kot-bloga kot-bloga
68
BLOG

Śmierć profesorów lwowskich

kot-bloga kot-bloga Kultura Obserwuj notkę 27

W piątek mija, zapewne niezauważona, kolejna rocznica mordu dokonanego na profesorach lwowskich uczelni czwartego lipca 1941 r. Tego dnia do domów polskich naukowców wpadli ludzie w niemieckich mundurach. Z mieszkań wyprowadzono, jak się okazało, na stracenie, kilkudziesięciu uczonych nierzadko o międzynarodowej sławie, jak prof. Antoni Cieszyński, twórca polskiej stomatologii, prof. Roman Longchamps de Berrier, jeden z najwybitniejszych prawników polskich czy prof. Stanisław Pilat, chemik, specjalista w zakresie technologii nafty i gazów.
Aresztowano nie tylko profesorów, ale także ich pełnoletnich synów, a nawet osoby przypadkowo obecne w ich mieszkaniach. Wśród aresztowanych znaleźli się bowiem nauczycielka angielskiego, pielęgniarka oraz  mistrz szewski, mąż gospodyni jednego z profesorów. Syn prof. Cieszyńskiego – Tomasz ocalał dzięki kłamstwu matki. Powiedziała ona gestapowcom, że jej syn ma 17 lat.
Aresztowanych zaprowadzono do budynku bursy Abramowiczów, a następnie rozstrzelano na Wzgórzach Wuleckich we Lwowie. Tyle wiemy na pewno, także z relacji świadków, w tym jedynego ocalałego – prof. Groera, którego uratowały koneksje rodzinne żony.


Nie wiemy kto zlecił mord, ani nawet kto był bezpośrednim wykonawcą. Ze wspomnień Karoliny Lanckorońskiej wynika, że akcją dowodzili gestapowcy Krüger i Kutschmann. Przywołuje się też nazwisko Teodora Oberländera. Istnieją przy tym mocne podstawy, by sądzić, że w mordzie uczestniczyli kolaborujący z Niemcami Ukraińcy pod dowództwem Romana Szuchewycza  (ps. Taras Czuprynka). Listę proskrypcyjną sporządzili najprawdopodobniej ukraińscy studenci, być może przekonani, że kilkudziesięciu schorowanych starców jest tak niebezpiecznych dla Ukrainy, że trzeba ich zabić.  (link1, link2, link3)

Pomimo starań rodzin i przyjaciół pomordowanych profesorów nie udało się doprowadzić do skazania sprawców. Śledztwa prowadzili w różnych okresach i z różną intensywnością Sowieci (krótko, tuż po wojnie), Niemcy i Polacy. Utknęły one w martwym punkcie. Po części dlatego, że jak pisze Dieter Schenk (Der Lemberger Professorenmord und der Holokaust in Ostgalizien, Bonn 2007), niemieckie organa ścigania prowadziły śledztwo tak, żeby nie wykryć sprawców. Po części dlatego, że sprawa była drażliwa politycznie. W końcu chodziło o polskich uczonych, którzy całe niemal życie zawodowe spędzili w zabranym przez Sowietów Lwowie. W czasie PRL nawet upamiętnienie ich pomnikiem stanowiło problem, nie mówiąc już o prowadzeniu śledztw.

Współcześnie śledztwo w tej sprawie prowadził rzeszowski oddział IPN. Prokuratorzy przesłuchiwali ludzi mających dziś niemal sto lat i wyłapywali sprzeczności w ich zeznaniach. Sprawy przedstawiane przez świadków po wielokroć w pisemnych relacjach zaczęły umykać ich pamięci. W związku z tym byli niewiarygodni. Dwa lata temu IPN umorzył postępowanie, gdyż “mimo dowodów niewątpliwie obciążających niektórych z ustalonych funkcjonariuszy państwa niemieckiego, zabrakło wystarczających dowodów do egzemplifikacji winy określonym osobom.”(link)

Sprawcy tej zbrodni staną więc tylko przed sądem Bożym. O sprawie zaś w końcu wszyscy zapomną. Kolejne jej rocznice zostały zaćmione innymi, bardziej nośnymi wydarzeniami. Od Jedwabnego do “Bolka.” Ot, kolejna ciekawostka historyczna, jeszcze parę trupów w bilansie wojny. W dodatku znów niewygodna politycznie. Przypominanie Niemcom ich zbrodni staje się powoli nietaktem. Przypomnienie Ukraińcom, że ludzie, którym dziś stawiają pomniki mieli bardzo niepiękne fragmenty w życiorysie jest nie tylko przejawem złych manier, lecz także nacjonalizmu i ksenofobii. Wmurowanie w ścianę polskiej szkoły we Lwowie tablicy upamiętniającej Szuchewycza nikogo nie zdziwiło. W końcu, każdy naród czci swoich bohaterów.

Summa fecit – historycy jakoś się do badania tego fragmentu historii nie palą, dziennkarzom jest on obojętny, IPN się poddał. Pamiętają rodziny, uczniowie i przyjaciele. Na szczęście pokolenie wojenne już niemal całe wymarło, następne będzie pamiętać słabiej. Wnuki zapomną. 
 

Problem się skończy. 


 

kot-bloga
O mnie kot-bloga

Wściekły (trzeci, nie uwzględniony przez Schrödingera stan, w którym może być kot z wiadomego eksperymentu)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (27)

Inne tematy w dziale Kultura