Sierść się kotu niniejszego bloga na grzbiecie zjeżyła, jak przeczytał, że staniemy się intelektualną pustynią. Bo "nie ma ustaw, które wyeliminowałyby bulble prawne." I że będziemy inwestować w "kapitał intelektualny," bo jak nie, to wszyscy stąd uciekną, a my będziemy na bambusowych tratwach Wisłą węgiel spławiać. Taki miły pan potem w TV mówił, że wszystko naprawi, zwiększy współczynnik skolaryzacji czy jakoś tak, i że to skandal, że absolwent studiów nie umie zarządzać projektem. Jak ktoś z tego wszystkiego coś zrozumiał, niech kotu wytłumaczy. Mysz w podzięce gwaranowana, a przy lepszym wyeksplikowaniu - nawet szczur.
Ponieważ nic kocisko nie zrozumiało z tych informacji o Świecie Poza Koszykiem, zajęło się zachęcająco wyglądającą stertą papierów, które Pani położyła w pobliżu. Zabawa była przednia, póki się nie okazało, że to prace egzaminacyjne i Pani kota przegnała. Coś niecoś jednak kocisko przeczytało. I już wie, jak wyglądają nasi intelektualni kapitaliści.
Przyszłość Narodu nie dość, że nie rozumiała zadań (tam takie trudne słowa były, jak "rzekomy," "przesłanka," "uchylić," a nawet pytania zaczynające się od "w jaki sposób"), to jeszcze wygląda na to, że ortografię widziała tylko u ortopedy. We wszystkich, a dużo ich było, pracach "żądać" przez "RZ" pisane. Pewnie dlatego, że "rząd" się tak pisze, a wszyscy wiemy, że "rząd żąda." Pardon, "rząda." Logicznie, nie? Chyba, że ktoś kocisku na złość zasady pisowni znów przefasonował?
I znów kilka nowych słów i zwrotów kocisko poznało: "na potrzed," "ronscenie," "odczkodowanie" oraz "rękąpęsata." Pierwsze dwa trudne - "na poczet" i "roszczenie" być miało. Pozostałe dwa łatwo odgadnąć. O pisowni łącznej i rozdzielnej kot niniejszego bloga wolałby zapomnieć. Zwłaszcza, że "zadośćuczynienie" pisane: "za dość uczy nienie" zobaczył.
Zadania, dotyczące prostego rozstrzygnięcia sporu z zakresu prawa własności autorka skończyła tak: "A w ogóle, to on ją powinien o rozwód do sądu podać. Co się chłop z babą szczypać będzie." Strony według zadania przypadkiem były małżonkami...
Tak sobie myśli kocisko, że znów będziemy się chwalić wskaźnikami. Teraz wszyscy będą mieć dyplom ukończenia przedszkola. Dyplom ukończenia studiów wyższych ma już połowa narodu. Że nagle się tylu geniuszy porobiło, to kot niniejszego bloga za wszystkie myszy świata nie uwierzy. Raczej jakość opadła. Za to wskaźniki rosną. Dziesiątą potęgą gospodarczą świata według statystyk już byliśmy. Teraz, jak dobrze popracujemy nad statystykami, zostaniemy stolicą kapitału intelektualnego. A potem jak w opowiadaniu Zajdla - żeby zostać konduktorem w tramwaju potrzebny będzie doktorat z automatyki. Za to "teoria kasowników biletowych" będzie akademicką dyscypliną spekulatywną, bo człowieka żadna maszyna nie zastąpi.
Wniosek racjonalizatorski kota niniejszego bloga: może by tak PT Władze Odnośne zapomniały na chwilę o kształceniu Intelektualnych Kapitalistów i zadbały o to, żeby absolwent szkoły dowolnej umiał czytać, pisać i rachować. Naprawdę umiał. A nie w statystyce.
Miau!
PS
A co do tego zarządzania projektami, to kot niniejszego bloga oglądał Wybitnych Speców od Project Management w akcji. I do dziś na to wspomnienie kula się ze śmiechu.
k_b


Komentarze
Pokaż komentarze (1)