Blog
In dubio pro libertate
Bartłomiej Kozłowski
Bartłomiej Kozłowski "Civil Libertarian"
2 obserwujących 38 notek 44845 odsłon
Bartłomiej Kozłowski, 8 marca 2017 r.

Głos (chyba nietypowy) w „temacie” uchodźców, „mowy nienawiści”, i … samochodów

339 2 0 A A A

Tekst dostępny także pod adresem http://bartlomiejkozlowski.pl/refugees1.htm , dalej link do wersji PDF


Z dużą dozą pewności można przypuszczać, że istnieje nie stuprocentowa, rzecz jasna – tak nie jest nigdy i w żadnej sprawie – ale mimo wszystko statystycznie istotna korelacja między postawami w sprawie tępienia przez prawo, czy też prawnej tolerancji dla tzw. „mowy nienawiści” a postawami w kwestii polityki wobec uchodźców. Tzn. że ludzie opowiadający się za przyjmowaniem do Polski i w ogóle do Europy uchodźców z krajów zamieszkanych głównie przez muzułmanów częściej opowiadają się za ściganiem na drodze sądowej ludzi wygłaszających jakieś wrogie opinie o uchodźcach (i w ogóle o takich czy innych grupach ludzi wyróżniających się takimi cechami, jak przynależność narodowa, etniczna, rasowa, czy religijna) i skazywaniem ich za np. „publiczne nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość” tj. przestępstwo z art. 256 § 1 k.k. bądź za „publiczne znieważenie grupy ludności albo poszczególnej osoby z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości” tj. przestępstwo określone w art. 257 k.k. niż ci, którzy są za tym, by uchodźców nie wpuszczać i którzy wobec uchodźców mają stosunek najogólniej rzecz biorąc podejrzliwy, niechętny, czy tym bardziej wrogi. Takie jest w każdym razie moje wyczucie – nie czytałem bowiem żadnych wyników jakichś badań na ten temat i nic nie wiem też o tym, by jakieś tego rodzaju badania były robione. Przypuszczam też jednak, że podobne wyczucie ma co najmniej większość ludzi, którzy zastanawiali się nad takim problemem (znów, nie mam zielonego pojęcia, jak dużo takich ludzi jest – przypuszczam znów, że niezbyt wielu). Po prostu, jest rzeczą naturalną, że wśród ludzi, którzy z sympatią odnoszą się do jakiejś grupy częściej znajdą się ci, którzy opowiedzą się za karaniem nienawistnych czy obelżywych wypowiedzi na temat członków takiej grupy, niż że tacy ludzie znajdą się wśród tych, którzy do takiej grupy odnoszą się nieprzychylnie. Zwłaszcza, gdy ma to miejsce w takim kraju, w którym przekonanie o tym, że wolność słowa obejmuje także prawo do wygłaszania jakichkolwiek – także pełnych nienawiści i obraźliwych - poglądów nie jest mocno zakorzenione w społecznej świadomości.

Wystarczy się jednak przez choćby chwilę zastanowić nad co najmniej niektórymi argumentami przytaczanymi jako uzasadnienie konieczności tępienia „mowy nienawiści” i argumentami mającymi uzasadnić pogląd, że uchodźców należy nie wpuszczać by dojść do wniosku, że myślenie zwolenników ścigania i karania za „hate speech” i zwolenników niewpuszczania uchodźców wykazuje nader wyraźne podobieństwa. Dlaczego w każdym razie taki jest mój wniosek? Otóż pomyślmy o (niektórych, nie twierdzę, że są to wszystkie) motywacjach zakazów „nienawistnej mowy” i motywacjach (też, znów, niektórych – ale mimo wszystko częstych i ważnych) przyświecających zwolennikom polityki nie przyjmowania uchodźców. Zakazy „mowy nienawiści” często uzasadnia się tym, że taka „mowa” może prowadzić do przemocy przeciwko członkom tych grup, do których „mowa” taka się odnosi. Twierdzenia, że uchodźców nie należy przyjmować nader często uzasadniane przy użyciu argumentu, że wśród uchodźców mogą znajdować się terroryści, którzy dokonają zamachów w kraju, do którego przybyli. Jak zatem widać, choć szkody do jakich zdaniem zwolenników wspomnianych rodzajów polityki miałyby prowadzić prawna tolerancja wobec „mowy nienawiści” i przyjmowanie uchodźców dotyczyłyby głównie różnych grup – zwolennicy karania za „hate speech” często uważają, „mowa nienawiści” prowadzi do przemocy przeciwko takim grupom, jak m.in. uchodźcy (a także mniejszości narodowe, etniczne, rasowe, wyznaniowe czy seksualne), zwolennicy niewpuszczania uchodźców uważają z kolei, że wskutek przyjęcia uchodźców ucierpiałaby większość ludności krajów, któryby ich przyjęły – ale trudno byłoby się nie zgodzić z twierdzeniem, że szkody te są rodzajowo podobne do siebie.

Rzecz jasna, trzeba też to powiedzieć, że wzajemne relacje między czy to „mową nienawiści” a przemocą wobec takich czy innych mniejszości, czy też między przyjmowaniem uchodźców i wzrostem zagrożenia terrorystycznego nie są proste i jednoznaczne. Nawet najbardziej zagorzały zwolennik twierdzenia, że „mowa nienawiści” prowadzi do przemocy nie twierdzi, że „hate speech” wywołuje przemoc w taki sam sposób, w jaki kłamliwe wzniesienie okrzyku „pali się!” w pełnym ludzi kinie czy teatrze wywołuje panikę i wzajemne tratowanie się uciekających w popłochu widzów – albo w taki sposób w jaki podburzanie już rozwścieczonego tłumu do fizycznego ataku na kogoś będącego obiektem wściekłości tego tłumu może do takiego ataku faktycznie prowadzić. Każdy zgodzi się z tym, że takie twierdzenie byłoby nieprawdziwe. Jeśli z kolei ktoś chciałby twierdzić, że jakkolwiek konkretny przypadek „mowy nienawiści” nie musi prowadzić do przemocy, ale systematyczne stykanie się z taką mową zwiększa prawdopodobieństwo posunięcia się do niej, to chciałbym zauważyć, że gdyby tak było (a w każdym razie musiałoby być) to sprawcami  niektórych przynajmniej „przestępstw z nienawiści” musieliby być członkowie stowarzyszeń walczących z taką „mową” – takich, jak np. „Otwarta Rzeczpospolita” – którzy z „mową nienawiści” stykają się niewątpliwie znacznie częściej od przeciętnego człowieka z ulicy. Oczywiście – nie słyszałem o jakichkolwiek „przestępstwach z nienawiści” których by dokonywali członkowie takich grup. No chyba, że rzecz polega na tym, że członkowie np. „Otwartej Rzeczypospolitej” mają jakąś cudowną odporność na „hate speech” której nie mają zwykli śmiertelnicy. To jednak trudno byłoby poważnie twierdzić. Z kolei zwolennicy tezy, że przyjmowanie uchodźców zwiększa zagrożenie terroryzmem nie uważają, że wszyscy uchodźcy są terrorystami. Nie – uważają oni po prostu, że wśród uchodźców mogą być  terroryści i że to jest dostateczny powód do tego, by żadnych uchodźców nie przyjmować.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Warszawiak "civil libertarian" (wcześniej było "liberał" ale takie określenie chyba lepiej do mnie pasuje), poza tym zob. http://bartlomiejkozlowski.pl/main.htm

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @deda  ha...ha...ha.... ale tak mogłoby być - gdyby dekalog wpisano do konstytucji.
  • Trzeba odróżnić od siebie dwa występujące w przepisach prawnych zapisy: "kto publicznie"...
  • Dzięki za komentarze… a teraz mój komentarz do tych komentarzy. Zgadzam się, że czyn Piotra...

Tematy w dziale Polityka