Blog
In dubio pro libertate
Bartłomiej Kozłowski
Bartłomiej Kozłowski "Civil Libertarian"
2 obserwujących 38 notek 44283 odsłony
Bartłomiej Kozłowski, 26 stycznia 2016 r.

Czy będziemy siedzieć za oglądanie stron internetowych?

886 0 0 A A A

Z wolnością słowa – jak pisałem w wielu swoich tekstach, umieszczonych na moim blogu w Salonie24 oraz starszej (i obszerniejszej) od niego stronie internetowej – nie jest w Polsce dobrze. Jest wiele – stanowczo zbyt wiele – rodzajów wypowiedzi, które zgodnie z obowiązującym prawem są zakazane i karalne. Według kodeksu karnego nie wolno publicznie znieważać Rzeczypospolitej Polskiej lub Narodu Polskiego, nie wolno publicznie znieważać Prezydenta RP, nie wolno publicznie znieważać lub poniżać konstytucyjnego organu RP, nie wolno znieważać funkcjonariusza publicznego podczas i w związku z wykonywaniem przez niego czynności służbowych, nie wolno publicznie znieważać symboli państwowych, nie wolno znieważać ani zniesławiać innych osób (przy czym karalne zniesławienie może dotyczyć nie tylko jakiejś konkretnej osoby, ale także grupy osób, osoby prawnej bądź jednostki organizacyjnej nie posiadającej osobowości prawnej), nie wolno obrażać uczuć religijnych innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego sprawowania obrzędów religijnych, nie wolno publicznie propagować faszystowskiego lub innego totalitarnego ustroju państwa oraz nawoływać do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, nie wolno publicznie znieważać grupy ludności albo poszczególnej osoby z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości, nie wolno publicznie nawoływać do popełnienia przestępstwa lub pochwalać jego popełnienia, nie wolno rozpowszechniać lub publicznie prezentować treści mogących ułatwić popełnienie przestępstwa o charakterze terrorystycznym w zamiarze, aby przestępstwo takie zostało popełnione, nie wolno publicznie propagować lub pochwalać zachowań o charakterze pedofilskim, nie wolno publicznie prezentować treści pornograficznych w sposób mogących narzucić ich odbiór osobie, która sobie tego nie życzy, nie wolno rozpowszechniać takich treści w sposób umożliwiający małoletniemu poniżej lat 15 zapoznanie się z nimi,  nie wolno rozpowszechniać ani prezentować (niekoniecznie publicznie), a także w tym celu produkować, utrwalać, sprowadzać, przechowywać lub posiadać treści pornograficznych z udziałem małoletniego bądź związanych z prezentowaniem przemocy lub posługiwaniem się zwierzęciem oraz treści pornograficznych zawierających wytworzony lub przetworzony wizerunek małoletniego uczestniczącego w czynności seksualnej, nie wolno ujawniać lub wbrew przepisom ustawy wykorzystywać informacji niejawnych o klauzuli „tajne” lub „ściśle tajne”, nie wolno wbrew przepisom lub przyjętemu na siebie zobowiązaniu ujawniać lub wykorzystywać informacji, z którą dana osoba zapoznała się w związku z pełnioną funkcją, wykonywaną pracą, działalnością publiczną, społeczną, gospodarczą lub naukową, nie wolno w związku z publicznym przetargiem rozpowszechniać informacji  lub przemilczać  istotnych okoliczności, mających znaczenie dla zawarcie umowy będącej przedmiotem przetargu. W ustawach pozakodeksowych dochodzą do tego m.in. zakazy zaprzeczania publicznie i wbrew faktom zbrodniom nazistowskim lub komunistycznym, popełnionym na Polakach lub obywatelach polskich innej narodowości, popełnionych między 1 września 1939 r. a 31 lipca 1990 r., a także reklamowania substancji psychotropowych lub środków odurzających, jak również zupełnie legalnych per se produktów, jeśli reklama ta polega na sugerowaniu, że działają one tak, jak takie substancje lub środki, lub że ich użycie, nawet niezgodne z przeznaczeniem, może spowodować takie skutki, jak skutki użycia wspomnianych substancji lub środków; zakazana jest też, jak powszechnie chyba wiadomo, reklama wyrobów tytoniowych oraz alkoholu – z wyjątkiem piwa (gdzie zresztą istnieją duże ograniczenia dopuszczalności jego reklamy). Za te wszystkie typy ekspresji, o których była mowa powyżej, można zapłacić grzywnę, zostać skazanym na karę ograniczenia wolności – a nawet (choć w praktyce rzadko się to na szczęście zdarza) pójść siedzieć.

Zakazy wypowiedzi – dla każdego jest to chyba oczywiste – mają na celu nie tylko to, by ludzie nie szerzyli pewnych treści i nie wyrażali (przynajmniej publicznie, czy w innych okolicznościach, w których prawo tego zabrania) pewnych poglądów, lecz także – a może nawet przede wszystkim – to, by pewne treści i poglądy do ludzi nie docierały – krótko mówiąc to, by pewnych rzeczy ludzie nie słuchali, nie czytali i nie oglądali. Jednak o ile polskie państwo ponad wszelką wątpliwość bezpośrednio ogranicza wolność ekspresji w sensie wolności prezentowania, rozpowszechniania – w ogóle szerzenia – pewnych treści, to w wolność odbioru tych treści ingeruje ono z reguły jedynie pośrednio. Są od tej reguły – trzeba powiedzieć – wyjątki. Do takich wyjątków można zaliczyć zakaz uzyskiwania dostępu do treści pornograficznych z udziałem małoletniego, a także posiadania lub przechowywania (nawet bez zamiaru rozpowszechniania) takich treści, a także takich „treści pornograficznych”, które zawierają wytworzony lub przetworzony wizerunek małoletniego uczestniczącego w czynności seksualnej (treści takie często określa się mianem wirtualnej pornografii dziecięcej). Wspomniane zakazy oznaczają to, że treści tych nie tylko nie wolno prezentować innym czy rozpowszechniać, ale także to, że nie wolno ich oglądać. Szczególnie ewidentne jest to w przypadku treści pornograficznych z udziałem rzeczywistych małoletnich, do których samo już uzyskanie dostępu, czyli stworzenie dla siebie lub innej osoby choćby bezpośredniej możliwości oglądania takich treści stanowi przestępstwo (nieco mniej oczywiste jest to w odniesieniu do tzw. wirtualnej pornografii dziecięcej – czy samo oglądanie takiej pornografii na ekranie komputera jest jej posiadaniem bądź przechowywaniem z tej np. racji, że zapisuje się ona w pamięci podręcznej komputera?). Pornografia dziecięca, w tym również tzw. wirtualna pornografia dziecięca – to jednak, powiedzmy sobie - wyjątek. W świetle obowiązujących w Polsce przepisów prawnych ludzie – poza treściami pornograficznymi z udziałem nieletnich, w tym również fikcyjnych nieletnich uczestniczących w takich czy innych „czynnościach seksualnych” – oglądać, słuchać bądź czytać mogą, co chcą. W tym również takie rzeczy, których szerzenie, czy prezentowanie jest zakazane przez prawo.  

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Warszawiak "civil libertarian" (wcześniej było "liberał" ale takie określenie chyba lepiej do mnie pasuje), poza tym zob. http://bartlomiejkozlowski.pl/main.htm

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @deda  ha...ha...ha.... ale tak mogłoby być - gdyby dekalog wpisano do konstytucji.
  • Trzeba odróżnić od siebie dwa występujące w przepisach prawnych zapisy: "kto publicznie"...
  • Dzięki za komentarze… a teraz mój komentarz do tych komentarzy. Zgadzam się, że czyn Piotra...

Tematy w dziale Polityka