Kot niniejszego bloga dowiedział się, że jest groźny, bo anonimowy. Tak przynajmniej twierdzi świat poza koszykiem. Zdaniem Europarlamentu anonimowość bloggera może grozić czymś. Czym, kocisko nie zrozumiało, bo tam dużo trudnych słów było, ale blog, w którym się czai może zagrozić Europie, jak niejaki Salam Pax zagroził siłom zbrojnym USA. Kto nie wierzy - niech sam sprawdzi na Onecie i GW.
Europarlament, a głównie pewna jego deputowana (zgadnijcie, z jakiej partii) chce, może żąda, by blogerzy (zwłaszcza anonimowi) wyraźnie zdeklarowali, kto za nimi stoi i co się za tym kryje. Pardon, o kryciu nic nie było. Kocisku się po prostu automatycznie kojarzy.
O tym, że prawo autorskie cywilizowanego, z przeproszeniem Pani Unii, świata zapewnia twórcy możliwość publikowania anonimowo, Europarlament zapomniał. Choć, myśli kocisko, kto wie, może i nie zapomniał, tylko ma to tam, gdzie Tuwim endeckich pismaków.
Otóż kot niniejszego bloga oświadcza, że za kotem stoi jego Pani. Stoi i groźnie na kota patrzy.
Jednocześnie kot niniejszego bloga uprzejmie prosi Europarlament tudzież inne Ważne Instytucje i Urzędowe Osoby Świata Poza Koszykiem, żeby się od kociego koszyka odczepiły i zajęły czymś pożytecznym. Szydełkowaniem na przykład.
Jednocześnie kot niniejszego bloga przypomniał sobie, że jako zwierzę nie jest poddanym Pani Unii. Wcale. Nawet paszportu mu Pani nie zafundowała (dzięki, o Boska). W związku z tym kot niniejszego bloga ogłasza eksterytorialność kociego koszyka i niniejszego bloga. Wyłącza się z europejskiej przestrzeni prawnej. Każde zaś ograniczenie kociej wolności wypowiedzi potraktuje jako nieusprawiedliwiony akt agresji w rozumieniu prawa międzynarodowego. A pazury ma ostre.
PS
A i tak zrobią co chcą. I będzie mogło kocisko najwyżej napisać apelację do ślepej kiszki.
Miau!


Komentarze
Pokaż komentarze (16)