O sprawie kontroli zarządzonej przez Panią Minister od Nauki i Szkolnictwa Wyzszego napisali juz wszyscy. Kot sie powtarzał nie będzie.
Jedna uwaga - to nie o wolność słowa tu chodzi, a o inną, nie mniej wazną. O swobodę badań naukowych.
Teraz prawnik albo ekonomista, zanim napisze, ze rząd Rzzeczpospolitej durną ustawę promuje, albo pomysł na kryzys ma kiepski, zastanowi się, czy mu Pani Minister kontroli nie "fundnie" na uczelni w celu sprawdzenia, czy:
- powinien on w ogóle pracować
- ma właściwą metodologię,
- nie odebrać stopni jego uczniom
- jak nie stopni, to środków na badania,
- albo praw doktoryzowania na wydziale,
- czy nie mozna w jakiś inny sposób pokazać idiocie, ze pewne rodzaje krytyki są nie tylko nie na miejscu, ale i mają dalekosięzne konsekwencje.
Do dziesiątego pokolenia włącznie.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)