Pan Premier, kawaler orderu Słońca Peru, a w czasie urlopu Indiana Tusk, gorąco zaprotestował. Tak gorąco, że się kocisku łyso zrobiło. Otóż rzekł Pan Premier, a TVN o tym ochoczo doniósł (http://www.tvn24.pl/0,1550536,wiadomosc.html), że nie powinniśmy się śmiać z tego, że go taką, a nie inną błyskotką uhonorowano. Sarkastycznie pytał " Jak my byśmy się czuli, gdyby ktoś przyjechał do nas, otrzymał Order Orła Białego a w jego a w jego kraju śmialiby się, że wraca z wielkim białym ptakiem?"
Zdumiał się kot niniejszego bloga usłyszawszy to dictum acerbum i tak sobie pomyślał, że gdyby w istocie stało się, jak Pan Premier wieszczył, to pewnie publiczka by się ze śmiechu zachłystywała razem z rodakami zagranicznego gościa, zastanawiając się przy tem, co ówże takiego złapał, że mu urósł i zbielał...
Kot niniejszego bloga myśli, że Pan Premier myli się sądząc, że rozbawienie publiki budzi nazwa peruwiańskiego orderu. Nie budzi. Są dziwniejsze, a zacne. Złote Runo czy Order Podwiązki. Zabawne jest, że akurat nasz Pan Premier ten słoneczny order dostał.
W kraju poddanym Słońcu Narodów, rządzonym przez Ziutka Słoneczko, i zaprzyjaźnionym urzędowo ze Słońcem Karpat fakt, że Pan Premier (Słoneczko Kaszub) został także Słońcem Peru musi wywoływać reakcję.
Nawiasem pisząc - podobno z wiadomą błyskotką łączy się peruwiańskie obywatelstwo. Wychodzi, że rządzi nami obcy poddany.
45
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze