kot-bloga kot-bloga
52
BLOG

Do ostatniego guzika

kot-bloga kot-bloga Polityka Obserwuj notkę 3

Kongres Stanów Zjednoczonych Ameryki chce, żeby kot niniejszego bloga płacił za spodnie podarte przez dobermana sąsiadów. Tak przynajmniej kocisko newsa zrozumiało, że amerykańscy parlamentarzyści mają pretensję do Polski, że nie reprywatyzuje w ogóle, a mienia żydowskiego w szczególności.

Ot, próbuje sobie kocisko przypomnieć, co, kto, komu i kiedy zabierał. Żeby wiedzieć, co komu i czy w ogóle trzeba oddać.

I wychodzi mu tak:

Zabierali Niemcy majątek Państwa Polskiego, obywateli polskich i państw, które były w stanie wojny z Rzeszą. Zabierali także majątek Żydów, niezależnie od tego, czy byli obywatelami Polski. Niektóre nieruchomości na terenie tzw. "ziem odzyskanych" były własnością Żydów niemieckich i zostały im zabrane przez III Rzeszę, zwykle przed 1939 r. Majątkami polskimi i żydowskimi zarządzała Haupttreuhandstelle Ost (Główny Urząd Powierniczy Wschód, HTO) zbrodnicza organizacja zajmująca się planowym rabunkiem majątków należących do Polaków i Żydów. Na wschodzie zabierali Sowieci, anektując spory kawałek Polski, a następnie nacjonalizując co popadnie. Obojętne, czy był to majątek osoby narodowości polskiej, żydowskiej czy chińskiej - ważne, że był prywatny, a przez to fuj. Po wojnie Państwo Polskie też nacjonalizowało, co popadło, nie tylko z przyczyn ideologicznych. Z tej ostatniej przyczyny nacjonalizowano nieruchomości rolne, grunty warszawskie, przemysł. Wszawym kapitalistom i obszarnikom zabierano. Psa z kulawą nogą nie obchodziło, czy chodzili do kościołów, zborów, cerkwii czy bóźnic, albo zgoła do lóż masońskich. Wreszcie nacjonalizowano majątki poniemieckie (nieruchomości i przemysł) i opuszczone. Polska dostała, choć nie chciała, spory kawałek Rzeszy na otarcie łez po kradzieży Kresów Wschodnich. Komuś należało przypisać własność. Najprościej - Państwu.

To wszystko należy teraz oddać, a kolejka wychodzi, że stoi od Warszawy do Waszyngtonu, w cudowny sposób unosząc się na wodzie.

Tyle, że się kocisku parę rzecz przypomniało, o których ani Kongres USA, ani tym bardziej dziennikarze nie pamiętają. Rząd Rzeczypospolitej też chyba zapomniał, ale ma inne ważne sprawy na głowie, więc trzeba mu wybaczyć.

Mianowicie, reprywatyzacja trwa. Sporo decyzji nacjonalizacyjnych było wadliwych, więc sprawy można "odkręcić." Sąd Najwyższy orzekł, że Skarb Państwa odpowiada za niewydanie przez kilkadziesiąt lat aktów wykonawczych określających sposób wypłaty rekompensat (tak, tak, mili moi, te stare ustawy nacjonalizacyjne przewidywały taki obowiązek). Co więcej, nacjonalizacja mienia niemieckiego nie obejmowała mienia należącego do osób narodowości prześladowanych przez Trzecią Rzeszę, w tym oczywiście także do Żydów. Naprawdę, nie wierzycie, to sami sprawdźcie.

I jeszcze dwie niespodzianki:

Pierwsza dotycząca majątków ziemskich. Przed wojną były one koszmarnie zadłużone, podobnie jak całe ziemiaństwo. Po wojnie Władza Ludowa co prawda znacjonalizowała majątki, ale jednocześnie umorzyła te wszystkie długi. Zatem, oddając dobra ziemskie robimy ofierze systemu dodatkowy prezent. Tymczasem jego wierzyciel (ten, kto stracił na umorzeniu) jak był goły i bosy, tak będzie.

Druga dotyczy majątków opuszczonych. Te przejmowało państwo tylko w zarząd. Nabycie własności następowało, jeśli się właściciel nie zgłosił. Czas był bodaj do połowy lat osiemdziesiątych na zgłoszenie własności. I oddawali. Po śmierci Stalina można było na drodze sądowej nawet nieruchomość zabraną przez UB odzyskać. Naprawdę. Kot niniejszego bloga zna taki przypadek. Gdzie jest haczyk? Otóż nikomu, czy to w USA, Izraelu, Francji czy Burkina Faso się takiego wniosku składać nie chciało. Bo po co mi działka w PRL? Nic nie warta i tylko wydatek na adwokata. Terminy spokojnie minęły, Skarb Państwa nabył własność. Potem runął komunizm i okazało się, że ta nieruchomość może być sporo warta, a myśmy terminy przespali. I teraz w krzyk, że się krzywda dzieje.

To też ma Rzeczpospolita, z kocich podatków, oddać albo zrekompensować. Dodatkowo, jak kot rozumie, mamy oddać nieruchomości znacjonalizowane przez III Rzeszę we Wrocławiu, bo to teraz nasze, a nie ich, czy przez Sowietów w Truskawcu, bo to było nasze, nie ich. Że to nie myśmy kradli tylko oni, to nieważne. Bo wszyscy wiedzą, KTO jest NAPRAWDĘ odpowiedzialny za drugą wojnę światową i gdzie były obozy zagłady.

W końcu oddamy wszystko. Do ostatniego guzika.

Miau!

 

kot-bloga
O mnie kot-bloga

Wściekły (trzeci, nie uwzględniony przez Schrödingera stan, w którym może być kot z wiadomego eksperymentu)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka