4 obserwujących
53 notki
61k odsłon
  696   0

Aborcja: radykalna propozycja

Tekst dostępny również pod adresem http://bartlomiejkozlowski.pl/aborcja.htm, dalej link do wersji PDF

O tym, co popularnie zwie się aborcją już na wstępie mogę powiedzieć, że mam do tego czegoś stosunek mniej więcej taki, jak do tzw.„mowy nienawiści”. Mówiąc krótko, uważam, że jest to okropne. Jest to niemoralne. Jest to złe (choć nie w każdym przypadku tak samo) (1). I jednocześnie jestem zdania, że generalnie rzecz biorąc nie powinno być to prawnie zakazane.
 
Dlaczego uważam, że aborcja jest rzeczą złą? To proste: aborcja – czy jak kto woli przerwanie ciąży – jest zabiciem człowieka na bardzo wczesnym etapie jego rozwoju. Nie wchodźmy na razie w to, czy płód podlegający aborcji jest już człowiekiem, czy dopiero człowiekiem potencjalnym – jeśli nawet jest tylko tym drugim, to ma wielkie szanse stać się tym pierwszym, jeśli aborcji się na nim nie dokona. Potencjalność płodu jako człowieka z pewnością nie jest tym samym, co potencjalność komórki jajowej i plemnika jako człowieka. Płód usunięty w wyniku aborcji może być kimś, kto w przyszłości stałby się drugim Beethovenem, Mickiewiczem, czy Einsteinem. Lub – co bez porównania bardziej prawdopodobne – po prostu kimś, kto w przeciwnym razie miałby wartościowe, w miarę przyjemne i ciekawe, nie będące jednym wielkim pasmem cierpień życie – jak znakomita większość z nas. Ponadto, płód jest zawsze dzieckiem kobiety, która go w sobie nosi. Jak kobieta może chcieć zabić – zniszczyć – swoje własne dziecko?
 
To – najkrócej mówiąc – główne powody, dla których uważam, że aborcja jest czymś najoględniej mówiąc złym. (2) Jeśli jednak aborcja jest złem, to dlaczego nie powinna być zakazana?
 
Otóż, dlatego, że jeśli nawet coś jest złem, to zakazanie tego zła i zwalczanie go przy użyciu środków, którymi dysponuje państwo – policji, prokuratury, sądów, więzień – może prowadzić do jeszcze gorszego zła (weźmy w tej kwestii choćby wspomnianą „mowę nienawiści” której zakaz nie wydaje się prowadzić do redukcji takich zjawisk, jak rasizm czy wrogość wobec np. homoseksualistów) (3). Przede wszystkim, prawny zakaz aborcji oznacza przymus pozostania w ciąży i urodzenia dziecka. A dla każdego, dla kogo wolność osobista jednostki stanowi jakąś istotną wartość, przymus jest rzeczą wstrętną.
 
Powie ktoś, że przymus jest w społeczeństwie czymś normalnym. Jest wiele rzeczy, które zgodnie z prawem musimy robić. Musimy np. zapinać pasy bezpieczeństwa w samochodzie. Musimy zatrzymywać się na czerwonym świetle, choćby przejechanie przez to światło nie groziło w danej sytuacji wypadkiem. Musimy oddawać część zarobionych pieniędzy na podatki. Musimy w ogóle przestrzegać obowiązującego prawa – w tym przepisów, które wydają nam się uciążliwe, niepotrzebne, czy głupie.
 
Przymus wywierany na kobiety poprzez przepisy zakazujące aborcji jest jednak czymś – ośmielę się twierdzić – jakościowo odmiennym od przymusu wywieranego przez np. przepisy nakazujące płacenie podatków. O ile bowiem te drugie dotyczą dysponowania swoją własnością, te pierwsze dotyczą dysponowania samym sobą – swym własnym ciałem. Różnica między przymusowym zabieraniem komuś części zarobionych przez niego pieniędzy w formie podatków, a zakazem aborcji jest mniej więcej taka, jak różnica między zwykłą kradzieżą (czy nawet – niech będzie – napadem rabunkowym) – a siłowym pozbawieniem jakiejś części ciała. Lub – lepiej może rzecz ujmując – jak między zabraniem jakiejś części własności, a zmuszeniem do pozostawienia sobie części ciała, odnośnie której ktoś uważa, iż ma bardzo ważne powody, by się jej pozbyć (vide: piersi Angeliny Jolie). Jest różnica między przymusem dotyczącym dysponowania jakąś częścią swojej własności, a przymusem dotyczącym dysponowania samym sobą – w najgłębszym tego słowa znaczeniu.  
 
Z drugiej strony można twierdzić, że cel przymusu w postaci zakazu aborcji jest niezmiernie ważny – bez porównania ważniejszy, niż cel przymusu w postaci obowiązku zapłacenia np. jakiegoś tam podatku: jest nim ochrona życia ludzkiego, które w całym zachodnim kręgu kulturowym i w ogóle w cywilizowanym świecie uznawane jest za najwyższą, podlegającą szczególnej ochronie, wartość.
 
Ludzi, poza szczególnymi sytuacjami – takimi, jak działanie w obronie koniecznej – zabijać nie wolno. Jest to bezdyskusyjne i bezdyskusyjne jest również to, że tym, którzy łamią zakaz zabijania innych powinny grozić surowe kary. Jeśli ludzi generalnie rzecz biorąc nie wolno zabijać, jeśli życie każdego człowieka znajduje się pod ochroną prawa, dlaczego nie mają się pod ochroną prawa znajdować ci, których jedyną „winą” jest to, że jeszcze nie zdążyli się urodzić? Stwierdziłem już, że zakaz aborcji jest rodzajem przymusu, który szanujące wolność jednostki społeczeństwo powinno stosować w sposób nadzwyczaj ostrożny. Przymus utrzymania ciąży i urodzenia dziecka jest – można twierdzić – rzeczą złą. Ale czy jest gorszym, niż morderstwo – którym zdaniem zwolenników prawnego zakazu przerywania ciąży jest aborcja? Czymś gorszym, niż zniszczenie potencjalnego geniusza – którym może stać się płód usunięty w wyniku aborcji?
 
Czy jednak aborcja jest morderstwem? Z twierdzeniem tym nie będę polemizował wprost – w tym celu trzeba byłoby rozważać takie kwestie, jak to, „co to jest człowiek?” (np. czy zygota jest już człowiekiem, czy czymś, co dopiero może stać się człowiekiem) – lecz mimo wszystko postaram się wykazać, że zwolennicy zakazu aborcji nie uważają tak naprawdę embriona czy płodu za człowieka – w każdym razie, nie w sensie prawnym – a ci, którzy chcieliby utrzymywać, że płód jest człowiekiem i należy go w związku z tym prawnie chronić tak, jak człowieka musieliby dojść do wniosków na które trudno komukolwiek byłoby się zgodzić.
 
Dlaczego twierdzę, że przeciwnicy prawnej dopuszczalność przerywania ciąży – w każdym razie, większość przeciwników – i przynajmniej ci, którzy mieli zasadniczy wpływ na kształt polskiego prawa dotyczącego aborcji – choć często posługują się retoryką o człowieczeństwie płodu – to w istocie rzeczy tak naprawdę milcząco przyznają, że płód człowiekiem – w każdym razie, „pełnym”, mogącym się cieszyć pełną ochroną prawną, człowiekiem - jeszcze nie jest? Dobrą wskazówką w tym kierunku jest właśnie obowiązujące prawo, dotyczące aborcji. Kluczowy w tej kwestii jest art. 152 § 1kodeksu karnego, zgodnie z którym „kto za zgodą kobiety przerywa jej ciążę z naruszeniem przepisów ustawy, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”. Merytoryczny zakres przypadków, w których przerwanie ciąży za zgodą kobiety jest prawnie dozwolone określaustawa z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, popularnie zwana ustawą antyaborcyjną. W myśl art. 4a ust. 1 tej ustawy, przerwanie ciąży może być dokonane wyłącznie przez lekarza, w przypadku gdy:
 
1. Ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej

2. Badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale