47 obserwujących
232 notki
388k odsłon
1690 odsłon

Podobnie oceniłem Wałęsę 20 lat temu

Wykop Skomentuj16

W poprzedniej notce odwołałem się do swojego artykułu z września 1995 roku, w którym podsumowałem postać Lecha Wałęsy przed ówczesnymi wyborami prezydenckimi. Artykuł ten miał formę listu do 44-ech działaczy ZChN, którzy wsparli starania L.W. o kolejną kadencję. Dopiero po latach zrozumiałem, że wybór adresatów był z mojej strony naiwnością.

Nie znalazłem wtedy miejsca, w którym mógłbym artykuł opublikować, zresztą sam zrezygnowałem z tego, nie chcąc się przyczynić do wygranej Kwaśniewskiego. Po pięciu latach w roku 2000, przed kolejnymi wyborami prezydenckimi, uczestniczyłem w spotkaniu dość wąskiego grona z udziałem Lecha Wałęsy. Wykorzystałem ten moment, by wręczyć kopię tego artykułu Wałęsie opuszczającemu wcześniej spotkanie. Wręczając, powiedziałem: „Panie Prezydencie! Napisałem do Pana trzy listy, które prawdopodobnie nigdy do Pana nie dotarły, bo zostały zatrzymane przez kogoś z Pana otoczenia, np. M. Wachowskiego. Tym razem korzystam z okazji, by przekazać Panu bezpośrednio mój tekst sprzed 5-ciu lat dotyczący Pana i bardzo ważnych spraw. Tekst jest mocno krytyczny i może się Panu nie podobać, ale proszę go zachować i przeczytać w momencie, w którym warunki będą odpowiednie do zniesienia irytacji.”

Pół godziny po wyjeździe Wałęsy zostałem wezwany do telefonu. Mówił do mnie mocno wzburzony Wałęsa: „Panie! Pan nic nie rozumiesz, Pan nie wie jakim zagrożeniem dla Polski był Olszewski. Ja nie mogłem inaczej postąpić. Ale ja tego tak nie zostawię. Pan musi zrozumieć, muszę panu wytłumaczyć, musimy się spotkać. Proszę mi podać numer telefonu. Zresztą widzę, że mógłby Pan też być niezłym doradcą”. Odpowiedziałem, że jestem gotów do wyjaśnień i podałem swoje numery telefonów. Wcale się nie zdziwiłem, że żadnej próby kontaktu już nigdy nie było.

Przedstawiam zatem tekst z 1995 roku. Wszystko co później widziałem i słyszałem ze strony Wałęsy zawsze było pozbawione jakiejkolwiek myśli o interesie Polski. Niech mi go nikt nie nazywa bohaterem. Polacy nie są Francuzami – nam legenda o zdobyciu Bastylii nie jest do niczego potrzebna.       

 

Czterdziestu Czterem z ZCHN

            Pan Prezydent Lech Wałęsa prowadzi rekolekcje, w których chce nam wytłumaczyć, że to co widzieliśmy przez pięć lat jego kadencji było zwykłym złudzeniem. Pan Prezydent bardzo chce dalej rządzić, a im bliżej wyborów, tym częściej przenosi swoje zainteresowanie z kultu własnej osoby na sprawy ważne dla Polski. Pan Prezydent za Ojcem Świętym, bez wahania powtarza: „Polska potrzebuje ludzi sumienia”; wtedy w Skoczowie klaskał - a ja, bogatszy o doświadczenia pięciu lat, nawet się nie dziwiłem.

Doprawdy, czy można pojęcie „człowiek sumienia” rozumieć jakoś inaczej?  Przecież Ojciec św. zawsze używa słów w ich pierwotnym znaczeniu. Nawet przez chwilę nie pomyślałem o Lechu Wałęsie, gdy zastanawiałem się czy któraś z publicznych postaci zasługuje na  miano - „człowiek sumienia”. Wtedy znalazłem kilku kandydatów; chwała Bogu są dalej wśród nas.  Dzisiaj trzeba się zastanowić czy są ludźmi sumienia ci politycy, którzy chcą nam wepchnąć Wałęsę na kolejną kadencję.

Rozumiem wielu skołowanych Rodaków, którzy zdezorientowani szumem informacyjnym, często nieświadomi wielu zaistniałych faktów, czepiają się Wałęsy jak tonący brzytwy; uświadomienie sobie do końca pełnej prawdy, przeżycie jeszcze jednego rozczarowania jest ponad ich siły. Ale co naprawdę planują ci, którzy wiedzą, którzy mają obowiązek pamiętać każdy szczegół ostatnich lat? Czy ich nie obowiązuje encyklika „Veritatis splendor”? Czy wolno im prawdę relatywizować i puszczać w niepamięć niewygodne zaszłości, z których tak wiele po prostu nie da się zinterpretować jako nieświadome błędy Prezydenta? Czy cynizm graczy politycznych nie ma granic?

Ale może to ja się mylę, może wielu z nas uprzedziło się do Wałęsy bez poważnych powodów - przecież większość z nas w Wałęsie szukała ratunku dla Polski w roku 1990. Przeanalizujmy to jeszcze raz, przypomnijmy te pięć lat - może trochę inaczej niż dotychczas, może również zwracając uwagę na niektóre fakty, które choć zaistniały, nie wywołały natychmiastowej reakcji. I zapytajmy ludzi zaangażowanych dzisiaj w ponowny wybór Wałęsy: Panie i Panowie, jak wy te fakty sobie tłumaczycie? Jak zagłuszacie swoje sumienia? Pomóżcie nam! Wskażcie, gdzie, po tym co się stało, szukać nadziei dla  Polski w kolejnych pięciu latach prezydentury Wałęsy, którą szykujecie dla narodu?

Rozpocznijmy wszakże analizę od faktu najważniejszego, od podsumowania stanu spraw po pierwszej kadencji. Problemy, przed jakimi stoi dzisiaj Polska, są praktycznie identyczne z tymi sprzed pięciu lat; hasła, w imię których wybieraliśmy L. Wałęsę, w zasadzie muszą być dzisiaj takie same. Różnica polega na tym, że pod każdym względem rozwiązywanie spraw stało się trudniejsze. Wzrost siły postkomunistów, pauperyzacja społeczeństwa, rozbicie prawicy, totalny zamęt polityczny, niewiara i apatia - w stosunku do 1990 roku w każdej dziedzinie regres. 

Wykop Skomentuj16
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale