Kot niniejszego bloga chłepcąc poranne mleko usłyszał, że Bardzo Ważna Osobistość Świata Poza Koszykiem oskarży IPN i autorów wiadomej książki "o niszczenie autorytetów." Pozew już się pisze, choć prawo polskie jest ułomne i dziennikarze i historycy mogą bezkarnie pisać nieprawdę. (onet).
Otóż kot niniejszego bloga, który już ma dość czytania, słuchania i oglądania autorytetów oburzonych szarganiem świętości przedkłada Panu Premierowi, Panu Marszałkowi Sejmu i Wszystkim Świętym od Ochrony Przed Krytyką pomysł, żeby sprawę uregulować raz na zawsze ustawowo.
Nie trzeba nawet się przy tym wysilać, jest bowiem gotowy wzorzec - ustawa z dnia 13 kwietnia 1938 r. o ochronie imienia Józefa Piłsudskiego (Ingremio). Powstała, bo jeden docent Cy...wileński (zgadnij, kotku, skąd to) wyraził się o Marszałku, nie wskazując go zresztą z imienia i nazwiska, per "kabotyn." Ojczyzna zareagowała prawidłowo. Najpierw paszkwilantowi skuli gremialnie mordę wileńscy oficerowie (czy to nam nie brzmi znajomo?), potem parlament uchwalił ustawę ochronną. Na mocy tych przepisów zastosowanych z mocą wsteczną autora skazano i żadne tłumaczenie, że tak nie wolno mu nie pomogły.
Ustawa była krótka. Cztery artykuły. Dwa istotne: "Art. 1. Pamięć czynu i zasługi Józefa Piłsudskiego - Wskrzesiciela Niepodległości Ojczyzny i Wychowawcy Narodu po wsze czasy należy do skarbnicy ducha narodowego i pozostaje pod szczególną ochroną prawa. Art 2. Kto uwłacza imieniu Józefa Piłsudskiego podlega karze więzienia do lat 5." Wzorzec gotowy. Wystarczy tylko w art 1. całą listę Wielkich Chronionych oraz ich zasług zamieścić. I gotowe. Żaden nadgorliwy historyk nie będzie nam więcej bruździł.
Nie wstydźcie się korzystać z dobrych, przedwojennych wzorów. Lżej wam będzie.
Miau!


Komentarze
Pokaż komentarze (2)