Rząd USA pompuje grube miliardy w upadające instytucje życia gospodarczego. I dobrze. Wolno mu. Tyle, że w jego ślad idą także państwa UE. Jak donosi dzisiejsza "Rzeczpospolita" rządy Belgii, Holandii i Luksemburga wykupiły aktywa Fortis Banku warte 11 mld. euro. Wszystko po to, żeby ratować "narodowy klejnot" Belgii.
Kot niniejszego bloga chciałby wiedzieć, czy kraje Beneluksu angażując się finansowo w prywatne przedsięwzięcie gospodarcze udzieliły Fortisowi pomocy publicznej? I czy ich działanie uzyskało placet KE? Jeśli nie, to czy jest to pomoc niedozwolona i czy Fortis będzie musiał te pieniądze oddać? Jeśli tak, to dlaczego wpompowanie nieomal z dnia na dzień w prywatny bank 11 mld jest OK, a wspieranie polskich stoczni "załatwionych" na amen przez menadżerów z państwowego nadania, OK nie jest. Ba, stanowi niedozwoloną pomoc publiczną.
Kocisko wie (to uwaga dla czytelników besserwisserskiej proweniencji), że odpowiedź znajdzie w prawie i orzecznictwie UE dotyczącym pomocy publicznej. Unijnego gobbledygook'u kotu niniejszego bloga czytać się jednak nie chce. Ma zbyt wrażliwy żołądek. Poza tym ma kocisko wrażenie, że punkt widzenia KE w sprawie "narodowego klejnotu" i polskich stoczni będzie zależał wyłącznie od punktu siedzenia.
Miau!


Komentarze
Pokaż komentarze (3)