Zapytajnik komentując poprzedniego posta poinformował mnie, że nie jestem "potrzebny zwykłym dumnym Polakom" (święta racja, i co z tego?), a "zwykli dumni wielcy Polacy potrzebują prrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrroduktów (...)" które im Pan Premier zapewni, a kotu niniejszego bloga może nawet zapewni mysz.
Otóż nie rozumie kocisko, dlaczego Pan Premier ma kotu myszy fundować? Kot sam sobie myszy łapie i to z powodzeniem, a od Pana Premiera oczekuje raczej, by mu w tym nie przeszkadzał. Bo na razie, to kocisku trochę trudno łapać. A to musi ćwierć myszy państwu oddać
(po co, przecie ono tego nie je), a to VAT od myszy zapłacić, a to zezwolenie
na łapanie myszy w więcej niż jednym gospodarstwie uzyskać.
Kot niniejszego bloga nie chce myszy od Pana Premiera. Chce, żeby Pan Premier mu
w łapaniu nie przeszkadzał. A jak kto by chciał kotu jego myszy zabrać, to żeby Pan
Premier wysłał jaką panterę albo choćby ichneumona, żeby kociej własności bronili.
Wtedy kot chętnie Państwu co piątą mysz odda, a nawet może mruczeć przyjaźnie
i łasić się od czasu do czasu do dowolnie wskazanej przez administrację skarbową
urzędowej osoby.
44
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (3)