Pani wzięła kota niniejszego bloga do dużego sklepu spożywczego (w nowomowie - hipermarketu). Takiego, który głośno wrzeszczy, że dba o środowisko. Dlatego, że dba, przestał dawać klientom plastikowe siateczki na zakupy, choć jak coś kocisku majaczy w łebku, ma taki obowiązek, i zmusza do kupowania "ekologicznych," choć też z plastiku toreb. Ot, takie dziwactwo, miś - dozorca z reklamy się cieszy.
Kot niniejszego bloga generalnie popiera dbałość o środowisko, zwłaszcza o kocie niezakłócone prawo do świętego spokoju, nie rozumie jednak, dlaczego nie można było zastąpić darmowych torebek plastikowych A darmowymi torebkami plastikowymi B. Mniejsza o to, panią na kocią karmę stać, to i paru groszy na miłą misiom siatkę nie pożałuje.
Dziwi kocisko co innego. Jak tak przyglądał się konwejerowi podsuwającemu kasjerce zakupy zobaczył, że do tej ekologicznej torby pani pakuje kolejne, opakowane nieekologicznym plastikiem rzeczy. To jajeczka w plastikowym etui, to proszek do prania w nieekologicznym worku z tworzywa, to znów wodę mineralną w PETach i zafoliowaną. Itepe itede. Spora część tego, zabójczego dla przyrody, chłamu miała logo owego przyjaznego środowisku sklepu.
I tak sobie myśli kocisko, jak to jest - plastikowa torba jest nieprzyjazna środowisku, a ta reszta, to już nie? Czy może chodzi o to, żeby się pobawić w przyjaciela misiów i wiewiórek, a za plecami cały ten nierozkładalny majdan sarenkom na polanę wrzucić?
Jak kocisko wróciło ze sklepu (przerażająca sprawa, takie zakupy) i zwinęło się na fotelu przed telepudłem usłyszało, że Pan Sławomir Mrożek uciekł z Rzeczpospolitej. Podobno nie dlatego, że jest zniesmaczony próbą utworzenia IV RP. Tak przynajmniej cytowani przez telepudło znajomi atysty mówili, ale całość była podana tak, że kot niniejszego bloga nie miał wątpliwości - artysta wyemigrował w proteście przeciwko kaczystowskiemu reżymowi. Że reżym upadł i od ładnych paru miesięcy kto inny rządzi nie miało znaczenia.
Hipokryci! Miauknęło kocisko. Potem pomyślało, że może nie. Może redakcja dziennika telewizyjnego, czy jak się to tam nazywało, odkryła straszliwą prawdę: PiS nie straciło władzy. Rządzi nami Pan Premier będący psem łańcuchowym i marionetką Jarosława Kaczyńskiego. To dlatego nie ma obiecanych cudów. Zaś przegrane wybory były częścią dalekosiężnego planu Pana Prezesa PiS-u, który przewidział wzrost cen paliw i żywności, więc czym prędzej oddał władzę figurantowi, by całe odium poszło na PO. A potem wróci na białym jamniku itd...
Kot niniejszego bloga lubi operetki. Nie znaczy to, że chce żyć w kraju, którego życie publiczne ma mniej sensu, niż operetkowe libretto. Poza tym w operetce ładniej śpiewają.
Miau!
52
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (6)