Tak określił pracowników IPN Pan Marszałek Sejmu (link). W języku kogoś, kto historię Polski zna tylko z popularnych streszczeń zamieszczanych w prasie, hmm, bulwarowej, większej obelgi pewnie nie ma. Ciąg skojarzeń jest prosty: "endecy - antysemici - naziści." Jeżeli Pan Marszałek posłużył się w odniesieniu do IPN, zasłużonego przecież w tropieniu zbrodniarzy wojennych, słowem "endecja" jako synonimem słowa "żydożerca," to trafił kulą w płot. Kojarzenie antysemityzmu z wiadomym dziełem o Lechu Wałęsie też wydaje się nie na miejscu.
Chodziło więc pewnie o coś innego.
Być może Pan Marszałek, jako piłsudczyk, spadkobierca "drugiej trumny," widzi w endecji po prostu symbol wszystkiego, co w życiu politycznym najgorsze? Tyle, że każdy ruch polityczny ma swoje zasługi i chwile hańby. Piłsudczycy też mieli w swojej histori karty, najdelikatniej mówiąc, niepiękne, co nie przekreśla ich zasług.
Pomyślało kocisko, że warto zrobić przegląd, kogo to Pan Marszałek uważa za arcyzbrodniarzy patronujących dziś "hunwejbinom z IPN" (copyright by You Know Who). I wyszło mu tak (w kolejności przypadkowej):
Stanisław Chełkowski (przyrodnik, etnograf, organizator kółek rolniczych, poseł do Dumy), Ignacy Chrzanowski (wybitny znawca literatury polskiej, prof. UJ), Roman Rybarski (ekonomista, gospodarczy liberał, twórca tzw. tangenty - metody podziału przychodów podatkowych między woj. Śląskie a RP), Władysław Grabski (ten od skutecznej(!) reformy finansów państwowych), Wojciech Korfanty (polityk śląski), Ignacy Jan Paderewski (premier, kompozytor, filantrop).
W sumie: to endecji zawdziędzamy spółdzielczość kredytową i ubezpieczeniową, udane reformy finansów publicznych, a także niepodległość. W Wersalu negocjowali Paderewski i Dmowski, a nie Piłsudski i Sławek. Piłsudczykom - rewolucję, sanację i konstytucję kwietniową.
Oba stronnictwa, niezależnie od popełnianych błędów, różnych wyborów ideowych i dzielącej je głębokiej niechęci, łączyło jedno - próbowały one działać dla dobra Państwa Polskiego. Zbudować je tak, by działało sprawnie, a obywatele mogli realizować swoje dążenie do szczęścia. Członkowie obu partii byli dziećmi swojego czasu, ukształtowanymi przez poglady epoki. Źle się więc dzieje, że Pan Marszałek Sejmu przenosi konflikty sprzed niemal stu lat na grunt współczesny, odsądzając od czci i wiary - wbrew swojej lepszej wiedzy - ludzi mających inne niż On poglądy.
Miau!


Komentarze
Pokaż komentarze (6)