierwszego zabraknie? A jeżeli tak, to co Pan Premier z tymi pieniędzmi zrobił? Na lokatę długoterminową oddał, i boi się zerwać, żeby mu
Prokurator Generalny niegospodarności nie zarzucił?
W dodatku szukający oszczędności Pan Premier postanowił nie dać zarobić TVP (ponoć straszni zdziercy), a przy okazji nie spotkać niemiłej mu dziennikarki i orędzie zrealizował mu prywatny przedsiębiorca. Tymczasem jak doniosło jedno z wcieleń Dziennika
Telewizyjnego, TVP takie rzeczy za darmo z patriotyzmu i obowiązku ustawowego
robi, a przedsiębiorca prywatny - za pieniądze. Niby nic, bo jakieś 10 tysięcy
złotych, ale w ciężkich dla Ojczyzny czasach, gdy rząd oszczędza na soli i zapałkach
każdy grosz się liczy.
Chciałby przy tym kot niniejszego bloga wiedzieć, w jakim trybie wyłoniono
producenta orędzia. Przetarg? Konkurs? Losowanie jakieś? Może ktoś z książki
telefonicznej wziął albo na ulicy wizytówkę znalazł? O innych możliwościach
kocisko nawet myśleć nie śmie, a co dopiero pisać, bo go jeszcze na pasztet
za znieważenie organu (dowolnego) przerobią...
42
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (3)