Wczorajszy mecz był wiernym obrazem życia społecznego pod rządami Donalda Tuska. Wszyscy chcieli dobrze, mieliśmy potężny doping, tyle tylko, że padało (przeszkoda obiektywna), a jedynymi czynnymi osobami na boisku byli „moherowi” (czyli c co nie wstydzą się Chrystusa) piłkarze: Lewandowski, Błaszczykowski i Tytoń.
Cała reszta miała wiele dobrzej woli i ostro biegała po boisku, tyle tylko, że tak jak w przypadku autostrad, nie mogła jakoś efektownie zakończyć swoich wysiłków.Na dodatek w międzyczasie kolejna niechętna Platformie osoba popełniła samobójstwo.
Wśród wielkich dyskusji, działań „Fermenu”, oskarżeń o rasizm stało się coś tak normalnego, że nawet nikt nie jest specjalnie zaskoczony: państwo zdało egzamin. Bo właśnie istotą rządów Donalda Tuska jest ciągłe, niekończące się, zdawanie egzaminów. Ten rząd ciągle się uczy.
Ma to oczywiście swój chłopięcy, dziecięcy urok (stąd zwolennicy Tuska tak lubią Gombrowicza) ale niestety piłka nożna, tak jak polityka czy gospodarka, to zajęcie dla dorosłych. Stąd dopóki PiS nie dojdzie do władzy będziemy mieli taka „piaskownicę” na wszystkich możliwych poziomach i nie będziemy też mieć żadnych znaczniejszych osiągnięć w piłce nożnej.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)